Emigracja zarobkowa do Wielkiej Brytanii była marzeniem i planem dla wielu Polaków. Wielu osobom ten plan udało się zrealizować i od lat żyją już oni i pracują w jednej z brytyjskich miejscowości. Znakomita większość emigrantów zarobkowych chwali sobie zmianę miejsca do życia i pracy, jedynie nieliczni (albo zbyt leniwi) mieli problemy z normalnym czy choć jako takim funkcjonowaniem na Wyspach. Wielu Polaków, którzy wybrali życie w Zjednoczonym Królestwie wyraźnie podkreśla, iż poziom życia, jaki tam mają, zdecydowanie przewyższa to, na co mogli liczyć w kraju. Większe pieniądze, wyższa kultura pracy, a przede wszystkim brak obaw i niepewności co do przyszłości oraz święty spokój.

Reklamy
Reklamy

To się jednak zaczyna zmieniać, a winien wszystkiemu jest ten nieszczęsny #Brexit.

Brexit dopiero da znać o sobie

Opuszczenie struktur UE przez Wielką Brytanię formalnie jeszcze nie nastąpiło, od referendum w tej sprawie do całkowitego wyjścia ze Wspólnoty jeszcze dla Wielkiej Brytanii daleka droga. Unijni decydenci naciskają na brytyjską premier, aby ta podjęła bardziej zdecydowane działania i aby Królestwo w końcu UE opuściło, najgorszy jest bowiem ten obecny "stan zawieszenia". Póki co jednak oficjalna procedura opuszczenia Unii przez Wielką Brytanię nie została jeszcze wszczęta, a sam proces - zdaniem ekspertów - może potrwać nawet dwa lata, ze względu na ilość i zawiłość umów, łączących UE z Królestwem.

Sporym problemem (głównie dla pracujących w Wielkiej Brytanii obcokrajowców) może być spadek wartości brytyjskiej waluty.

Reklamy

Czasy, gdy funt brytyjski kosztował nawet 6 złotych, odeszły już do przeszłości. Obecnie wartość waluty tej spadła do poziomu, jaki osiąga Euro, momentami wynosząc nawet 4,70 zł za funta brytyjskiego. Ten niepokojący trend rodzi obawy nie tylko u Polaków, pracujących w Zjednoczonym Królestwie, ale u wszystkich możnych z finansowego świata. Tak mocne osłabienie się funta wieszczyć może bowiem poważny kryzys.

Co prawda brytyjski rząd robi co może, aby uspokoić finansowe elity i społeczeństwo, niemniej sprawa jest już poważna. Jeszcze przed wynikami referendum, dotyczącego Brexitu, eksperci i obserwatorzy świata finansów spekulowali, że londyńskie City pożegnać się będzie musiało z tytułem światowej stolicy bankowości i finansjery. Jak się okazuje, nie były to tylko czcze przypuszczenia. 3 listopada ma mieć miejsce korekta brytyjskich stóp procentowych, na którą świat finansowy czeka z niecierpliwością, ale i niepokojem. Jeśli bowiem funt brytyjski nadal będzie taniał w takim tempie, jak dotychczas, praca w Wielkiej Brytanii nie będzie już tak opłacalna, a samo Królestwo będzie musiało zmierzyć się z masowym odpływem siły roboczej.

Reklamy

Wielu wykwalifikowanych pracowników-imigrantów po prostu opuści ten kraj, szukając wyższych zarobków na porównywalnym poziomie życia w innych krajach.

Polacy w Wielkiej Brytanii po Brexicie

Także i obywatele naszego kraju na Brexicie stracą, nie tylko finansowo. Przeszłością staje się spokój i "sielanka", jaką znaleźli na Wyspach. Od ogłoszenia wyników referendum w sprawie opuszczenia UE przez Wielką Brytanię nie milkną doniesienia prasowe o atakach na Polaków na Wyspach. Ataki te są coraz bardziej brutalne, a jeden z nich zakończył się już śmiercią naszego rodaka.

Anglicy przez wiele lat traktowali Polaków na Wyspach obojętnie. Doceniali ich za pracowitość, rugali za nasze "tradycyjne" wady. To się jednak zmienia. Niechęć do obcokrajowców i ksenofobia są coraz bardziej w Anglii widoczne. Tyle, że obcokrajowcy spakują się i wyjadą. Co prawda jeszcze się to nie stało, ale już doprowadza brytyjskich pracodawców niemal do łez. Stracą oni wykwalifikowaną siłę roboczą, nierzadko podejmującą pracę, o której przeciętny Brytyjczyk nie chce nawet słyszeć.

źródło: forsal.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #finanse #Wielka Brytania