Po wyborczym zwycięstwie Trumpa rynek papierów dłużnych (obligacji) przeżywa koszmar. Na całym świecie rentowności rządowych obligacji skarbowych dramatycznie wzrosły, niemal do poziomów sprzed roku. Oznacza to gwałtowny i znaczący wzrost światowego kosztu obsługi długu państwowego. Prawie wszystkie państwa na świecie są „zadłużone po uszy”. Przy ujemnych stopach procentowych, rentowności obligacji rządowych wielu państw również przyjmowały wartości ujemne. Nawet w wypadku bankrutów pokroju Grecji rentowność papierów dłużnych nie przebijała w ostatnim roku poziomu 5-6%. Spłacanie długów nie było więc trudne dla rządów większości państw. To jednak staje się powoli jedynie wspomnieniem.

Reklamy
Reklamy

Taki wzrost rentowności obligacji to też ryzyko bankructwa wielu państw

Najbardziej zadłużonymi państwami w Europie są Grecja, Włochy, Portugalia, Belgia, Hiszpania, Irlandia i Wielka Brytania. Stosunek wartości długu do PKB wynosi w Grecji prawie 177%. Całkowity dług publiczny strefy euro wynosi 9.440 miliardy euro. Oznacza to, że średni wzrost rentowności obligacji rządowych państw tej strefy do poziomów z roku 2010, czyli do około 3%, spowoduje, że będą one musiały wydawać rocznie na spłatę swojego całkowitego zadłużenia około 300 miliardów euro więcej niż obecnie.

Dla przykładu, dług publiczny Włoch wynosi 2.224 miliardy euro. Przy średniej rentowności obligacji włoskich na poziomie 0,5%, szacunkowa wartość obsługi włoskiego długu wynosi około 11 miliardów euro rocznie.

Reklamy

Jeśli średnie rentowności włoskich obligacji wzrosną do wartości 3%, rząd włoski będzie musiał przeznaczyć dodatkowo 55 miliardów euro na spłatę zadłużenia. W 2015 roku takie całkowite jego wydatki wyniosły 78 miliardów euro. Przy średnim poziomie rentowności włoskich obligacji w wysokości 3% rząd w Rzymie będzie musiał na spłatę swojego zadłużenia wydawać prawie 85% całkowitych wydatków.

Sytuacja w Polsce

Nasz dług publiczny wynosi około 899 miliardów złotych. W 2015 roku średnie rentowności polskich obligacji wynosiły około 2,5%. Jeśli w 2017 roku osiągną one poziom z 2012 roku, czyli około 4%, to wówczas roczny koszt obsługi naszego zadłużenia wzrośnie do około 40 miliardów złotych (przy obecnym kursie złotego w stosunku do euro i dolara).

Rząd zapisał w ustawie budżetowej kwotę 30 miliardów złotych na obsługę zadłużenia w 2017 roku. Jeśli nasza waluta osłabi się, to wartość obsługi naszego długu ma szansę wzrosnąć nawet do 50 miliardów złotych rocznie. Wówczas znalezienie 20 miliardów złotych będzie wymagało brutalnego podniesienia podatków oraz obniżenia wydatków socjalnych.

Reklamy

Nie jest wykluczone, że PiS wycofa się z programu 500+. Na realizację tego programu rządowi zwyczajnie zabraknie środków.

Dlaczego rynki finansowe boją się Trumpa?

Podczas kampanii wyborczej #trump zapowiedział obniżenie podatków oraz ogromne wydatki na publiczne inwestycje. Ma to dać inflacyjny bodziec fiskalny, powodujący ogromny przyrost gotówki na rynku wytwórczym i konsumenckim. W takiej sytuacji Rezerwa Federalna zacznie w sposób zdecydowany i dynamiczny podnosić stopy procentowe w USA. To zaś wywoła procesy monetyzacji na rynku papierów wartościowych. Inwestorzy zaczną zamieniać aktywa na dolary, aby trzymać je w bankach na dobrze oprocentowanych kontach.

Jeśli naszkicowany proces monetyzacji aktywów finansowych przebiega dynamicznie, to prawdopodobieństwo krachu finansowego dramatycznie wzrasta. Obecnie inwestorzy "wychodzą" jedynie z papierów dłużnych, podbijając ich rentowności do poziomów nie widzianych od co najmniej roku. Za kilka miesięcy zaczną jednak spieniężać akcje, wywołując ogólnoświatowy krach.

Puenta

W 2017 roku rządy państw europejskich będą musiały obniżyć wydatki socjalne, aby móc spłacać swoje długi. Protesty staną się chlebem powszednim w Europie. Nie jest wykluczone, że poleje się krew - w Atenach, Madrycie, Rzymie i Paryżu.

źródło: rp.pl, pl.tradingeconomics

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #krach finansowy #giełda