Gdyby zapytać młodych ludzi o sytuację na polskim rynku pracy, z pewnością padłoby wiele gorzkich słów. Nic dziwnego - od kilku lat głośno mówi się o straconym pokoleniu, prekariacie czy emigracjach zarobkowych jako jedynej szansie na godne życie. Przywykliśmy do tych smutnych wizji do tego stopnia, że często powtarzamy je już bez żadnego odniesienia do faktów.

A fakty są takie, że bezrobocie od dłuższego czasu sukcesywnie spada – w listopadzie 2015 osiągnęło poziom 9,6% (po raz pierwszy od 14 lat jest niższe niż 10%). Zgodnie z przewidywaniami ten pozytywny trend ma się utrzymywać w bieżącym roku, a Konfederacja Lewiatan prognozuje nawet, że w lepszych okresach roku zmniejszy się do ok.

Reklamy
Reklamy

8%. Taki stan jest z pewnością odległy od apokaliptycznych wizji, w których absolwenci przez długie lata szukają jakiejkolwiek pracy, aby ostatecznie spakować manatki i dołączyć do licznej grupy rodaków w Londynie czy Frankfurcie. Mało tego – coraz śmielsze stają się głosy, że mamy obecnie do czynienia z rynkiem pracownika

Dokąd po pracę?

Nie oznacza to oczywiście, że Polska jest lub staje się pracowniczym eldorado. Problemem jest przede wszystkim wciąż duża rozbieżność między potrzebami pracodawców a preferencjami kandydatów. Podczas gdy ci pierwsi uporczywie poszukują zdolnych handlowców oraz specjalistów IT, ci drudzy woleliby pracę w branży produkcyjnej lub administracji. Jak wynika ze statystyk portalu Info #praca za ostatni kwartał 2015 roku, aż w 11 województwach największy odsetek napływających aplikacji pochodził od osób zainteresowanych pracą w produkcji, podczas gdy liczba ofert z tej branży opublikowanych w serwisie wyniosła 4356 i zajęła dopiero trzecie miejsce (za sprzedażą i IT).

Reklamy

Podobnie prezentują się dane portalu Pracuj.pl za 2015 rok – przyrost liczby ofert wyniósł aż 12,5% w stosunku do roku 2014, a najwięcej z nich skierowanych było do specjalistów z zakresu handlu. Na kolejnych miejscach znalazła się obsługa klienta oraz #finanse, a na następnym – IT. Warto jednak zauważyć, że odnotowano znaczny wzrost r/r ofert z branży produkcyjnej – aż o 22%.

Sytuacja wygląda też bardzo różnie w poszczególnych województwach. Przodują te, w których znajdują się największe miasta – wg Licznika rynku InfoPraca na czele mamy więc mazowieckie (ponad 10 tys. ofert), dalej śląskie (ok. 4,8 tys.), dolnośląskie (ok. 4,4 tys.), a za nim małopolskie (ok. 4 tys.). Na drugim biegunie znalazło się podlaskie z zaledwie 232 ofertami pracy.

Z optymizmem w przyszłość?

Praca jest i wszystko wskazuje na to, że będzie jej coraz więcej. #gospodarka ma się nieźle – w 2016 r. przewiduje się wzrost PKB na poziomie 3,4%, a wg optymistycznych założeń rządu nawet 3,8% (ale to tylko optymistyczne założenia rządu), co pociąga za sobą dobrą kondycję przedsiębiorstw i plany zatrudniania kolejnych pracowników.

Reklamy

Należy też oczekiwać podniesienia wynagrodzeń i zwiększonych wysiłków firm w celu przyciągnięcia najlepszych kandydatów.

Otwarta pozostaje jeszcze kwestia planowanych przez rząd zmian, takich jak obniżenie wieku emerytalnego czy program 500 zł na dziecko, które nie pozostaną bez wpływu na rynek pracy. Obniżenie wieku emerytalnego może zaowocować zmniejszeniem zatrudnienia i wzmożoną emigracją, z kolei 500 zł na dziecko – zachęcać do zawodowej bierności, zwłaszcza osoby o niskich kwalifikacjach.

Kandydaci muszą jednak pamiętać, że wszystko zależy przede wszystkim od nich. Rynek wymusza działania, które niekoniecznie pokrywają się z naszymi życzeniami, jednak jego prawa są dość obojętne wobec życzeń kogokolwiek. Czasami konieczna jest przeprowadzka do innego miasta, czasami przekwalifikowanie, czasami podniesienie posiadanych już umiejętności, a czasami po prostu wytrwałość. Należy przestać mówić, że pracy nie ma, a przyjrzeć się raczej temu, co sami mamy do zaoferowania pracodawcom, i co możemy zrobić, aby to o nas zabiegano.

źródło: infopraca.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.