Jeszcze we wrześniu mają zacząć obowiązywać nowe przepisy, drastycznie ograniczające swobodę handlu e-papierosami i akcesoriami do nich. To skutek wdrożenia w polskim ustawodawstwie tzw. dyrektywy tytoniowej Unii Europejskiej. Zmiana przepisów mocno uderza w e-palaczy. Zakazany będzie m.in. handel liquidami smakowymi, w tym mentolowymi, zakazana będzie również sprzedaż e-papierosów i akcesoriów do nich np. w sklepach przyszpitalnych, a nawet handel przez internet. Pewnym ograniczeniom mają podlegać nawet opakowania do e-papierosów i wkładów do nich. Mają one stracić atrakcyjny (w ocenie eurodecydentów) wygląd i upodobnić się do opakowań papierosów tradycyjnych.

Zakazy handlu e-papierosami swoje, a sprzedawcy e-papierosów swoje

Dla branży e-papierosów miał to być szok. Niektórzy ze sprzedawców e-papierosów zainwestowali ogromne środki w rozwój sklepów internetowych, nawiązali kontakty handlowe z partnerami zza granicy, a nagle zmiana przepisów prawa zmusza ich do drastycznego ograniczenia, a nawet zakończenia działalności. Sytuacja zmusiła ich do poszukiwania rozwiązań, a te znalazły się nadspodziewanie szybko. Jeśli bowiem sprzedaż przez internet to niemal 10 % całkowitego obrotu e-papierosami, to zakazanie tego rodzaju działalności odbija się na przychodach sprzedawców, a stratę tę muszą oni sobie jakoś odbić. Przedsiębiorcy z branży e-papierosowej rozpoczęli poszukiwania rozwiązań, pozwalających im przetrwać. Niektóre z tych rozwiązań to jawna kontestacja - przykładowo firma Champion Polska zapewnia, że jej sklep internetowy nadal będzie działał, pomimo wprowadzenia unijnych zakazów w internetowym handlu e-papierosami. Będzie to możliwe dzięki temu, że należący do spółki Champion Polska e-sklep został sprzedany firmie, zarejestrowanej na Seszelach. Dla klientów zmiana będzie kosmetyczna - zakupione w e-sklepie Champion Polska towary będą oni otrzymywać bezpośrednio z magazynów firmy, mieszczących się w raju podatkowym.

Podobne do Champion Polska rozwiązań rozważają właściciele innych sklepów, zajmujących się sprzedażą e-papierosów przez internet. Co więcej, mają oni na podorędziu również i inne pomysły, w tym sprzedaż produktów do e-palenia, ale pozbawionych nikotyny. Zamierzają w ten sposób wykorzystać swoistą dziurę w przepisach, dyrektywa tytoniowa UE nie zawiera bowiem unormowań w zakresie handlu produktami, pozbawionymi nikotyny i urządzeń do ich spożywania.

Co istotne - wdrożenie dyrektywy tytoniowej do polskiego systemu prawa spowoduje, że jej regulacji podlegać będą tylko polskie firmy. Samo założenie firmy w raju podatkowym nie wystarczy jednak, aby swobodnie i bez ograniczeń handlować e-papierosami przez internet. Aby wszystko było zgodne z prawem *czytaj: nie podlegało polskiemu prawu), także i wysyłka e-papierosów i akcesoriów do nich musi odbywać się z magazynów, mieszczących się w krajach nie podlegających dyrektywie tytoniowej. Zaznaczyć jednak należy, że wśród ekspertów i znawców prawa nie ma zgody co do tego, czy do swobodnego handlu e-papierosami przez internet wystarczy sama rejestracja firmy za granicą, czy też konieczna jest również wysyłka towarów do polskich klientów z magazynów spoza obszaru RP.

Pomimo ograniczeń, branża e-papierosowa mocno się rozwija

W Polsce handlem e-papierosami zajmuje się obecnie ponad 400 podmiotów. Dystrybucja i sprzedaż e-papierosów nie odbywa się zresztą tylko poprzez sklepy internetowe. Krajowi potentaci mają setki lokalnych punktów sprzedażowych, umiejscowionych z reguły w dużych galeriach handlowych. Sam handel e-papierosami odbywa się także przez portale aukcyjne, a nawet grupy w serwisach społecznościowych typu Facebook.

Internetowy handel e-papierosami będzie ścigany z urzędu. Grzywny wynosić mają nawet do 200 tysięcy złotych. Nie odstraszy to z pewnością handlarzy, którzy ze sprzedaży produktów do e-palenia stworzyli sobie źródło poważnych dochodów. Tyle, że rząd, szukając pieniędzy na program Rodzina 500 Plus, z pewnością możliwość karania wykorzysta.

źródło: forsal.pl #epapierosy #polskie prawo #finanse