Coraz powszechniejsza staje się opinia, że wyższe wykształcenie tak naprawdę nie jest już wyznacznikiem pozycji na rynku pracy. Dyplom magistra można obecnie zdobyć bez większego wysiłku. To prawda, nie można jednak wrzucać wszystkiego i wszystkich do jednego worka. Oczywiście z punktu widzenia potencjału na rynku pracy znacznie większe szanse na dobre zatrudnienie mają obecnie absolwenci kierunków technicznych, niemniej nikt o zdrowych zmysłach z powodu wykształcenia nie skreśla humanistów. Ważne jest bowiem nie tylko samo wykształcenie czy "sam papier" - ważne są umiejętności i wiedza, które można zweryfikować w praktyce i które są pożądane przez potencjalnych pracodawców. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) porównała zarobki osób o różnym poziomie wykształcenia.

Reklamy
Reklamy

Wyniki porównania nie budzą wątpliwości - we wszystkich rozwiniętych krajach świata zarobki absolwentów szkół rosną wraz ze wzrostem poziomu ich wykształcenia.

Inwestycja w siebie zawsze się opłaca

Różnice w przeciętnych wynagrodzeniach widać już w chwili, gdy porówna się średnie zarobki osób z wykształceniem gimnazjalnym i podstawowym. Te pierwsze legitymują się średnio o 23 % wyższym uposażeniem, łatwiej im też zdobyć pracę. Z kolei absolwenci liceów (i generalnie szkół średnich) zarabiają około 12 % więcej od swoich rówieśników, kończących naukę na poziomie gimnazjum. Prawdziwa przepaść zaczyna się jednak, gdy porówna się zarobki osób o niskim poziomie wykształcenia (podstawowe) z absolwentami szkół wyższych. Tu różnice w zarobkach sięgają nawet 60 %.

Największe korzyści materialne odnoszą osoby, które inwestowanie w siebie i swoją edukację zakończyły uzyskaniem tytułu magistra lub doktora.

Reklamy

W niektórych rozwiniętych krajach zarabiają oni średnio ponad dwa razy więcej niż osoby na analogicznych stanowiskach, jednakże legitymujące się jedynie wykształceniem średnim. Oczywiście należy mieć tu na względzie fakt, że specyfika rynków pracy w różnych krajach jest różna, inne proporcje dotyczą różnic w zarobkach i wykształceniu zatrudnionych w Polsce, a inne z pewnością będą w przypadku mieszkańców Skandynawii. Niemniej we wszystkich analizowanych krajach wyraźnie widać różnicę w poziomie zarobków z perspektywy wykształcenia pracownika.

Przedstawione przez OECD w raporcie "Education at Glance 2015" wyniki nie mogą być i nie są do końca miarodajne. Autorzy raportu wyraźnie zaznaczyli zresztą, że ma on jedynie poglądowy charakter, a w zależności od zapotrzebowania danego rynku pracy na osoby z kierunkowym wykształceniem (niezależnie od stopnia) różnice w poszczególnych badanych krajach mogą być znaczne. Do głosu dochodzi tu również kwestia podaży na rynku pracy, stopnia bezrobocia, jakości kształcenia itp.

Reklamy

Co ciekawe, wykształcenie wyższe najbardziej opłaca się w krajach Ameryki Południowej. Przykładowo w Chile osoby dorosłe z wykształceniem wyższym zarabiają niemal trzy razy więcej niż ich rówieśnicy, legitymujący się jedynie wykształceniem średnim.

Bez studiów też można nieźle zarobić

Na polskim rynku pracy wykształcenie z pewnością się liczy, niemniej nie jest już dla pracodawców tak istotne, jak kiedyś. Obecnie pożądani na rynku pracy pracownicy to osoby z wiedzą, praktyką i doświadczeniem. Tych dwóch ostatnich czynników raczej nie zdobędzie się w trakcie nauki, chyba, że ktoś podjął zatrudnienie jeszcze w czasie studiów. Co więcej, dramatycznie zaczyna brakować w kraju tzw. złotych rączek - osób po szkołach zawodowych, z dużą sprawnością manualną i konkretną, wąską specjalizacją (spawacze, zduni itp.). Osoby te wykorzystały swą szansę i umiejętności i znaczna część z nich wyjechała do pracy za granicą. A zagraniczne rynki pracy potrafią docenić (i odpowiednio wynagrodzić) gorzej wykształconych, za to zdolnych i sprawnych fachowców od budowlanki czy remontów, opieki nad dziećmi i osobami starszymi czy pielęgniarki.

Tak czy inaczej, inwestowanie w siebie, w tym w wykształcenie i zdobywanie kwalifikacji zawodowych, z pewnością się opłaca.

źródło: forsal.pl #praca #szkoła #emigracje