W trakcie swojej kampanii wyborczej do parlamentu, Prawo i Sprawiedliwość szumnie zapowiadało szereg działań, zmierzających do poprawy sytuacji w służbie zdrowia. Do najważniejszych należeć ma likwidacja NFZ i zmiana sposobu finansowania świadczeń zdrowotnych oraz ułatwienie dostępu do lekarzy, w tym specjalistów. Oprócz poprawy kondycji polskiej służby zdrowia, PiS zaproponowało rozwiązania prawne, mające na celu odciążyć domowe budżety osób starszych przez ułatwienie dostępu do leków.

Dla kogo darmowe leki?

Zgodnie z projektem, darmowe leki mają być dostępne dla osób powyżej 75 roku życia. Ustawa ma uwzględniać szereg mechanizmów, mających na celu uniknięcie potencjalnych nadużyć, polegających na wypisywaniu przez lekarzy leków na nazwisko danej osoby spełniającej kryteria wiekowe, ale w praktyce przeznaczonych dla kogoś zupełnie innego.

Reklamy
Reklamy

Już na tym etapie wątpliwości może budzić sposób zabezpieczenia realizacji ustawy, o którym mowa powyżej. Jak pomysłodawca projektu chce uniknąć nadużyć? Jak sprawdzi, czy leki faktycznie przepisane osobie powyżej 75 roku życia, zostały przez tę osobę użyte, a nie przekazane osobie trzeciej? Biorąc pod uwagę ilość potencjalnie uprawnionych do darmowych leków osób, pole do nadużyć jest naprawdę ogromne. Ileż to informacji pojawiło się w ostatnim czasie o nielegalnym wywożeniu z Polski drogich leków, sprzedawanych następnie z ogromnym zyskiem na zachodzie. A przecież darmowe leki dla seniorów to nic innego, jak kolejna szansa dla nieuczciwych aptekarzy i lekarzy, aby jeszcze bardziej rozwinąć swój "eksportowy interes".

Zgodnie z projektem ustawy, na początku jej funkcjonowania darmowe leki będą mogli wypisywać tylko lekarze rodzinni.

Reklamy

Należy się zatem spodziewać, że nie wszystkie leki - pomimo spełnienia warunku wieku - będą dla seniora rzeczywiście darmowe.

Darmowe leki mają być umieszczane na specjalnej liście, co pewien czas aktualizowanej i rozszerzanej, oraz mają one podlegać dosyć rygorystycznej kontroli. Należy tylko mieć nadzieję, że nie skończy się jak z systemem ZIP - Zintegrowanym Informatorem Pacjenta. Wprowadzenie systemu miało umożliwić pacjentom podgląd swojej historii leczenia i tego, jak finansowane są ich świadczenia. I co się okazało? Że stosunkowo duża ilość widniejących w systemie świadczeń w ogóle nie została wykonana, choć przychodnie czy szpitale pobrały za nie pieniądze. Nie mówiąc już o kuriozalnych sytuacjach, w których np. na podstawie informacji z ZIP pacjent płci męskiej, mieszkający na południu kraju dowiadywał się o swoim rzekomym zabiegu ginekologicznym, który miał miejsce na dalekiej północy Polski. Skoro tutaj tak łatwo o nadużycia, to jak będzie w przypadku darmowych leków?

Szpital ma leczyć, a nie zarabiać

Kolejny przedstawiony przez MZ projekt ustawy, dotyczy szeroko pojętej dekomercjalizacji służby zdrowia w Polsce.

Reklamy

Zdaniem pomysłodawców projektu nie może być tak, że w pędzie za pieniądzem szpitale konkurują ze sobą, a pacjent musi sobie sam szukać pomocy medycznej. Radziwiłł zamierza odejść od przymusowej komercjalizacji zakładów opieki zdrowotnej, która miała na celu uwolnienie lokalnych samorządów od ogromnych długów niektórych jednostek leczniczych. W tym zakresie działania mają być połączone ze zmianą sposobu dystrybucji środków finansowych, pochodzących ze składek pacjentów na ubezpieczenie zdrowotne. PiS już od dawna zapowiadał likwidację Narodowego Funduszu Zdrowia i taki podział środków na służbę zdrowia, w którym pieniądze rzeczywiście będą przekazywane tam, gdzie są niezbędne.

Aby rozsądnie gospodarować środkami budżetu, przeznaczanymi na służbę zdrowia, w miejsce NFZ powołane mają być specjalne jednostki na poziomie województw. PiS skłania się też ku rejonizacji pewnych usług, chcąc stworzyć w kraju silne ośrodki np. kardiologii czy onkologii.

Pomysłów na poprawę w służbie zdrowia było już wiele. A jest jak jest. Najwyższa pora na naprawdę konkretne działania.

źródło: stefczyk.info #polskie prawo #finanse #leczenie