Brytyjska prasa zastanawia się dlaczego w Polsce mamy do czynienia z tak głęboką deflacją w przeciwieństwie do pozostałych krajów regionu: Węgier, Czech i Słowacji. „Financial Times” zauważa, że w Polsce deflacja jest o wiele głębsza niż na Węgrzech i Słowacji. Oscyluje ona wokół 1%, podczas gdy u sąsiadów jest zbliżona do -0.1%. Na Czechach mamy nawet symboliczną inflację. Polska waluta osłabiła się w stosunku do euro o 8% w ciągu roku. Zgodnie z teorią, taki fakt powinien przyczynić się do wzrostu inflacji i w konsekwencji dać potężny impuls wzrostu PKB.

Sytuacja frankowiczów jest główną przyczyną deflacji w Polsce

Procesy deflacyjne w każdej gospodarce są powodowane nierównowagą pomiędzy popytem i podażą dóbr oraz usług.

Reklamy
Reklamy

Jeśli konsumenci mniej kupują a wytwórcy więcej produkują, wówczas dochodzi do obniżania cen produktów. Deflacja w Polsce jest więc powodowana tym, że obywatele naszego kraju za mało kupują dóbr i usług.

Statystyki pokazują jednak, że nasze dochody rosną. Z roku na rok podnosi się średnie wynagrodzenie brutto. Choć miesięczna płaca minimalna została ustalona na niewolniczym poziomie, to jednak wzrosła w ostatnim roku o około 100 złotych. Czy więc mamy do czynienia z ekonomicznym paradoksem?

Ponad 600 tysięcy gospodarstw domowych jest uwikłanych w spłaty kredytów frankowych. Kurs tej waluty oscylował rok temu wokół 3,40 zł. Dzisiaj jeden frank kosztuje około 3,95 zł. W ciągu roku nastąpił więc wzrost ceny szwajcarskiego pieniądza o ponad 15%.

Obywatele są obecnie zadłużeni we frankach na około 146 miliardów złotych.

Reklamy

W ciągu roku zobowiązania frankowiczów skoczyły o ponad 25 miliardów złotych. Znaczy to, że każde z 600 tysięcy gospodarstw domowych powiększyło swój dług w ciągu roku o około 40 tysięcy złotych. To zaś wywołuje efekt powstrzymywania się tej grupy społecznej od konsumpcji, która dotychczas napędzała niewielki wzrost inflacji i PKB.

Morawiecki jest przeciwko projektowi przewalutowania kredytów frankowych

Wicepremier Morawiecki wielokrotnie wyrażał swój sprzeciw wobec projektu przewalutowania kredytów frankowych, broniąc interesów światowej finansjery. Agencja Reuters donosi, iż jeden z doradców prezydenta Dudy, Sławomir Horbaczewski, stwierdził na początku maja, iż konwersja kredytów frankowych nie jest potrzebna. Minister finansów Paweł Szałamacha zaoponował, deklarując iż rząd nie zamierza wycofać się z pomocy frankowiczom. Rzecznik pałacu prezydenckiego jednak zapewnił, że ustawa frankowa zostanie poddana głębokim modyfikacjom. W PiS trwa więc wojna o to czy bronić interesu światowej finansjery, czy też pomóc obywatelom własnego kraju.

Reklamy

Czy premier Szydło ugnie się pod naporem Morawieckiego, reprezentującego interes bankierów, czy też raczej ulegnie ministrowi finansów? Balansując pomiędzy Szałamachą i Morawieckim, Szydło może jednak podjąć się realizacji scenariusza oszukiwania obywateli, deklarując przez najbliższe pół roku, iż opracowywanie ustawy frankowej nadal trwa.

Wściekłość frankowiczów

Jeśli Kaczyński chce, aby notowania #PiS przebiły w sondażach wyborczych „sufit 40%”, to musi zabiegać o poszerzenie swojego dotychczasowego elektoratu. Wycofanie się z pomocy obywatelom zadłużonym w kredytach frankowych, aby bronić interesu światowej finansjery, może doprowadzić do znaczącego ubytku w elektoracie PiS. Efekt realizacji programu Rodzina 500+, polegający na kilkuprocentowym wzroście poparcia, może zostać zneutralizowany wściekłością oszukanych frankowiczów.

Odmowa pomocy zadłużonym we frankach obywatelom - w kontraście do miliardów złotych wydawanych przez rząd na wspieranie Kościoła katolickiego oraz na organizację Wojsk Obrony Terytorialnej, zbrojnego ramienia PiS – będzie lokowała partię rządzącą na pozycji promotorów katolickiego faszyzmu. Jeśli PiS oszuka frankowiczów, wówczas ich wściekłość może przekształcić się w ostry protest - nawet z użyciem koktajli Mołotowa przeciwko kato-faszyzacji kraju.

Źródło: bankier.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#frank szwajcarski #finanse