Zakład Ubezpieczeń Społecznych zatrudnia w swych oddziałach i punktach w całym kraju nieco ponad 46 tysięcy urzędników. Ta jedna z najbardziej znienawidzonych instytucji w kraju, utrzymywała dotąd raczej stabilny poziom zatrudnienia, choć w ostatnich latach ogólne zatrudnienie nieznacznie spadło.

Niewiele pomogła tu informatyzacja #ZUS i wdrażanie elektronicznych rozwiązań w celu usprawnienia pracy ubezpieczyciela. Informatyzacja ZUS idzie opornie, co rusz wychodzą na jaw nieprawidłowości, źle rozpisane czy rozstrzygnięte przetargi. Co prawda uruchomiono platformę pue.zus.pl, z której korzysta już kilkaset tysięcy płatników składek.

Reklamy
Reklamy

To jednak tylko kropla w morzu potrzeb. Biurokratyczny aparat jest już tak rozrośnięty, że długie lata potrwa przywracanie go do stanu normalności. A to kosztuje. Tylko w 2015 roku na informatyzację ZUS wydano ponad 800 mln złotych. Kwota gigantyczna, biorąc pod uwagę skutki (a raczej ich brak i ciągłe niedociągnięcia systemu).

Działalność ZUS kosztuje sporo i zwolnienia tego nie zmienią

Trudno się dziwić, że ZUS wydaje ogromne środki na własną działalność. Jeden z najdroższych w kraju serwisów internetowych, elektroniczne zwolnienia lekarskie, możliwość składania dokumentów przez internetowy dziennik podawczy - to musi kosztować. Pytanie tylko, dlaczego przy tak gigantycznych nakładach i inwestycjach w nowe technologie nadal czynnik ludzki w ZUS odgrywa tak wielką rolę? Wydawać by się mogło, że informatyzacja systemu znacząco odchudzi ZUS-owskie kadry, tymczasem nic takiego póki co nie miało miejsca.

Reklamy

Podczas gdy ogromne środki inwestuje się w system informatyczny, ZUS kupuje także tysiące ryz papieru do drukarek oraz nośników danych. To dziwi, skoro inwestycje w informatyzację miały na celu m.in. walkę z nadmiernie rozrośniętym w ZUS aparatem biurokratycznym.

Tymczasem kolejny prezes tej instytucji zapowiedział zatrudnienie w najbliższym czasie dodatkowego tysiąca urzędników. Stoi to w sprzeczności chociażby z zapowiedziami rządu, którego przedstawiciele jeszcze w trakcie ubiegłorocznej kampanii wyborczej przed wyborami do parlamentu, zapowiedzieli prace nad całkowitą likwidacją ZUS (ostatecznie skończyło się to projektem wprowadzenia jednolitej daniny od przedsiębiorców, mającej zastąpić składki ZUS i zaliczki na podatek dochodowy).

Odchudzanie kadrowe aparatu urzędniczego w Polsce miało rozpocząć się od urzędów skarbowych. W tym zakresie plany redukcji zatrudnienia są dużo dalej posunięte niż w przypadku ZUS. Co szósty urzędnik aparatu skarbowego ma stracić pracę, zreorganizowana zostanie także cała struktura fiskusa.

Reklamy

Odnośnie ruchów kadrowych w ZUS póki co nie wiadomo jeszcze nic poza tym, że każda kolejna ekipa rządząca zapowiada znaczą jego redukcję i zawsze kończy się na obietnicach.

Koszty funkcjonowania ZUS rosną, podobnie jak niechęć do tej instytucji

Polacy chcieliby wiedzieć więcej o tym, jak ZUS funkcjonuje "od środka". Tyle, że się nie dowiedzą. Postarały się o to skutecznie władze ubezpieczyciela. Nic dziwnego zatem, że medialne doniesienia o kolejnych wielkich inwestycjach w ZUS budzą w społeczeństwie jedynie złość, ewentualnie gorzki uśmiech. Tyle już wydano naszych pieniędzy, a nadal nie wszystko działa tak, jak powinno.

#praca w ZUS nie należy do najlepiej opłacanych, szczególnie na najniższych szczeblach, na tzw. froncie kontaktów z petentami. Nie ma też specjalnie wielu chętnych do pracy w tej instytucji. Praca urzędnika nierzadko postrzegana jest jako "dobra fucha", gwarantująca stabilność zatrudnienia i pewne przywileje socjalne.

Planowaną redukcję załogi potwierdza także rzecznik ZUS. W pierwszej kolejności pracę stracą osoby, które nabyły już prawo do emerytur, a nadal pracują. Zwolnienia obejmą również urzędników, którzy w bieżącym roku nabędą prawo do emerytury.

źródło: zus.pox.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #finanse