Jeszcze w trakcie trwania kampanii wyborczej, Prawo i Sprawiedliwość zaprezentowało kilka swoich pomysłów i planów na reformę służby zdrowia i poprawienie kondycji polskiego lecznictwa. Jednym z tych pomysłów była likwidacja Narodowego Funduszu Zdrowia. W jego miejsce powołanych miało zostać kilkanaście ośrodków, podlegających bezpośrednio samorządom wojewódzkim. Miały one być tak ukształtowane, aby specjalizowały się w takim zakresie leczenia, jaki na danym obszarze jest najbardziej potrzebny. Analizując kolejne plany PiS na reformę służby zdrowia wydaje się, że plan likwidacji NFZ zarzucono. Pojawiły się za to koncepcje, aby obywatele mogli "wesprzeć" państwo w zakresie leczenia, m.in.

Reklamy
Reklamy

poprzez dopłaty do świadczeń, które w ramach aktualnego ubezpieczenia zdrowotnego należą się za darmo.

Zanim jeszcze podniosą się głosy oburzenia warto zaznaczyć, że leczenie z NFZ co do zasady dalej będzie darmowe. Dofinansowanie leczenia przez pacjentów z własnych środków ma służyć jedynie wyższemu poziomowi usług oraz dawać pacjentom wybór, gdzie i jak chcą być leczeni.

Naprawy służby zdrowia ciąg dalszy

Zgodnie z założeniami reformy, państwo ma wziąć na siebie odpowiedzialność za jakość wyrobów i usług medycznych. Nie będzie też ścigać za dopłaty do nowszych, lepszych technologii medycznych czy wyposażenia gabinetów lekarskich, przychodni i szpitali. Założenie reformy jest proste. Jeśli pacjent chce mieć np. lepsze soczewki kontaktowe czy lepszą plombę w zębie, do określonej kwoty zabieg medyczny zostanie sfinansowany ze środków NFZ (czyli de facto ze składek na ubezpieczenie zdrowotne), a gdyby okazało się, że dana usługa jest droższa - różnicę sfinansuje sobie pacjent z własnych środków.

Reklamy

Wydaje się to być dobrym rozwiązaniem, póki co jednak nie znamy jeszcze żadnych szczegółów. Pacjenci nierzadko narzekają, że chętnie by dopłacili z własnej kieszeni, gdyby tylko jakość świadczonej usługi czy wykorzystany w jej procesie sprzęt medyczny były lepszej jakości. Nie mówiąc już o tym, że znakomita większość osób i tak, przynajmniej w tym podstawowym zakresie, leczy się prywatnie.

Do rzadkości należą sytuacje, w których np. pacjenci korzystają z zabiegów estetycznych w gabinetach stomatologicznych, jeśli te mają być finansowane ze środków NFZ. Pacjenci zwyczajnie wolą zapłacić, iść na wizytę prywatnie i mieć pewność, że usługa będzie wykonana na wysokim poziomie. Pojawia się więc możliwość, że część wydatków z tym związanych weźmie na siebie NFZ.

Propozycję #PiS chwalą lekarze, szczególnie okuliści. Do tej pory pacjent miał wybór - zapłacić za wszystko, łącznie z operacją (np. zaćmy), czy też zdać się na zabieg w ramach NFZ, ale np. z dużo gorszą soczewką. Ten problem ma zniknąć, przynajmniej dla tych pacjentów, których stać będzie na dopłatę do leczenia.

Reklamy

Póki co nie ma żadnych informacji, jak zostaną ukształtowane progi leczenia "na NFZ" i od kiedy zaczną się dopłaty.

Aby zapobiec ewentualnym patologiom i próbom oszustw, państwo ma wskazywać konkretnie, które zabiegi i leczenie będzie dofinansowywać i w jakim zakresie. Obecnie to lekarz decyduje, w jaki sposób i czym leczyć pacjenta, mając na względzie wytyczne NFZ. Po zmianach pacjent sam zdecyduje, czy chce być leczony na wyższym poziomie, ale za dopłatą, czy też standardowo, jak dotychczas.

Darmowa służba zdrowia nie całkiem darmowa

Jeszcze niedawno możliwość leczenia za dopłatą oferowała część prywatnych podmiotów, posiadających kontrakt z NFZ. Przeprowadzona w jednym z tych podmiotów kontrola wykazała, że dopłat do zabiegów medycznych i leczenia dokonuje aż 60% pacjentów. Wówczas ten proceder zakończył się nałożeniem na placówkę medyczną wysokich kar. Po reformie ma się to zmienić. Dopłaty do leczenia będą legalne i uregulowane.

źródło: gazetaprawna.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #system finansowy #polskie prawo