"Chętnych serdecznie zapraszamy na demo Pegida Europy, na której będą i nasi przedstawiciele. Obecność Polskich flag jest więcej niż mile widziana." Te zdania znalazły się na profilu grupy Pegida in Poland na Facebooku, która zachęca do wzięcia udziału w manifestacji w Dreźnie (6 kwietnia). PEGIDA to powstały w Niemczech ruch, którego celem jest zatrzymanie islamizacji w Europie.


Na manifestacji ma nie zabraknąć "znakomitych mówców", z których dość znany w Niemczech jest Alfons Proebstl. Proebstl przedstawia co tydzień komentarze na temat bieżących wydarzeń z libertariańskiego punktu widzenia. Nie jest jeszcze tak popularny jak Stanisław Michalkiewicz w Polsce, ale jest na jak najlepszej drodze w tym kierunku. Zapotrzebowanie na politycznie niepoprawne informacje i komentarze u naszych zachodnich sąsiadów jest duże i szybko rośnie.

PEGIDA i jej program w Polsce

Prasa, radio i telewizja w Niemczech starają się porównać rosnące tłumy niezadowolonych do Hitlera i jego SS-manów. W Polsce prasa należąca przeważnie do niemieckich i amerykańskich koncernów prasowych podkreśla co innego, a mianowicie wyraźne prorosyjskie akcenty tego ruchu. W łonie polskiej opozycji konserwatywno-wolnościowej ten argument jest bez znaczenia. Coraz więcej polskiej młodzieży, bardziej niż Rosji i Putina, obawia się polityki multi kulti oraz grup nacisku mniejszości seksualnych. Obecne pokolenie polskich uczniów szkół średnich i studentów twierdzi, że będzie wegetować w nędzy ze względu na zbójeckie podatki i inne ciężary finansowe nakładane na płace. Alternatywą jest opuszczenie kraju. Z pełną świadomością, że w krajach Europy Zachodniej polityka multi kulti musli otworzyła bramy piekieł.


Taka jest w każdym razie ocena zwolenników Janusza Korwina-Mikke, którzy w szkołach średnich stanowią już około połowę, a nawet ponad połowę wszystkich uczniów. Będzie zatem rzeczą ciekawą przekonać się, ilu młodych Polaków zacznie dostrzegać wspólne interesy z Niemcami. Sprawy islamizacji i polityki imigracyjnej to tylko wierzchołek góry lodowej, ale już od dłuższego czasu ta gra toczy się o znacznie większą stawkę. Stawkę, którą jest wprowadzenie demokracji bezpośredniej, a w każdym razie zakończenie nieodpowiedzialnych eksperymentów społeczno-politycznych. Skończenie z "prawem" tzw. partii cywilizowanych, które pozwala im robić sobie zabawkę z życia zwykłych ludzi.

Bariera językowa, antyniemiecka propaganda

W Polsce niewielu jest ludzi znających język niemiecki. Powszechny jest pęd do nauki angielskiego. Polski jest zbyt trudny dla Niemców. Na dłuższą metę zbliżenie polskiej i niemieckiej prawicy konserwatywno-wolnościowej może okazać się zależne od opanowania przez stronę niemiecką umiejętności posługiwania się językiem angielskim. Trudno jednak współdziałać z Niemcami bez znajomości niemieckiego.


Osobne zagadnienie stanowi nastawienie antyniemieckie w Polsce, będące pokłosiem II Wojny Światowej. Ta postawa zyskała dodatkową pożywkę po tym jak niemiecki kapitał przejął polską prasę czy cukrownie, z których wiele zamknął, powiększając dotkliwie bezrobocie. Zbija na tym kapitał główna polska partia opozycyjna pod przywództwem Jarosława Kaczyńskiego. Ludzie PiS-u bez przerwy podburzają Polaków przeciw Niemcom i Rosji, głosząc doktrynę dwóch wrogów, którzy chcą zniszczyć Polskę. Oczywiście zgodnie z ich logiką należy bezwarunkowo popierać politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych Ameryki.


Tymczasem z punktu widzenia ruchu PEGIDA to właśnie ta polityka jest odpowiedzialna za fale arabskich i bałkańskich muzułmanów zalewających Europę. Amerykanie lekkomyślnie zniszczyli stosunkowo umiarkowane reżimy świeckie na Bliskim Wschodzie, które stanowiły zaporę zapobiegającą rozprzestrzenianiu się islamizmu. W tym punkcie Kreml i PEGIDA są ze sobą zgodne. Tak samo w sprawie Ukrainy i Krymu. Rosjanom, przedzielonym sztuczną, bolszewicką granicą należy pozwolić się połączyć - dowodzą mówcy na wiecach Pegidy. Stąd też stała obecność rosyjskich flag i Rosjan wśród niemieckich buntowników w Dreźnie, Lipsku i nie tylko.

Wspólne interesy zwykłych ludzi w Niemczech i Polsce

Wspólnym wysiłkiem położyć kres Unii Europejskiej, a potem na podstawie dobrowolnych porozumień zbudować Europę od nowa. Nie naruszając zasady wolnej konkurencji. To hasło wisi w powietrzu. Warto pomyśleć, co jeszcze może się zdarzyć, jeżeli nie skończy się bagatelizowanie tematu zagrożeń związanych z islamizmem. Zdaniem Korwina-Mikke mamy jeszcze tylko około dwudziestu lat, aby przygotować się do obrony polskiej granicy zachodniej. Chyba że Niemcy w ostatniej chwili się obudzą.

Na kogo będziemy mogli liczyć w Polsce za dwadzieścia lat? Na Amerykanów, którzy stoją na progu wojny rasowej we własnym kraju? Którzy wraz z Europą Zachodnią popełniają zbiorowe samobójstwo przy pomocy niekontrolowanej imigracji? Polityka polegająca na zamykaniu się we wieży z kości słoniowej i pouczaniu obywateli, że nie powinni dostrzegać tego, co widzą na własne oczy, powinna zostać wreszcie zastąpiona polityką realną. Być może łatwiej będzie to wymusić jeśli flaga polska będzie powiewać obok niemieckiej, a nawet rosyjskiej. Początek w tym kierunku już został zrobiony. #Unia Europejska #Islam #Janusz Korwin-Mikke