Rząd Republiki Federalnej Niemiec planuje wprowadzenie zmian w systemie prawnym, które uderzą w osoby, przybywające do Niemiec z innych krajów Unii Europejskiej. Zmiany te dotyczyć mają znacznego ograniczenia zasiłków oraz wszelkich innych form pomocy społecznej. Najważniejsze założenie nowego projektu zmian to wymóg przebywania na terenie Niemiec przez minimum 5 lat, zanim można będzie starać się o pomoc socjalną czy wypłatę niemieckich zasiłków.

Zmiany uderzą nie tylko w Polaków, których do Niemiec wyemigrowało setki tysięcy. Na szczęście wielu z naszych rodaków w Niemczech legalnie przebywa i pracuje od lat. Oni nie muszą zatem obawiać się zmian.

Reklamy
Reklamy

Skończą się jednak wyjazdy w celu życia "na garnuszku" niemieckiego podatnika. Jeśli ktoś będzie planował wyjazd do Niemiec tylko po to, aby po kilku miesiącach pracy zachorować czy urodzić dziecko, to taka osoba może się sromotnie przeliczyć - nie dostanie nic więcej, niż najbardziej podstawowe (i najniższe) formy pomocy socjalnej. Emigracja nie w celach zarobkowych straci zatem sens.

Nie wszyscy jeżdżą do Niemiec po zasiłki

Znakomita większość Polaków emigruje do Niemiec z myślą o znalezieniu tam lepiej płatnej niż w Polsce pracy. Mało kto prezentuje myślenie typu: "niemieccy bezrobotni mają lepiej niż polscy, to tam będę bezrobotny, bo lepiej na tym wyjdę". Polacy w Niemczech są przedsiębiorczy - nie tylko świetnie odnajdują się w realiach tamtejszego rynku pracy, co od ładnych kilku lat prowadzą swoje biznesy i zatrudniają innych pracowników.

Reklamy

Niestety niemiecka gospodarka zwalnia, nie pomogło jej nawet przyjęcie do Niemiec rzeszy miliona imigrantów, co w zamierzeniu Angeli Merkel miało dać niemieckim przedsiębiorcom dodatkową tanią siłę roboczą. Imigranci z Bliskiego Wschodu czy Afryki Północnej to zaledwie ułamek pracowników w Niemczech. Oni wolą żyć z zasiłków i pomocy społecznej i nawet specjalnie tego nie ukrywają.

Z Polakami czy obywatelami innych krajów UE sprawa wygląda jednak inaczej. Dlaczego zatem niemiecki rząd planuje "uderzyć" w tych, którzy nie kosztują niemieckich podatników, a walnie przyczyniają się do napędzania niemieckiej gospodarki? Nie wiadomo, a pewnie dowiemy się o tym dopiero, jak pojawią się konkretne projekty zmian. W każdym razie zmiany te to efekt wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z września ubiegłego roku, kiedy to ETS uznał, że władze krajów unijnych mogą pod pewnymi warunkami wykluczać z grona uprawnionych do zasiłków i pomocy socjalnej obywateli innych państw Wspólnoty.

Polacy raczej nie mają czego się obawiać i o co martwić.

Reklamy

Zupełnie inaczej jest natomiast w przypadku obywateli Rumunii i Bułgarii - tylko z tych dwóch krajów przybyło do Niemiec ponad 130 tysięcy osób, które w Niemczech nie pracują, oficjalnie tylko szukają pracy i pozostają na utrzymaniu państwa. Generują przy tym dla niemieckiego podatnika koszty rzędu 800 mln Euro rocznie. Nic dziwnego zatem, że niemiecki podatnik traci powoli cierpliwość.

Nielegalni imigranci z założenia mają mieć w Niemczech lepiej

Koszty pomocy społecznej dla obywateli innych państw UE są w Niemczech znikome w porównaniu z wydatkami, jakie kraj ten musi ponosić na utrzymanie grubo ponad miliona nielegalnych imigrantów z Azji czy Afryki. Ci jednak mogą być spokojni. #Niemcy od samego początku stanowiły dla nich cel imigracji właśnie ze względu na wysokie zasiłki. Pomimo faktu, że nie pracują i nawet nie myślą o podjęciu pracy, ze względu na panującą w Niemczech polityczną poprawność nie muszą obawiać się niekorzystnych dla siebie zmian w zasiłkach. Nawet w przypadku braku prawa pobytu czy posiadaniu fałszywych dokumentów, zasiłki płyną do nielegalnych imigrantów szerokim strumieniem. Oczywiście nijak ma się to do jednej z podstawowych unijnych wartości - równości szans i sprawiedliwości. Poprawność polityczna jednak ważniejsza niż elementarna sprawiedliwość.

źródło: forsal.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Unia Europejska #finanse