Katastrofa airbusa A320 linii Germawings wstrząsnęła opinią publiczną - tym bardziej ze względu na jej przyczyny. Wszystko wskazuje na to, że pilot Andreas Lubitz celowo rozbił maszynę. Miał liczne problemy zdrowotne i leczył się w klinice psychiatrycznej. Ni stąd, ni zowąd zaczęliśmy czytać o kolejnych problemach w lotnictwie. Czy to rzeczywiście czarna seria, czy może takie incydenty zdarzają się co jakiś czas, ale teraz jest dobry moment, by się na tym skupić?

"Kłopoty" Lufthansy i felerny lot Air Canada

Najpierw wieści z rodzimego podwórka - samolot Lufthansy nie mógł wylądować w Gdańsku ze względu na trudne warunki atmosferyczne.

Reklamy
Reklamy

Długo kołował, aż podjęto decyzję, by wylądować w Warszawie. Właściwie - nic nadzwyczajnego. Takie sytuacje zdarzają się dość często, a co więcej, lądowanie w innym miejscu wynika z dbałości o bezpieczeństwo. Warto też pamiętać, że każdy plan lotu zawiera informacje o lotnisku zapasowym na wypadek na przykład złej pogody. Jednak tutaj w grę mogą wchodzić niepokojące skojarzenia. Lufthansa jest właścicielem tanich linii #germanwings, a stąd już bliska droga do katastrofy airbusa.

Kolejne informacje docierają z Kanady. Airbus A320 długo podchodził do lądowania w kanadyjskim Halifax również ze względu na trudne warunki pogodowe (śnieg). Podczas lądowania zdarzył się jednak wypadek. Maszyna wypadła z pasa startowego, a część pasażerów trafiła do szpitala. Na szczęście nikt nie zginął. I tu znowu złe skojarzenia - airbus A320, czyli taki sam, jak rozbił się w Alpach...

Reklamy

Również samolot Polskich Linii Lotniczych LOT zawrócił z rejsu do Stambułu, ponieważ z kabiny dochodziły nieznane dźwięki, które utrudniały "komfort podróży pasażerom". W grę oczywiście weszły względy bezpieczeństwa - trzeba było sprawdzić, co się dzieje z maszyną i czy nie doszło do awarii.

Panika medialna?

W socjologii funkcjonuje pojęcie paniki moralnej (albo też: paniki medialnej). Mechanizm polega na tym, że media skupiają się na określonym zagrożeniu, intensywnie eksploatują temat, po czym robi się o nim na tyle głośno, że lubią się włączyć ustawodawcy i szukać rozwiązań często mocno rozdmuchanych problemów. Jest to prosty sposób na pozyskanie zainteresowania i czytelników, ponieważ cały proces opiera się na strachu - coś zagraża, uderza w porządek wartości czy bezpieczeństwo. Analogii można się doszukiwać także w ostatnich dniach. Po katastrofie airbusa temat problemów lotniczych stał się niezwykle nośny, a lęk przed lataniem jest przy okazji dość powszechny.

Reklamy

Co więcej, doniesienia medialne mogą nawet "inspirować", czego przykładem jest incydent w PolskimBusie, gdzie pasażerka zaatakowała kierowcę i chciała doprowadzić do wypadku.

To naturalnie rodzi zainteresowanie coraz to nowszymi informacjami, tylko jaki w tym sens? Owszem, wyjaśnianie przyczyn katastrofy w Alpach jest bardzo ważne, tak aby uniknąć podobnych sytuacji i zadbać o bezpieczeństwo pasażerów. Tyle że ostatnie doniesienia medialne kreują obraz niebezpiecznych podróży samolotem, bo przecież "ciągle" są jakieś awarie, i to w niedużym odstępie czasu. Warto jednak pamiętać, że takie awarie to nic nadzwyczajnego, a nadal samolot pozostaje statystycznie najbezpieczniejszym środkiem transportu. Apeluję więc o rozwagę i niedawanie się swoim lękom i obawom. Strach jest świetnym narzędziem marketingowym! #Internet #linie lotnicze