Podatek od sprzedaży detalicznej (zwany potocznie podatkiem handlowym) obowiązuje od 1 września bieżącego roku. Jeszcze zanim naliczone zostały pierwsze opłaty, wynikające z nowego obowiązku podatkowego, koncepcja podatku została zakwestionowana przez Komisję Europejską, która wezwała Polskę do natychmiastowego jego zawieszenia. W uzasadnieniu swego stanowiska KE podała, że podatek handlowy przeczy jednej z najważniejszych zasad Unii Europejskiej - zasadzie równości. Resort finansów poinformował, że spodziewał się takiego kroku KE i wstępnie przygotował już projekt zmiany ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej.

Ustawa o podatku handlowym w obliczu kolejnych zmian

Podatek handlowy nie jest jedyną zmianą, jaka czeka branżę handlową w najbliższej przyszłości. Oprócz nowego obciążenia fiskalnego planowane jest wprowadzenie znacznie wyższych opłat za plastikowe torebki na zakupy, sprzedawane przy sklepowych kasach. Sam natomiast podatek handlowy wprowadzony został w celu - przynajmniej oficjalnie - dania szansy polskim lokalnym sklepom w starciu z wielkopowierzchniowymi gigantami, należącymi do zachodnich koncernów. Nieoficjalnie natomiast nowy podatek ma na celu zapewnienie choć części środków na realizację programu Rodzina 500 Plus.

Nowa koncepcja podatku handlowego zakłada, że naliczany on będzie już nie od miesięcznych obrotów, ale od powierzchni sklepu. To de facto powrót do korzeni, taką formę opodatkowania zakładała wstępna koncepcja podatku handlowego. Jak poinformował jednak wiceminister finansów Wiesław Janczyk, póki co żadne decyzje jeszcze nie zapadły. Ministerstwo Finansów chce nawiązać do koncepcji, wprowadzonej chociażby we Francji, gdzie podatek naliczany jest od powierzchni sklepu, a służyć ma głownie ochronie mniejszych, często rodzinnych osiedlowych sklepów. Francuskie rozwiązanie przewiduje pewne wyjątki, np. dla sklepów, działających nieprzerwanie od 1960 roku czy dla sklepów o obrotach niższych niż 460 tys. Euro rocznie.

Do tego rozwiązania #Komisja Europejska nie miała zastrzeżeń, polski resort finansów przewiduje zatem, że podobnie byłoby, gdyby analogiczne rozwiązania podatkowe wprowadzone zostały w Polsce. To może zdumiewać, skoro bowiem Francuzi nie ukrywali, że wprowadzenie podatku handlowego ma na celu ochronę małych sklepów w walce o rynek z sieciami sklepów wielkopowierzchniowych, to czemu ochrona mniejszych sklepów w Polsce została zakwalifikowana jako niedozwolona pomoc publiczna? Póki co podatek handlowy w Polsce zawieszono. Jego pobór rozpocznie się natomiast w 2017 roku, już po dopasowaniu ustawowych rozwiązań do zaleceń i wymogów Komisji Europejskiej.

Po co w ogóle podatek handlowy?

Sama historia wprowadzania podatku handlowego do polskiego systemu prawnego była długa i pełna kontrowersji i emocji. Dzięki ustawie rodzinne sklepy miały już nie znikać z rynku, a sklepy wielkopowierzchniowe dokładać się w podatkach do polskiego budżetu. Sieci sklepów Tesco, Carrefour, Auchan, Lidl i inne były wielokrotnie oskarżane o transferowanie całych zysków za granicę i unikanie płacenia podatków w Polsce. Dzięki nowej ustawie miało się to zmienić. Propozycja ustawy wzbudziła jednak szereg protestów, głównie przedstawicieli stowarzyszeń handlowych, zrzeszających wielkie sieci.

Ostatecznie problem "rozwiązał się sam", a raczej rozwiązała go Komisja Europejska. Można analizować, czy w swych działaniach KE jest sprawiedliwa i sprawiedliwie ocenia walkę polskich małych sklepów z zachodnimi koncernami. Pewnie znajdą się osoby, które zarzucą Komisji nieuczciwą ochronę wielkich korporacji przed zdrową konkurencją na rynku. Tak czy inaczej, resort finansów ma kolejny problem do rozwiązania, a właściciele sieci handlowych mogą póki co odetchnąć z ulgą.

źródło: forsal.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #podatki #polskie prawo