Jeszcze do końca sierpnia bieżącego roku potrwa zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem ustawy, ograniczającej swobodę handlu w niedzielę. Pomysłodawcą projektu i jego inicjatorem jest Krajowy Sekretariat Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność.

Reklamy

Jeszcze nie wiadomo, czy projekt przełoży się na realne akty prawne, tym bardziej, że już teraz w zakresie handlu w niedzielę #polskie prawo przewiduje szereg obostrzeń. Eksperci co do pomysłu podchodzą sceptycznie. W ocenie wielu z nich projekt nie jest do końca przemyślany, a pracując nad tą inicjatywą nie wolno tracić z oczu skutków, jakie uchwalenie ustawy może mieć dla branży handlowej czy w ogóle gospodarki i sfery zatrudnienia.

Reklamy

Negatywnie wypowiedział się m.in. dr Bartłomiej Biga z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Jego zdaniem, zakaz handlu w niedzielę powinien być wprowadzany stopniowo i powoli.

Przepisy polskiego kodeksu pracy zawierają szereg unormowań, regulujących kwestię pracy w niedzielę. Nie jest tak, jak twierdzi wielu popularyzatorów całkowitego zakazu handlu w niedzielę. Dla znakomitej większości osób, zatrudnionych w branży handlowej, niedziela jest dniem wolnym od pracy. Sama zaś #praca w niedzielę dopuszczalna jest jedynie w wyjątkowych przypadkach. Pytanie zatem, czy kolejne ograniczenia w tym zakresie rzeczywiście są potrzebne?

Co ma na celu zakaz handlu w niedziele?

Wprowadzenie całkowitego zakazu handlu w niedzielę cieszy się poparciem wielu grup społecznych, ale także Kościoła czy rządu. A skoro rząd uważa to za świetny pomysł, należy spodziewać się, że prędzej czy później wejdzie on w życie.

Reklamy

Niestety, dla pracowników konsekwencje mogą być mało przyjemne. Cóż z tego, że uzyskają gwarancję wolnej niedzieli, jeśli wiązać się to będzie z utratą zatrudnienia? Tę słabość projektu widzą nawet jego pomysłodawcy. Kontrargumentem w dyskusji ma być fakt, że skoro ograniczy się pracę w jednym dniu tygodnia, to z pewnością wzrośnie jej efektywność w pozostałe dni. Tyle, że ten kontrargument niekoniecznie ma zastosowanie w przypadku branży handlowej.

Ograniczenie handlu w niedzielę ma na celu ucywilizowanie rynku pracy i budowanie spójności społecznej. Z drugiej strony branża handlowa odpowiada za co czwarte miejsce pracy w Polsce.

Reklamy

Ograniczenie handlu w niedzielę mogłoby spowodować utratę pracy przez około 100 tysięcy zatrudnionych w branży handlowej. W skali ogółu to niewiele, ale liczba ta musi być brana pod uwagę.

Projekt NSZZ Solidarność zakłada ograniczenie handlu w niemal wszystkie niedziele roku. Dla branży handlowej może to być szok. Zresztą nie tylko dla handlowej - jeśli ustaje ruch w handlu, ustaje także ruch w transporcie i usługach okołohandlowych. Taka wolna niedziela może mieć zatem daleko idące skutki.

Projekt ustawy zakazującej handlu w niedzielę zawiera pewne ustępstwa, m.in. na rzecz handlu na stacjach benzynowych, na dworcach kolejowych i autobusowych czy na lotniskach, w piekarniach itp. Tyle, że handel w niedzielę w tego typu placówkach dopuszczalny jest na podstawie już obowiązujących przepisów, nie trzeba tu wprowadzać kolejnych prawnych rozwiązań.

Wątpliwości budzi pomysł karania grzywnami tych pracodawców, którzy do katalogu wyjątków nie należą i będą zmuszać swoich pracowników do pracy w niedzielę.

Komu mają służyć ograniczenia w handlu w niedziele

Zdaniem pomysłodawców - służyć mają pracownikom, którzy zamiast niedzielę spędzać z rodziną, muszą iść do pracy. To słaby argument. Można tym torem iść jeszcze dalej i ustawowo zakazać pracy w nocy, w godzinach nadliczbowych itp. To wszystko przekłada się przecież na spędzanie czasu z rodziną. Trudno sobie jednak wyobrazić, by lekarz czy pracownik stacji paliw nie pracował w nocy.

Polityka prorodzinna rządu jest jednym z jego priorytetów, co widać od ubiegłorocznej kampanii wyborczej. Wymaga ona jednak przemyślanych i racjonalnych działań, nie tylko nowych bezmyślnych zakazów.

źródło: forsal.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#gospodarka