Jakoś specjalnie oszczędnym narodem nigdy nie byliśmy, niemniej to, co w kwestii zapobiegliwości finansowej dzieje się z nami na przestrzeni lat po transformacji ustrojowej, niedługo zapewne stanie się powodem do wstydu. Owszem, łatwo zarzucić brak chęci do oszczędzania w sytuacji, gdy samemu ma się z czego oszczędzać, a ogromna rzesza obywateli żyje od pierwszego do pierwszego. Statystyki są jednak dosadne - bardziej oszczędni od nas są (ponoć biedniejsi) nasi południowi sąsiedzi z Czech czy Słowacji, nie mówiąc już o niektórych - znacznie biedniejszych niż Polacy - obywatelach krajów afrykańskich. Nadal nie funkcjonuje u nas model życia oszczędnego i zapobiegania potencjalnym finansowym kłopotom w przyszłości.

Reklamy
Reklamy

Niewielu z nas oszczędza z myślą o swojej starości, o przyszłości dzieci, o planowaniu życia, gdy wyczerpie się źródło dotychczasowych dochodów.

Oszczędzają bogaci i nam się opłaci

Hasło to było znane i mocno propagowane jeszcze w poprzednim ustroju. PRL zmuszała do oszczędzania w bardzo prosty sposób - skoro nie ma co kupić, to się pieniędzy nie wydaje. Transformacja systemowa spowodowała, że niemal zachłysnęliśmy się możliwościami, dostępnymi dotychczas jedynie na Zachodzie. Oto nagle okazało się, że co prawda jest co kupić (a kupić już można niemal wszystko), to nie zawsze jest za co. Po latach pustych półek przyszedł czas pustych portfeli. Na szczęście nie jest całkiem źle, znakomita większość osób żyje normalnie, nie ma większych problemów finansowych, a polskie społeczeństwo generalnie jest coraz bogatsze.

Reklamy

Tyle, że za coraz większą ilością dostępnej gotówki nie idzie rozwój myślenia w kategoriach planowania finansowego. #oszczędzanie to obecnie domena wąskiej grupy osób.

Duża ilość z nas do oszczędzania podchodzi jak do odchudzania - od jutra zaczynam. A zacząć trzeba już dziś i nie chodzi tu od razu o spotkania z doradcami finansowymi, ale o takie najbardziej przyziemne myślenie o przyszłości. Możliwości oszczędzania są ogromne i nie można zasłaniać się niskimi dochodami czy nawet ich brakiem. Bogaci nie są bogaci tylko dlatego, że dużo zarabiają, ale również dlatego, że potrafią oszczędzać i rozsądnie planują i realizują wydatki.

Wzorem oszczędzania jest Norwegia - ponad 80% obywateli tego kraju w ostatnim roku "zachomikowało" jakieś oszczędności. Dużo biedniejsi od Norwegów Czesi czy Słowacy również w ostatnim roku jakieś pieniądze odłożyli. Dlaczego zatem nam się nie udaje? Dlaczego nasze oszczędności to mniej niż 20% PKB, gdy w Czechach czy na Słowacji to dużo więcej? Nie oszczędzamy nawet na starość i emerytury - tu w całej Europie gorsi od nas są tylko Serbowie i Bułgarzy.

Reklamy

A wcale nie jest to powód do dumy. Tym bardziej, że w kwestii oszczędzania wyprzedzają nas nawet mieszkańcy dużo uboższych krajów Afryki, szczególnie tych rozwijających się. Tam myślenie o przyszłości ma dużo szerszy kontekst niż u nas.

Zawsze jest z czego odłożyć

Owszem, nie można wszystkiego zwalać na cechy charakteru. Prawdą jest, że transformacja i obecne możliwości nie każdemu dały bogactwo i lepsze życie. Tyle, że możliwości zdobycia środków jest obecnie coraz więcej. Bezrobocie maleje, o pracę nie jest już tak trudno, a do tego dochodzą programy pomocowe i społeczne, jak chociażby słynne już i bardzo popularne 500 zł na dziecko. Po zaspokojeniu podstawowych potrzeb życiowych warto pomyśleć o własnym rozwoju, bez tego tylko nieliczni (czyli ci z układami czy bogatymi rodzicami) mają szansę na zabezpieczenie finansowej przyszłości.

Znamienne jest, że w domach biednych zawsze znajdzie się ogromny telewizor, a w domach bogatych ogromna półka z książkami. Miejmy nadzieję, że po zachłyśnięciu się życiem na zachodnim poziomie i dostępem do dóbr, zaczniemy w końcu myśleć o przyszłości, nie tylko w kategoriach zdrowia, ale również spokoju finansowego.

źródło: forsal.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #budżet #finanse