Członkostwo Polski w Unii Europejskiej ma swoje dobre i złe strony. Tą gorszą stroną uczestnictwa Polski w tej organizacji międzynarodowej jest ograniczenie jej suwerenności, a co za tym idzie konieczność dostosowania się do prawa europejskiego, które jest tworzone w Brukseli. Jasne, że jeżeli istotą Unii Europejskiej jest współpraca gospodarcza i ujednolicenie pewnych mechanizmów, to musi się to wiązać z określonymi wyrzeczeniami ze strony państw członkowskich. Wszystko jest w porządku dopóki mamy do czynienia z normami, które są racjonalne i znajdują swoje uzasadnienie w tej czy innej wartości.

Jednakże wielokrotnie konieczność dostosowania się do przepisów unijnych budzi zdziwienie.

Reklamy
Reklamy

Szeroko omawianą w pewnym czasie kwestią były absurdalne przepisy unijne, które wymagały, aby owoce i warzywa miały określone kształty. I tak ogórek musiał być określonej długości i mieć określone zakrzywienie, aby spełniać wymagania unijne. Takie przepisy wprawiają w zdumienie, a nawet rodzą opór wobec ich stosowania.

Inną kwestią jest skomplikowanie i szczegółowość przepisów unijnych. Aby się do nich dostosować trzeba przeczytać setki stron rozporządzeń i dyrektyw, a i to może okazać się niewystarczające.

Najtrudniej jest jednak zaakceptować niepopularne decyzje podejmowane na forum Unii Europejskiej. W Polsce taką kwestią było Invocatio Dei w tzw. Konstytucji dla Europy tj. Traktacie z Lizbony. W Polsce przeważała opinia, że w Konstytucji dla Europy powinno znaleźć się odwołanie się do Boga, co ostatecznie nie nastąpiło.

Reklamy

Ważką i kontrowersyjną sprawą są również decyzje w sprawie podział środków unijnych. Jednakże aktualnie o tyle nie jest to problematyczne, że Polska jest jednym z największych beneficjentów tych środków unijnych. Wciąż wiele sfer gospodarki wymaga dofinansowania i #Unia Europejska to dofinansowanie nam zapewnia. Jednakże możnaby się zastanowić, jaka będzie reakcja w Polsce, gdy tych środków zabraknie albo co gorsza to Polska będzie musiała dokładać na kraje tj. Rumunia, czy Bułgaria. Wydaje się, że wtedy decyzje, które będą zapadać w Brukseli mogą spotkać się z negatywnym odbiorem w Polsce.