Osoby palące nie mają łatwego życia. Coraz to nowe ograniczenia, coraz to nowe pomysły na walkę z uzależnieniem od nikotyny. Niektóre z forsowanych pomysłów być może faktycznie pomogą w zwalczaniu uzależnień i poprawie zdrowia u palaczy, niektóre jednak wywołują tylko zdumienie. Unijna dyrektywa tytoniowa mocno ograniczyła w Polsce handel e-papierosami. W szczególności drastyczne ograniczenia dotyczą handlu e-papierosami i akcesoriami do nich, który odbywa się za pośrednictwem internetu. Kolejnymi zakazami Unia chce walczyć z nałogiem. Pytanie tylko, czy walka ta będzie skuteczna i czy utrudnianie palaczom życia nie nakręci tylko szarej strefy i przemytu papierosów zza wschodniej granicy.

Reklamy
Reklamy

Sklepy internetowe w ciągu zaledwie dwóch tygodni znalazły sposób na obejście nowych przepisów i prowadzą internetowy handel jak gdyby nigdy nic. Tyle, że elektroniczne #Papierosy i akcesoria oraz liquidy wysyłają z magazynów, położonych poza terytorium Unii. Czy podobny sposób na obejście przepisów znajdą sprzedawcy tradycyjnych papierosów?

Coraz trudniejsze życie uzależnionych od nikotyny

Wszelkie działania, podejmowane przez przeciwników palenia, uzasadniane są koniecznością zadbania o zdrowie i życie ludzkie. Czynnik ekonomiczny nigdy nie jest - przynajmniej oficjalnie - na pierwszym miejscu walki z nałogiem tytoniowym. Obecnie na celowniku Światowej Organizacji Zdrowia znalazły się papierosy typu slim. WHO chciałaby, aby zniknęły one z rynku i nie były już dostępne.

Reklamy

Ponoć slimy są modne wśród młodzieży, która już i tak musiała zrezygnować z papierosów mentolowych. Trudno ten argument traktować poważnie - jeśli z rynku znikną slimy, to paląca młodzież przerzuci się na tradycyjne papierosy czy e-papierosy, żadna ustawa i żadne ograniczenie nie spowodują nagle odwrotu od papierosów. Swoje działania WHO tradycyjnie już opiera na kwestiach zdrowotnych, jednakże w ich realizacji wydaje się kompletnie nie brać pod uwagę głosów społecznych. Jeśli już walczyć z nałogiem, to z pewnością nie metodą zakazów, te bowiem wcale nie są skuteczne, a szczególnie młodzi ludzie, obeznani w świecie internetu, szybko znajdą sposób na nabycie pożądanego towaru.

Z ekonomicznego punktu widzenia pomysł Światowej Organizacji Zdrowia budzi niepokój, związany z faktem, że już i tak Unia Europejska boryka się ze znacznym przemytem wyrobów tytoniowych, pochodzących głównie z Bałkanów i Ukrainy. Kolejne ograniczenie i kolejny ustawowy zakaz to kolejna woda na młyn dla przemytników i nielegalnych handlarzy.

Reklamy

Sama niechęć do papierosów typu slim to nie wszystko. WHO chce prawnego ograniczenia zawartości nikotyny w papierosie. Jeśli zatem pomysł ten faktycznie wszedłby w życie i zawartość nikotyny w papierosach zostałaby ograniczona, to przecież palacze zaczną szukać mocniejszych papierosów na nielegalnym rynku. Z nałogiem jest bowiem tak, że nie da się go wyeliminować ustawą, nakazem czy zakazem. Osoba uzależniona od nikotyny znajdzie sposób na zdobycie swoich ulubionych papierosów nie bacząc na konsekwencje prawne.

Tytoniowa szara strefa zaciera ręce

Papierosy typu slim to obecnie nieco ponad 20 % rynku tytoniowego w Polsce. Zakaz produkcji i rozpowszechniania papierosów slim nie spowoduje jednak spadku ich spożycia, a nakręci jedynie szarą strefę. WHO powinna zdać sobie sprawę, że jeśli ludzie już muszą palić, to ze zdrowotnego punktu widzenia lepiej, aby palili papierosy zatwierdzone i o przebadanym składzie, niż te pochodzące z wątpliwych źródeł, o składzie nieznanym i niepewnym. Taki zakaz szczególnie dotknąłby Polskę - jesteśmy bowiem trzecim, po Niemczech i Holandii, eksporterem wyrobów tytoniowych w Unii Europejskiej.

Zakazami i nakazami nikt nigdy z żadnym nałogiem nie wygrał. Światowa Organizacja Zdrowia powinna doskonale o tym wiedzieć, choć w swych działaniach raczej posiadaniu tej wiedzy zaprzecza.

źródło: gazetaprawna.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #polskie prawo #finanse