Dla Polaków 11 listopada to tradycyjnie Dzień Odzyskania Niepodległości. Dla wielu z nas ten dzień ma jednak nie tylko wymiar święta państwowego. Wszystko przez ogłoszoną już jakiś czas temu przez serwis Aliexpress, zaplanowaną na ten właśnie dzień, ogromną wyprzedaż i masowe obniżki cen towarów. Czym jest Aliexpress (i podobne serwisy typu Alibaba czy JD), nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć. Portal ten zdobył wśród Polaków ogromną popularność, umożliwiając zakup praktycznie każdego rodzaju towarów w cenach niższych o kilkadziesiąt procent niż w przypadku tradycyjnych zakupów w Europie. Każdego miesiąca odwiedza go ponad 2 miliony naszych obywateli.

Reklamy
Reklamy

O ile początkowo obawy i niechęć wzbudzał sam fakt, że oferowane na Aliexpress towary w przeważającej większości prezentują przysłowiową chińską jakość, o tyle miliony zadowolonych z usług serwisu osób nie może się mylić. Oczywiście zdarzają się wpadki i oszustwa, ale wcale nie są one na poziomie wyższym niż przy tradycyjnych internetowych zakupach w polskich sklepach. Co więcej, sprzedający na Aliexpress gwarantują zwrot pieniędzy, wymianę towaru, gratisy - słowem, dbają o klienta.

Zakupy w chińskich serwisach pod lupą urzędników Wspólnoty

Masowy już w skali Europy import towarów z Chin nie mógł umknąć uwadze unijnych urzędników. A wszystko przez podatek VAT i cła importowe, na których Unia Europejska traci kilka miliardów euro rocznie. Kupujący towary na Aliexpress i innych chińskich serwisach aukcyjnych dość szybko zorientowali się, że zaniżając cenę towaru w deklaracjach celnych w ogóle nie muszą płacić cła, albo będzie ono stosunkowo niewielkie.

Reklamy

Warto dodać, że chińscy sprzedawcy są pod tym względem bardzo elastyczni - jeśli kupimy u nich np. tablet, wart 150 euro - nic nie stoi na przeszkodzie, aby na potrzeby ustalenia ewentualnego cła został on wysłany do Polski jako coś zupełnie innego.

Oczywiście w takim wypadku kupujący ryzykuje podwójnie - z jednej strony naraża się na odpowiedzialność z tytułu oszustw w opłatach celnych, a z drugiej nie ma co liczyć na zwrot wydanych pieniędzy, jeśli wartość towaru została mocno zaniżona, a sam towar okaże się wadliwy. Niemniej mając na względzie ogromne nieraz różnice w cenach towarów w chińskich serwisach aukcyjnych i ich odpowiednikach w sklepach europejskich, gra jest warta ryzyka.

Niestety dla kupujących, zbliżająca się tegoroczna Gwiazdka może być ostatnią chwilą na tańsze bezcłowe zakupy. Zjawisko zaniżania cen importowanych z Chin towarów osiągnęło już takie rozmiary, że właściwe organy Wspólnoty już teraz przewidują zniesienie od przyszłego roku zwolnienia podatkowego dla towarów o niskiej wartości.

Reklamy

A jeśli zwolnienie takie zniknie, pod znakiem zapytania stanie sam sens importu towarów, które co prawda w zakupie będą tańsze, ale z naliczonym cłem i podatkiem VAT przestaną być atrakcyjne.

Podatek VAT i cła na towary z chińskich serwisów

Obecnie progiem wartości towaru, który w Polsce zwalnia od obowiązku naliczania cła, jest kwota 22 euro. O tym, że zwolnienie to zostanie zlikwidowane, organy unijne informowały już w maju bieżącego roku. W ocenie unijnych urzędników, sam fakt istnienia takiego zwolnienia zaburza zasady konkurencji - firmy z siedzibą na terenie UE nie mogą sobie pozwolić na stosowanie tak niskich cen, jak ich chińscy odpowiednicy, którzy zarabiają głównie na ilości eksportowanego towaru. Zwolnienie było kierowane do uczciwych konsumentów, tymczasem masowo jest nadużywane niemal przez wszystkich obywateli UE, dokonujących zakupów w Chinach.

Warto na zakończenie dodać, że o pomysłach unijnych urzędników wiedzą już doskonale chińscy sprzedawcy. Co więcej, znaleźli oni rozwiązanie także i tego problemu. Po prostu kupują w krajach Wspólnoty powierzchnie magazynowe, gdzie składują zamawiane przez Europejczyków towary. Sprzedając je z kolei bezpośrednio z magazynów, omijają kwestie prawne, związane z importem towarów.

Źródło: gazetaprawna.pl, aliexpress.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści wymaga pisemnej zgody Blasting Sagl. #Unia Europejska #Chiny #finanse