W to, że Brexit może stać się faktem, do samego końca nie wierzyli ani unijni włodarze, ani David Cameron, ani zwolennicy pozostania Wielkiej Brytanii we Wspólnocie. Niestety, jak pokazały wyniki referendum, minimalną przewagę osiągnęli eurosceptycy, skutkiem czego w nieodległej przyszłości Wielka Brytania opuści Unię Europejską. Oczywiście proces ten trochę jeszcze potrwa, niemniej unijni decydenci już teraz namawiają premiera Camerona do przyspieszenia kroków, zmierzających do wyjścia z UE.

Reklamy

Na całym zamieszaniu straci zapewne i Unia i Wielka Brytania.

Reklamy

Pewne straty poniosą też inne państwa członkowskie, jak chociażby Polska, która w ciągu kilku dni od dnia ogłoszenia wyników angielskiego referendum straciła na obsłudze zadłużenia zagranicznego ponad 8 mld złotych. Niemniej jednak jest ktoś, kto na Brexicie wyjdzie całkiem nieźle - #Chiny. O ile w krótkim okresie po Brexicie chińska #gospodarka może na tym nieznacznie ucierpieć, tak długofalowo opuszczenie UE przez Wielką Brytanię może Chińczykom wyjść na dobre.

Chiny tracą silnego przeciwnika

#Unia Europejska i poszczególni jej członkowie niespecjalnie dobrze dogadywali się z Chinami.

Reklamy

Jeszcze w czasie niedawnej wizyty chińskiego prezydenta w Polsce można było usłyszeć głosy, że chcący w Europie robić jeszcze większe interesy Chińczycy napotykają tu na mur niechęci i krytykę, w szczególności dotyczącą praw człowieka. Co więcej, mająca wiele wspólnych interesów z Chinami Unia Europejska jest jednocześnie dla Chin jednym z najważniejszych światowych gospodarczych przeciwników. Patrząc całościowo na Wspólnotę, jest ona dla Chin drugim najważniejszym partnerem handlowym na świecie. Obecnie okrojona o Wielką Brytanię Unia Europejska będzie dla chińskich przedsiębiorców mniejszym rynkiem zbytu, ale niespecjalnie ich to jednak martwi - Unia okrojona to Unia słabsza, również jako potencjalny handlowy konkurent.

Chińskie ambicje handlowe w Europie są spore. Problem polega jednak na tym, że obecnie Unia nie mówi jednym głosem, a wartości, które legły u jej podstaw, wydają się zanikać. Poszczególne kraje członkowskie już dawno zrozumiały, że jedynie wspólnymi siłami są w stanie przeciwstawić się swoim konkurentom z Państwa Środka, obecnie jednak aż nadto widoczne są różnice poglądów i głęboki europejski kryzys..

Reklamy

Chiński prezydent Xi Jinping odwiedził niedawno Polskę, a wraz z nim przedstawiciele chińskiego biznesu. Sygnały, płynące po tej wizycie są jasne - Chińczycy są żywotnie zainteresowani inwestycjami w Polsce i zwiększeniem swojego udziału na rynkach europejskich. Coraz głośniej mówi się o uruchomieniu tzw. Nowego Jedwabnego Szlaku. Nie podoba się to niektórym unijnym przywódcom, którzy wciąż utrzymują oderwaną od wielkiego biznesu retorykę i nawołują do ograniczenia relacji z Chinami ze względu na ich wewnętrzną politykę. Szkoda tylko, że obiekcji takich nie mają, gdy w grę wchodzą np. niemieckie czy francuskie interesy. Wielkie koncerny z obu tych krajów bez ogródek prowadzą w Chinach swoje interesy, polegające głównie na korzystaniu z taniej siły roboczej i imporcie towarów. Z drugiej strony Chińczycy mają coraz większe ambicje, aby z "zaplecza produkcyjnego Europy" stać się równoprawnym partnerem biznesowym, pozyskać nowe technologie i nowe inwestycje.

Unia na handlu z Chinami może tylko zyskać

Na współpracy z Chińczykami Wspólnota mogłaby naprawdę dużo zyskać. Musi jednak w tej materii zacząć mówić wspólnym głosem, zresztą po odejściu Wielkiej Brytanii nie będzie już miała wyjścia, chcąc utrzymać swoją pozycję na światowym rynku. Tym bardziej, że Brexit stał się również w chińskich rękach argumentem do zaznaczania swojej obecności w innych niż Europa rejonach świata i ostrzejszej walki o chińskie interesy. Chiny otwarcie już kwestionują obce działania, czy to ma Morzu Południowochińskim, czy też w Tybecie. Tracąc silną przeciwwagę w postaci skonsolidowanej Unii Chińczycy stają się nie tylko ekonomicznie, ale również i politycznie silniejsi.

źródło: forsal.pl