Było to zresztą do przewidzenia. Podatek handlowy, obowiązujący od 1 września bieżącego roku, miał m.in. za zadanie wyrównanie szans na rynku handlu detalicznego, na którym od pewnego czasu starcie o klienta boleśnie przegrywają małe osiedlowe sklepy. Wyrównanie szans w handlu to był jeden z powodów, dla którego rząd Beaty Szydło zdecydował się na wprowadzenie podatku handlowego. W rzeczywistości chodziło głównie o zapewnienie środków finansowych na realizację programu Rodzina 500 Plus, czego ekipa rządząca nawet nie ukrywała.

Podatek handlowy miał uderzyć głównie w duże sieci handlowe. Tyle, że znalazły już one obejście tego problemu i niemal cały podatek przerzuciły na swoich dostawców, żądając m.in.

Reklamy
Reklamy

zwiększenia rabatów w dostawach towarów pod rygorem nawet zerwania współpracy. A że znakomita większość sklepów wielkopowierzchniowych w Polsce należy do spółek z obcym kapitałem, długo nie trzeba było czekać na reakcję Komisji Europejskiej. #Komisja Europejska wszczęła już zresztą postępowanie wyjaśniające w sprawie obowiązującego w Polsce podatku handlowego, a rządzącym nakazała wstrzymanie jego funkcjonowania do czasu zakończenia postępowania wyjaśniającego.

Co wolno Niemcom, to nie tobie Polsko

Zdecydowany raban w sprawie nałożenia na zagraniczne sieci handlowe nowych obciążeń fiskalnych podjęło kilku wysokich rangą unijnych polityków, z komisarz Elżbietą Bieńkowską na czele. Całe zamieszanie wynika ponoć z konieczności zapewnienia ochrony jednej z fundamentalnych zasad Wspólnoty - równych szans.

Reklamy

Jak wynika z uzasadnienia podjętych przez KE działań, komisja obawia się, że progresywne stawki podatku od sprzedaży detalicznej (podatku handlowego) faworyzują przedsiębiorstwa o niższych przychodach, co daje im przewagę w starciu z podmiotami większymi, a co jest sprzeczne z unijnymi zasadami pomocy państwa. W skrócie chodzi tu głównie o to, że komisji nie podoba się postępowanie polskiego rządu, który chce dać mniejszym sklepom i podmiotom handlowym większe szanse w ich walce ze sklepowymi gigantami z Zachodu. Polski rząd nie może wspierać polskich sklepów i koniec.

Stanowisko Komisji Europejskiej byłoby jeszcze zrozumiałe, gdyby nie fakt, że podobne działania niemieckiego rządu, mające na celu ochronę niemieckich przedsiębiorców w starciu z konkurencją zza granicy, nie wzbudziły żadnych negatywnych emocji. Trudno wszak oczekiwać, że polski czy niemiecki (albo jakikolwiek inny) rząd będzie faworyzował zagraniczne podmioty w konfrontacji z rodzimymi. Naturalnym jest, że w dobie otwartych granic i swobody w prowadzeniu handlu rząd danego kraju będzie wspierał swoich obywateli.

Reklamy

Dla Komisji Europejskiej jest to naturalne pod warunkiem, że dotyczy przedsiębiorców niemieckich czy francuskich, takie same działania polskiego rządu w stosunku do przedsiębiorców polskich to już jednak zbyt daleko idąca i sprzeczna z unijnymi normami pomoc państwa.

Komisja Europejska rozpoczęła badanie sprawy podatku handlowego na skutek doniesień medialnych oraz skarg. Do dziś nie wiadomo, kto oficjalną skargę złożył, można mieć jedynie pewne przypuszczenia w tym zakresie. Działania polskiego rządu od dawna już nie podobają się różnym unijnym instytucjom, a podatek handlowy to kolejna okazja, aby Beacie Szydło "dołożyć". Takie przynajmniej można odnieść wrażenie, obserwując i analizując zachowanie unijnych decydentów w tej sprawie.

Polski rząd spodziewał się wrzawy i już pracuje nad zmianami w podatku handlowym

Polskie władze od dłuższego już czasu (przynajmniej od lipca bieżącego roku) prowadziły z Brukselą intensywną korespondencję w sprawie podatku handlowego. Jak wynika z informacji i przekazów resortu finansów, plan działań w związku z podatkiem handlowym został już przygotowany. Podatek handlowy obowiązuje dopiero od 1 września, a to oznacza, że póki co żaden z przedsiębiorców jeszcze go nie zapłacił.

źródło: bankier.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #podatki #finanse