Już w nieodległej przyszłości wydawane dotychczas papierowe paragony mają zostać zastąpione ich elektronicznymi odpowiednikami. Koszty wymiany kas fiskalnych szacowane są na około 700 mln złotych, a te nowe mają rejestrować transakcje sprzedaży wyłącznie drogą elektroniczną. Papierowe paragony zostaną zastąpione elektronicznymi zapisami na skutek reformy, jaką zamierza przeprowadzić Ministerstwo Rozwoju. Przedstawiciele resortu tłumaczą, iż zdają sobie sprawę z kosztów, jakie na sprzedawców nałoży nowelizacja przepisów w sprawie kryteriów i warunków technicznych, jakim muszą odpowiadać kasy rejestrujące obrót w sklepach i punktach usługowych, stąd też przewidziany jest odpowiednio długi (roczny) czas na zastąpienie dotychczasowych kas fiskalnych nowymi odpowiednikami.

W celu obniżenia skutków finansowych reformy, które niewątpliwie poniosą sprzedawcy, ministerstwo prowadzi rozmowy z producentami kas fiskalnych i urządzeń rejestrujących, ale także z ministerstwem finansów. To ostatnie ma przygotować odpowiednie rozwiązania w zakresie odliczeń od podatku przy zakupie nowej kasy fiskalnej, bazujące na dotychczas obowiązujących przepisach w tym zakresie.

Rząd szuka pieniędzy na 500 zł na dziecko

Planowane zastąpienie papierowych paragonów ich elektronicznym odpowiednikiem jest jedną z wielu prób uszczelnienia systemu podatkowego, podejmowanych przez obecną ekipę rządzącą. Główne zmiany w tym zakresie mają dotyczyć podatku VAT, niemniej podatek dochodowy nadal stanowi istotną część wpływu do budżetu państwa i budżetów samorządowych, zatem - zdaniem przedstawicieli ministerstwa finansów - niezbędne jest maksymalne ukrócenie nieuczciwych praktyk niektórych sprzedawców, skutkujących obniżeniem wpływów podatkowych do budżetu.

Na elektronicznych paragonach skorzystać mają również sami konsumenci i nabywcy towarów i usług. Za zgodą konsumenta, elektroniczne paragony mają od razu trafiać do systemu bankowego, dzięki czemu nie będą - jak ich papierowe odpowiedniki - podatne na zagubienie czy przypadkowe zniszczenie. Ma to ułatwić dochodzenie ewentualnych roszczeń na drodze reklamacji towaru czy usługi. Banki z kolei mają oferować dodatkowe usługi zarządzania tymi paragonami, co ma przełożyć się na łatwiejsze zarządzanie domowym budżetem konsumenta.

Nadrzędnym celem zmian jest promocja obrotu bezgotówkowego - bolączki resortu finansów. Reforma paragonowa ma być skorelowana z powstaniem tzw. krajowej karty płatniczej, a zmniejszenie skali obrotu gotówkowego na rzecz płatności kartami czy przelewami ma z kolei wymusić na bankach obniżenie prowizji za używanie kart płatniczych. Kwestie techniczne już są przedmiotem rozmów, jakie resort finansów i resort rozwoju toczą ze Związkiem Banków Polskich oraz Fundacją Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego.

Nowe kasy fiskalne, umożliwiające wydawanie elektronicznych paragonów, mają być włączone do sieci internet. Umożliwi to dokonywanie płatności również osobom, które nie posiadają kart płatniczych. Ma to być też znaczące ułatwienie dla samych sprzedawców - odpadną im koszty serwisowania kas fiskalnych czy przechowywania rolek paragonów papierowych. Póki co konkretów jednak brak, a sami handlowcy mają w tym zakresie mieszane uczucia.

Elektroniczne paragony podobają się bankom

Zdaniem przedstawicieli branży bankowej w Polsce, elektroniczne paragony mają ułatwić handel i zmniejszyć koszty funkcjonowania sklepów. Mają również znacząco ułatwić ewentualne kontrole, które można będzie przeprowadzać online. W założeniu wszystkie kasy fiskalne, wydające elektroniczne paragony, miałyby przesyłać je do centralnego rejestru paragonów, który podlegałby resortowi finansów i był odpowiedzialny za wyłapywanie ewentualnych anomalii.

Podobne systemy funkcjonują już w niektórych krajach, z całkiem dobrym efektem. Przykładowo w Chorwacji wdrożenie elektronicznych kas fiskalnych poziom rejestrowanych obrotów w branży gastronomicznej wzrósł o ponad 50 %. Resort rozwoju liczy, że podobne efekty uda się osiągnąć w Polsce.

źródło: forsal.pl #finanse publiczne #system finansowy #gospodarka