Polscy pracodawcy już od dawna narzekają, że rekrutacja nowych pracowników, nawet tych bez specjalnych kwalifikacji, to prawdziwa droga przez mękę. Do historii przeszły już czasy dwucyfrowego bezrobocia w Polsce i sytuacji, w których właściciele firm mogli w pracownikach przebierać jak w przysłowiowych ulęgałkach. Teraz role odwracają się - to już nie bezrobotni masowo poszukują jakiejkolwiek pracy, ale pracodawcy osób do zatrudnienia. Trend ten dotyczy nie tylko Polski, przy czym w krajach bardziej rozwiniętych polega on głównie na problemach ze znalezieniem wysoko wykwalifikowanej kadry. U nas poważnym wyzwaniem staje się już znalezienie człowieka do najprostszych nawet prac.

Reklamy
Reklamy

Dlaczego tak się dzieje? Skąd nagle podaż pracy, do której nie ma kogo zatrudnić? Czy można wskazać jedną konkretną przyczynę takiego stanu rzeczy i czy są nią państwowe pieniądze na dzieci?

Po co pracować, jak można żyć z zasiłków

Tylko od kwietnia tego roku, kiedy to ruszył szumnie zapowiadany przez rząd Beaty Szydło program Rodzina 500 Plus, z pracy odeszło ponad 100 tysięcy kobiet. Nie chodzi tu tylko o osoby bez kwalifikacji, które w każdej chwili można zastąpić. Odeszły osoby z doświadczeniem i wiedzą, a to właśnie dla pracodawców najpoważniejszy problem. Jak same twierdzą - odeszły, bo nie opłaca im się pracować. Zdecydowana większość przypadków rezygnacji z pracy ma podłoże finansowe - skoro państwo daje pieniądze na wychowywanie dzieci, to po co o te pieniądze walczyć każdego dnia?

Wiele z tych kobiet, które zdecydowało się porzucić pracę na rzecz życia z pomocy państwa nie ukrywa nawet, że zdecydowało się na ten krok, bo nie widzą sensu pracy, skoro porównywalne do dotychczasowej pensji pieniądze mają tylko dlatego, że posiadają dzieci.

Reklamy

Wiele z nich przyznaje także, że gdyby pracodawcy bardziej dbali o pracowników, w tym w szczególności w kwestii wynagrodzeń, to problem z brakiem rąk do pracy by nie istniał. Standardowo przy takiej okazji pojawia się krwiożerczy przedsiębiorca w mercedesie za pół miliona, zatrudniający pracowników za pensję minimalną, której notabene i tak nie wypłaca im w terminie.

Coś w tym na pewno jest. Te ciężkie czasy, które dla pracodawców nadchodzą, być może czegoś ich w końcu nauczą. Kultura pracy i poszanowanie pracownika to u nas jeszcze rzadkość, choć na Zachodzie Europy staje się to już normą. Obecna sytuacja jest już na tyle poważna, że zmusza pracodawców do poszukiwania nowych źródeł zasobów ludzkich i zatrudniania np. przybyszów z Ukrainy. Zmusza również do wdrażania nowych form i metod rekrutacji, a przede wszystkim do zmian w polityce wynagrodzeń. Nie da się ukryć, że na dzięki 500 zł na dziecko nie jest już łatwo "zmusić kogoś do pracy" za pensję w wysokości minimalnej ustawowej.

Oczywiście nie można myśleć stereotypami, jaki to właściciel firmy zły, a pracownicy biedni.

Reklamy

Nierzadko bywa odwrotnie, po opłaceniu wynagrodzeń, należności publicznoprawnych i pokryciu kosztów funkcjonowania niejednemu przedsiębiorcy zostawało naprawdę niewiele (albo nic), a prowadził on działalność tylko dlatego, że nie widział się na etacie, bo odziedziczył biznes po rodzicach itp. Z drugiej strony aż nadto było doniesień medialnych, jak to pracodawca oszukiwał pracowników, groził im, a nawet bezprawnie pozbawiał wolności i zmuszał do pracy w warunkach, urągających wszelkim przepisom.

Jedno jest pewne - czekają nas na rynku pracy poważne zmiany. Oby tylko sytuacja nie zaszkodziła gospodarce, bo na te 500 zł na dziecko ktoś przecież będzie musiał się zrzucić.

źródło: forsal.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #praca #społeczeństwo #finanse