Na dzień 17 listopada przypada nieformalne święto, znane jako "Dzień bez długów". Okazuje się jednak, że w tym roku powodów do świętowania może mieć znacznie mniej z nas, pomimo coraz lepszej sytuacji gospodarczej, rosnącej zamożności społeczeństwa oraz programom pomocowym typu Rodzina 500 Plus. Niestety, ze wzrostem dostępu do dóbr i gotówki nie idzie w parze umiejętność oszczędzania i rozsądnego planowania domowych budżetów. Nie sprzyja temu też przedświąteczny okres - czas wzmożonych wydatków na prezenty i świąteczne specjały.

Ten zakupowy szał, nie tylko pod koniec roku, ma swoje konsekwencje. Liczba dłużników niewypłacalnych w ciągu ostatnich 2 lat wzrosła w Polsce o niemal pół miliona osób.

Reklamy
Reklamy

Podobnie znacznie wzrosły kwoty nieuregulowanych należności. Obecnie wynoszą one prawie 24 mld złotych, co jest wynikiem dwukrotnie wyższym niż zaledwie dwa lata temu.

Mądry Polak bez długów

Skąd to się bierze? Dlaczego przybywa dłużników i same #długi rosną, skoro #społeczeństwo jest coraz bogatsze, a i nie brakuje coraz to nowych form wsparcia, jak słynne już 500 zł na dziecko? Dlaczego wciąż zadłużamy się bez pamięci? O ile jeszcze zapomniany i przeterminowany rachunek za telefon może zdarzyć się każdemu, tak poważnym problemem i wielką pokusą są łatwo dostępne pożyczki i kredyty, szczególnie te kilkusetzłotowe, słynne już "pożyczki bez BIK" czy kredyty na dowód. Rząd planował zmiany prawa w tym zakresie, aby ograniczyć nieco dostęp do tych łatwych pieniędzy i aby uregulować i unormować rynek chwilówek, na którym nie brakuje niestety oszustów i zwykłych wyłudzaczy.

Reklamy

Nie chodzi tu oczywiście tylko o pożyczkobiorców, okazuje się bowiem, że spora ilość długów to nie wina pożyczkobiorców, ale nieuczciwości tych, którzy pożyczek udzielają.

Co ciekawe, co ósmy zadłużony twierdzi, iż tak naprawdę jego sytuacja nie zmuszała go do zadłużania się. Ani nie planował ekstra wydatków, ani nie brakowało mu pieniędzy na jakieś zachcianki. Okazuje się, że niemal każda z tych osób przynajmniej kilkukrotnie zaciągnęła pożyczkę pod wpływem reklamy. Co piąta zadłużona osoba zrobiła tak przynajmniej raz - ulegając reklamowym obietnicom zaciągnęła kolejne zobowiązanie, nie zastanawiając się w chwili podpisywania kolejnej umowy pożyczki, czy jest ona w ogóle potrzebna.

Młodzi mniej rozsądni w sprawie pożyczek

Zdaniem ekspertów, problem zadłużenia niektórych obywateli sprowadza się do tego, że im szybciej wdają się w kolejne zobowiązania finansowe, tym trudniej je potem spłacają. Z pewnością łatwość kolejnych pożyczek czy kredytów kusi, w przypadku ubiegania się o niższe kwoty nie ma praktycznie żadnych ograniczeń prawnych.

Reklamy

Można mieć już kilkanaście niespłaconych chwilówek, zawsze znajdzie się zainteresowany podmiot, który "wciśnie nam" kolejną. A spłata - to problem dłużnika, zawsze ma on przecież jakieś mieszkanie, jakąś pensję czy w ostateczności emeryturę kiedyś.

Znacznie łatwiej i szybciej zadłużają się osoby młodsze, szczególnie, jeśli z kredytu czy pożyczki korzystają po raz pierwszy w życiu. Beztroska może jednak drogo kosztować, w szczególności niespłacona teraz pożyczka, nawet w bardzo niewielkiej kwocie, może w przyszłości oznaczać pukanie komornika do drzwi czy nawet wizytę Policji. Dobrze jest mieć na względzie te kwestie i unikać ulegania emocjom i szałowi zakupów. Nie stać nas - nie kupujemy, za pożyczone łatwo się kupuje, za to z reguły w efekcie dużo drożej.

źródło: forsal.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #finanse