Już za kilka dni rozpocznie się wydawanie recept, dzięki którym osoby starsze będą mogły nieodpłatnie zaopatrzyć się w leki. Darmowe leki dla seniorów, jeden ze sztandarowych pomysłów ugrupowania rządzącego, staje się faktem. Nie wszyscy jednak podzielają optymizm ustawodawców. Dlaczego? Otóż okazuje się, że stosowna ustawa zawiera szereg ograniczeń w dostępie do darmowych leków, o których nie było mowy na etapie prac nad projektem. Mimo wszystko nowe regulacje należy uznać za sukces i dobry prognostyk na przyszłość. Cieszy każda inicjatywna, mająca na celu poprawienie sytuacji życiowej osób starszych, które nierzadko na medykamenty wydają grubo ponad połowę swoich skromnych emerytur czy rent.

Seniorów nie stać na leki i na marnowanie czasu

Lekarze zgodnie podkreślają, że nowe regulacje podniosą standard życia osób starszych i zapewnią im łatwiejszy dostęp do leków. Krytykują za to pewne obostrzenia, jakie towarzyszyć mają darmowemu dostępowi do medykamentów. Jednym z przykładów takich obostrzeń jest np. to, że pacjent otrzyma receptę na darmowe leki tylko od lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, u którego jest stale zapisany. Jedynym odstępstwem ma być nieobecność lekarza - wówczas receptę wypisze seniorowi lekarz zastępca, leczący w tej samej placówce. Co to oznacza? Otóż wyklucza to z założenia możliwość uzyskania recepty na darmowe leki np. podczas wizyt nocnych czy wizyt u specjalistów, np. kardiologów, neurologów itp.

Co więcej, zmiana sposobu leczenia, czyli zastąpienie leku płatnego jego bezpłatnym odpowiednikiem, musi mieć swoje uzasadnienie. Wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz wskazuje, że chodzi tu o to, aby kontynuować leczenie lekami tzw. pierwszej linii leczenia, jeśli są one skuteczne i pomagają pacjentowi wrócić (choć częściowo) do zdrowia. Sytuacje, w których lekarze zastępują dotychczas stosowane leki ich bezpłatnymi odpowiednikami bez wyraźnego medycznego uzasadnienia, mają podlegać kontroli.

Obostrzenia z jednej strony wiążą ręce lekarzom, ale z drugiej są konieczne. Osoby starsze nierzadko leczą się na więcej niż jedno schorzenie, a ustanowienie dla nich jednej wspólnej terapii może być utrudnione ze względu na interakcję stosowanych leków. Lekarze, reprezentowani przez jacka Krajewskiego ze zrzeszającego lekarzy rodzinnych Porozumienia Zielonogórskiego, już wystąpili do resortu zdrowia o stosowne instrukcje. Obawiają się bowiem reakcji pacjentów, którzy z przekazów medialnych otrzymali informacje o lekach bezpłatnych w sytuacji, kiedy jedynie część leków będzie dla nich bezpłatna.

Darmowe leki dla seniorów - lekarze obawiają się kontroli

Spora grupa lekarzy obawia się ewentualnych kontroli, jakim mają podlegać w związku z wystawianiem recept na darmowe lekarstwa dla osób starszych. Nie wiedzą również, jakie kary mogą im grozić w sytuacji, gdy dana recepta na darmowe leki zostanie zakwestionowana. Zarówno lekarze, jak i pacjenci, doceniają jednak działania resortu zdrowia w tym zakresie, życzyliby sobie jedynie nieco więcej informacji. Nie wystarczy samo wprowadzenie ustawy, trzeba też w niektórych wypadkach objaśnić, na czym ma polegać jej stosowanie w praktyce. Nikt nie chce popełnić błędu z 2012 roku, kiedy to weszła w życie ustawa refundacyjna i do dziś są wątpliwości w zakresie jej stosowania.

Lekarzom niespecjalnie podoba się też ingerencja w ich działania. Rozumieją, że zmiana medykamentu na darmowy lek powinna mieć uzasadnienie medyczne, a nie ekonomiczne, jednakże to oni są od leczenia, a nie resort zdrowia. To zrozumiałe, że lekarze nie chcą, aby dobór najlepszej terapii dla pacjenta i najlepszych leków odbywał się w sposób administracyjny, a nie - zgodnie z wiedzą medyczną. Jeśli lekarz uważa, że należy zmienić leki dla dobra pacjenta, to nie należy tego kwestionować - kwitują.

źródło: gazetaprawna.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#medycyna #polskie prawo #finanse