Wdrożony szumnie kilka lat temu system informatyczny - elektroniczna Weryfikacja Uprawnień Świadczeniobiorcy (eWUŚ) - od samego początku swojego funkcjonowania był krytykowany, zarówno przez lekarzy, jak i pacjentów. Sama idea wprowadzenia systemu była jak najbardziej słuszna - lekarze mieli "od ręki" otrzymywać informacje, czy dany pacjent podlega ubezpieczeniom ZUS i czy ma prawo do darmowej opieki zdrowotnej. Pacjenci z kolei otrzymali do ręki narzędzie, które pozwala im uniknąć "papierologii" i biurokratycznych procedur. Koncepcja słuszna, gorzej niestety (jak to często bywa) z jej wykonaniem i wdrożeniem. System nie sprawdza się. Notorycznie pojawiające się błędne informacje powodują jedynie zamieszanie i odsyłanie niektórych pacjentów z kwitkiem.

Reklamy
Reklamy

Likwidacja systemu eWUŚ już niebawem

Jako system informatyczny eWUŚ okazał się dziurawy i niewydajny. Przykładowo na samej tylko Opolszczyźnie niemal 90 tysięcy osób, które podlegały ubezpieczeniu zdrowotnemu w ZUS i miały prawo do darmowej opieki zdrowotnej, w ogóle nie figurowało w systemie jako osoby ubezpieczone. W znacznej ilości przypadków okazywało się, że gdy pacjent zgłaszał się w zakładzie opieki zdrowotnej, system wyświetlał jego nazwisko "na czerwono", co oznaczało, że pacjent ten nie ma prawa do świadczeń z ubezpieczenia zdrowotnego. Pacjenci denerwowali się i tracili czas, wadliwe działanie systemu zmuszało ich bowiem do pozyskiwania stosownych zaświadczeń o podleganiu ubezpieczeniom z ZUS czy zakładów pracy.

Już w grudniu ubiegłego roku minister zdrowia Konstanty Radziwiłł informował, że wadliwy system zostanie zlikwidowany, najpierw w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej, a potem już w całości.

Reklamy

Nie wiadomo póki co, jakie rozwiązanie teleinformatyczne zastąpi to obecne. Z pomysłu likwidacji systemu eWUŚ należy się jedynie cieszyć. Można jedynie mieć obawy, że wdrożenie nowego systemu potrwa kilka lat i on również nie będzie wolny od błędów. A tych w systemie, na którym opierać ma się dostęp do służby zdrowia, być absolutnie nie powinno. Jeśli obecny system wykazuje, że w kraju bez prawa do opieki zdrowotnej pozostaje ponad 3 miliony osób, to nie ma co się dziwić notorycznym awanturom w przychodniach i szpitalach, wywoływanych przez zdesperowanych i rozgoryczonych pacjentów, według systemu niepodlegających żadnym ubezpieczeniom.

Likwidacja systemu eWUŚ nastąpić ma tak szybko, jak to tylko będzie możliwe. Minister Radziwiłł już zapowiedział powołanie specjalnego zespołu, który ma zając się opracowaniem nowych rozwiązań. W skład tego zespołu ma wejść również przedstawiciel lekarskiego Porozumienia Zielonogórskiego. Jego rola ma mieć charakter doradczy, ma on nadzorować rozwiązania systemowe "z punktu widzenia lekarzy".

Reklamy

Chodzi tu o to, aby lekarze nie musieli już pełnić roli urzędników i odbierać od pacjentów specjalnych oświadczeń, w których deklarują oni, że są ubezpieczeni i mają prawo do darmowej opieki zdrowotnej. Na etapie przejściowym, zanim nowy system nie zostanie wdrożony, takie oświadczenie pacjent składał będzie nie częściej, niż co 6 miesięcy. Oświadczeń takich wymaga Narodowy Fundusz Zdrowia pod rygorem odmowy zapłaty za zrealizowane usługi medyczne.

Reforma służby zdrowia w sferze informatyki to konieczność

Lekarze już od dawna nawoływali do przeprowadzenia reformy systemu albo zastąpienia go innym rozwiązaniem. W ocenie przedstawicieli środowiska lekarskiego dalsze funkcjonowanie systemu w jego obecnej postaci nie ma absolutnie żadnego sensu. Niektórzy lekarze idą o krok dalej i proponują, żeby to #NFZ, a nie przychodnie czy szpitale, weryfikował posiadanie przez danego pacjenta prawa do korzystania ze świadczeń darmowej służby zdrowia. Skoro NFZ finansuje opiekę zdrowotną w Polsce, to w jego interesie powinno być łatanie dziur, umożliwiających korzystanie ze świadczeń przez osoby nieuprawnione.

Szkoda tylko, że po rozum do głowy decydenci poszli po wyrzuceniu w błoto kilkuset milionów złotych, które można było lepiej spożytkować.

źródło: nto.pl #finanse publiczne #polskie prawo