Ministerstwo Środowiska opracowało nowy projekt ustawy Prawo wodne, będący odpowiedzią na wymogi ramowej dyrektywy wodnej Unii Europejskiej. Dokument jest obszerny i zapowiada naprawdę rewolucyjne zmiany w gospodarowaniu zasobami wodnymi. Dla zwykłych obywateli zmiany, jeśli wejdą w życie, oznaczać będą podwyżki cen wody. Jeszcze większe koszty w związku z wdrożeniem proponowanych przepisów poniosą przedsiębiorstwa, zużywające ogromne ilości wody w celach przemysłowych. Nowością w projekcie jest powołanie do życia Państwowego Gospodarstwa Wodnego pod nazwą "Wody Polskie", które będzie miało własny budżet, własny zakres zadań i dość spore kompetencje.

Reklamy
Reklamy

Woda niczym ropa naftowa

Planowane nowe przepisy zawierać będą maksymalne pułapy cen wody. W wielu przypadkach ceny te są wyższe niż te, obowiązujące obecnie. Co więcej, wprowadzone zostaną nowe, nieobowiązujące obecnie opłaty. Przykładowo zniesione zostanie zwolnienie z opłat za korzystanie z wody, obowiązujące obecnie elektrownie i elektrociepłownie. W tym przypadku opłata za wodę będzie nawet podwójna - część z niej pokrywać będzie zużycie wody na potrzeby np. systemów chłodzenia w elektrowniach, a część ma pokrywać ścieki, jakie po wykorzystaniu wody w systemach chłodzenia trafią "na zewnątrz".

Zwykli obywatele również odczują zmiany. Po pierwsze prawdopodobnie zapłacą więcej za wodę, używaną w gospodarstwach domowych, a po drugie będą musieli partycypować w dodatkowych kosztach, nałożonych na elektrownie i elektrociepłownie.

Reklamy

Jeśli bowiem te ostatnie zostaną obciążone kosztami zużycia wody i odprowadzania ścieków, będą musiały podnieść ceny energii elektrycznej czy ogrzewania. A wzrost tych cen dotknie bezpośrednio odbiorców usług, czyli właśnie zwykłych obywateli.

Projekt nowej ustawy Prawo Wodne przewiduje zróżnicowanie cen za wodę w zależności od tego, skąd będzie ona pochodzić. Prawie dwukrotnie droższa niż powierzchniowa będzie woda podziemna. Oprócz zniesienia zwolnień z opłat za wodę dla przemysłu, zwolnienia odebrane zostaną również w przypadku wody, wykorzystywanej do celów rolniczych. Tu na szczęście opłaty mają być nieco niższe niż w przypadku przemysłu.

Przedstawiciele Ministerstwa Środowiska uspokajają i informują, że podwyżki cen wody nie będą bezpośrednio dotyczyć zwykłych obywateli i ich gospodarstw domowych. Widoczny wzrost cen ma dotyczyć tych podmiotów, które prowadząc działalność muszą legitymować się posiadaniem pozwoleń wodnoprawnych, a zatem tych, które zużywają minimum 5 metrów sześciennych wody na dobę.

Reklamy

Jak szacują eksperci resortu, wprowadzenie zmian spowoduje po stronie przeciętnych gospodarstw domowych wzrost kosztów na poziomie niecałych 30 zł rocznie.

Resort Środowiska planuje, że wprowadzenie dodatkowych opłat za korzystanie z wody przez przedsiębiorstwa pozwoli na zgromadzenie rocznie około 5 mld zł. Środki te trafić mają do Państwowego Gospodarstwa Wodnego, które z kolei przeznaczać je ma na regulowanie rzeki śródlądowych dróg wodnych oraz inwestycje, związane z bezpieczeństwem przeciwpowodziowym.

Nowe prawo wodne wymuszone przez Unię

Pomimo faktu, że projekt nowej ustawy Prawo Wodne zakłada niemal rewolucyjne zmiany, rząd planuje wdrożyć go jak najszybciej. W przeciwnym wypadku Polsce grozi zablokowanie miliardów Euro, które #Unia Europejska zamierza przeznaczyć na inwestycje w naszym kraju. Zresztą przepisy obecnej ustawy Prawo Wodne są jednym z dwóch najważniejszych czynników, blokujących unijne inwestycje w Polsce (drugim są przepisy, dotyczące zamówień publicznych). Niestety rząd łatwo mieć nie będzie. Już teraz negatywną opinię o nowych przepisach wyrażają lokalne samorządy. Nie ma co się dziwić, wszak korzystają one obecnie chociażby z możliwości wydawania (oczywiście za opłatą) pozwoleń wodnoprawnych. Po zmianie przepisów pozwolenia te będzie wydawał organ centralny, a nie samorządowy.

Tak czy inaczej przepisy pewnie wejdą w życie. Ważniejsze od głosów przedstawicieli samorządów są dla ekipy Beaty Szydło naciski Unii.

źródło: gazetaprawna.pl #polskie prawo #gospodarka