Minister skarbu państwa, Dawid Jackiewicz, przekazał 11.01.2016 r. informację, według której rząd rozpoczął prace analityczne nad fuzją trzech najważniejszych polskich firm rynku paliwowego: Orlenu, Lotosu i PGNiG. W wyniku takiego manewru rynkowego miałaby powstać jedna firma, której kapitalizacja wynosiłaby, przy obecnych wycenach giełdowych, około 60 mld złotych (prawie 15 mld dolarów).

Informacja Jackiewicza poraziła analityków rynkowych

Eksperci zwracają uwagę, że planowana fuzja nie ma żadnego sensu gospodarczego. Nowy podmiot pod względem siły sprzedaży będzie nadal maleńką firmą w kategoriach światowych. Roczne przychody ze sprzedaży nowej spółki wynosiłyby około 155 mld zł.

Reklamy
Reklamy

W żaden sposób taka firma nie mogłaby konkurować ani z Shellem, ani ze Statoilem czy BP. Projektowany przez #PiS podmiot nie byłby w stanie stać się graczem finansowym na światowym rynku paliwowym, gdyż efektywna ekspansja na nim wymaga co najmniej wielu dziesiątek miliardów dolarów – kwoty przekraczającej roczne przychody planowanej spółki.

Jackiewicz zwrócił uwagę, że planowana fuzja ma zabezpieczyć polski rynek paliwowy przed wrogim przejęciem. Eksperci zauważają, że w PGNiG oraz Lotosie skarb państwa posiada ponad 50% akcji. Przejęcie tych firm bez woli rządu jest więc niemożliwe. W Orlenie udział państwa wynosi 27.5%. Przepisy prawa jednak zabezpieczają tę firmę przed wrogim przejęciem.

Jakiemu celowi miałaby służyć fuzja?

Podmiot zagraniczny (Rosnieft lub Gazprom), który chciałby przejąć jednocześnie wszystkie trzy spółki, musiałby odkupić od skarbu państwa, w wypadku Lotosu i PGNiG, duże pakiety akcji.

Reklamy

Ponadto musiałby ogłosić atrakcyjne cenowe wezwania na akcje wszystkich trzech spółek notowanych na GPW w Warszawie. Takie ewentualne zabiegi, noszące znamiona wrogiego przejęcia polskiego rynku paliwowego, są więc w obecnej sytuacji nie do zrealizowania.

W firmie, która powstałaby w wyniku połączenia trzech największych polskich spółek paliwowych, udział skarbu państwa wynosiłby jedynie 49%. Taka sytuacja znacząco ułatwiałaby zdominowanie sektora paliwowego w Polsce przez rosyjski kapitał. Możliwość jego wrogiego przejęcia zależałaby wyłącznie od decyzji politycznej rządu.

Przepis prawa, wymagający zgody rządu na przejęcie spółki o strategicznym znaczeniu dla państwa, można zawsze uchylić. PiS dysponuje większością w Sejmie. Aż 51 % akcji w nowym podmiocie znajdowałoby się poza kontrolą skarbu państwa. Pisowski rząd zawsze mógłby wydać zgodę na ogłoszenie wezwania ze strony przejmującego podmiotu na odkupienie po atrakcyjnej cenie akcji w obiegu rynkowym i dodatkowo ze swej strony dorzucić mu 20% pakiet aktywów, otrzymując środki finansowe na realizację, np.

Reklamy

"patriotycznej polityki historycznej".

Czy KOD wystąpi w obronie polskiego rynku paliwowego?

Skoro obecny stan prawno-rynkowy najlepiej zabezpiecza rynek paliwowy przed jego przejęciem, to każda zmiana tego stanu osłabia jego ochronę. W wyniku fuzji skarb państwa nie będzie już  50% udziałowcem na rynku sprzedaży paliw. Dlaczego Kaczyński, Duda i Szydło chcą to zmienić? Czy PiS pragnie ułatwić przejęcie obcemu kapitałowi kontroli nad rocznymi strumieniami finansowymi w wysokości 155 miliardów zł na polskim rynku paliwowym?

Czy na antypisowskich demonstracjach Komitetu Obrony Demokracji zaobserwujemy transparenty z napisami „Wolność dla polskich paliw”? Społeczeństwo powinno wywierać presję na rząd, aby ujawnił rzeczywiste intencje, stojące u podstaw ryzykownego planu fuzji Orlenu, Lotosu i PGNiG. Straciliśmy już na rzecz Kulczyka kontrolę nad rynkiem chemicznym w Polsce. Czy stracimy ją również nad rynkiem paliwowym? Czy pozostanie nam jedynie kontrola nad nierentownym obrotem węgla kamiennego? Czy to jest cel Kaczyńskiego?

źródła: money.pl; bankier.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie www.blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione

#gospodarka #giełda