Coraz mniej korzystny dla Niemiec bilans handlowy, przejęcia niemieckich firm przez chińskich przedsiębiorców, nowy wymiar stosunków gospodarczych Chin i Polski - to wszystko powoduje w Niemczech coraz większy niepokój, ocierający się nierzadko o panikę. Chińska ekspansja i plany dotyczące wejścia na rynki europejskie (w tym unijne) są już tak duże, że Niemcy zaczęli się zastanawiać, czy i na ile zagrozi to ich gospodarczej pozycji w Europie i na świecie.

#Chiny nie chcą wojny handlowej - takie zapewnienie otrzymała niemiecka kanclerz w trakcie swojej wizyty w Pekinie. Otrzymała również obietnicę, że Chiny nie będą ograniczać dostępu do swojego wewnętrznego rynku firm europejskich, w tym przedsiębiorców z Niemiec.

Reklamy
Reklamy

Chińskie władze deklarują, że chcą i będą podejmować działania, mające na celu ułatwienie dostępu do chińskiego rynku i tworzenia większych możliwości dla inwestorów zza granicy, w tym głównie z Europy.

Czy Chińczycy chcą gospodarczo podbić Europę?

W Europie toczy się obecnie dyskusja nad przyznaniem Chinom statusu gospodarki rynkowej. Jednocześnie nie milkną głosy wobec Chin krytyczne, szczególnie w kontekście praw człowieka. Nie przeszkadza to Chinom w gospodarczej ekspansji i poszukiwaniu nowych strategicznych partnerów, nie tylko w zakresie handlu, ale również inwestycji w infrastrukturę. Takim partnerem dla Chin w Europie ma w niedalekiej przyszłości stać się Polska. Oczywiście wywołuje to pewne głosy sprzeciwu w krajach, które chciałyby za wszelką cenę utrzymać swoją dominującą pozycję w Europie - Niemczech czy Francji.

Reklamy

Polskie władze nie zamierzają zaprzepaścić tej szansy, a Polska może być jednym z najważniejszych centrów na Nowym Jedwabnym Szlaku.

Chiny korzystają na Brexicie. Osłabiona wewnętrznym konfliktem Unia Europejska nie ma już takiej siły w negocjacjach, co Chińczycy skrzętnie wykorzystują, stawiając coraz większe wymagania i warunki. Jako potężna #gospodarka z nadmiarem mocy produkcyjnych, mogą sobie pozwolić na negocjacje z pozycji siły. Będąc w politycznym konflikcie z USA, korzystając ze słabości związanej z kryzysem gospodarczym Rosji i nieporozumień wewnętrznych Unii Europejskiej, Chiny chcą umacniać swoją pozycję ekonomiczną we wszystkich regionach świata. Póki co - taka taktyka wychodzi im na dobre.

To właśnie dlatego kanclerz Niemiec zabrała ze sobą do Chin połowę swojego gabinetu, w tym szefa niemieckiej dyplomacji Franka-Waltera Steinmeiera oraz ministra finansów Wolfganga Schauble. Merkel wzięła również udział w Forum Współpracy Chin i Niemiec w Gospodarce i Technologii. Nie omieszkała odwiedzić zakładów w Shenyangu, gdzie części do swoich samochodów produkuje m.in.

Reklamy

BMW i gdzie znajdują się montownie Siemensa. Podczas tej wizyty, niemieckiej kanclerz towarzyszyli przedstawiciele największych niemieckich przedsiębiorstw - Lufthansy, Volkswagena, Thyssen Kruppa, a w forum gospodarczym wzięło udział ponad 800 chińskich i niemieckich biznesmenów i inwestorów.

Niemcy otwierają się na Chiny

Niemcy już od dawna robią w Chinach wielkie interesy. Dotąd traktowali ten kraj jako wielką montownię i źródło taniej siły roboczej. Chińczycy pokazali jednak dobitnie, że mogą być równoprawnym partnerem biznesowym, nie chcą już dłużej być postrzegani jako wielka fabryka i ogromny rynek zbytu. Merkel zdaje się to rozumieć. Po wizycie w Polsce chińskiego przywódcy i podpisaniu z polskimi przedsiębiorcami 40 poważnych umów biznesowych, zdecydowała o podjęciu kroków, które także i Niemcom mają otworzyć chińskie rynki zbytu. Zresztą już ta jedna wizyta w Państwie Środka przyniosła wymierne rezultaty - podpisano porozumienia handlowe na łączną kwotę ponad 15 mld USD.

Nie wszystko dla Niemiec jest jednak takie różowe. Niemcy kwestionują chińskie prawo, ograniczające ekspansję zagranicznych banków, nie kwapią się też z przyznaniem Chinom statusu gospodarki rynkowej. Wspólne interesy są mimo wszystko ważniejsze niż polityczne niesnaski.

źródło: forsal.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści wymaga pisemnej zgody Blasting Sagl.

#Angela Merkel