Pomimo wciąż znacznego w Polsce poziomu bezrobocia widoczne są oznaki poprawy sytuacji na rynku pracy. Liczba bezrobotnych spadła poniżej 10 procent, ofert pracy przybywa, coraz większa liczba pracodawców deklaruje zatrudnienie pracowników w najbliższym czasie. Urzędy pracy, wykorzystując środki unijne i programy na lata 2014 - 2020, podejmują szereg działań aktywizujących osoby bezrobotne - organizują szkolenia, ułatwiają podnoszenie kwalifikacji osób słabo wykształconych, pomagają w przebranżowieniu się. Wydawać by się mogło, że wszystko powoli wraca do normy. Tak jednak nie jest.

Paradoksalnie poprawa sytuacji bezrobotnych pogorszyła sytuację pracodawców.

Reklamy
Reklamy

Chętnych do pracy nie ma dużo, a nawet, jeśli już są, to bardzo często nie spełniają stawianych im wymogów w zakresie kwalifikacji, wiedzy czy doświadczenia. Pracodawcy coraz częściej narzekają, że trudno im znaleźć odpowiednich pracowników, a nie mogą z różnych względów pozwolić sobie na żmudny i długotrwały proces inwestowania w "świeżego" pracownika i podnoszenie jego kwalifikacji.

Szara strefa w zatrudnieniu ma się całkiem dobrze

Z pewnością wielu pracowników ma problemy ze znalezieniem pracy. Nie można też generalizować stwierdzając, że bezrobotnym wcale nie chce się podejmować proponowanego im zatrudnienia. Trudno jednak zrozumieć sytuację, w której na obszarze o kilkunastoprocentowym bezrobociu przeciętny pracodawca ma problem, żeby skompletować do pracy kilkuosobową załogę. Nawet zmuszanie przez urzędy pracy osób bezrobotnych do podejmowania proponowanego im zatrudnienia odnosi marne skutki.

Reklamy

Nie działa groźba wykreślenia z rejestru bezrobotnych w przypadku odmowy podjęcia zatrudnienia. I tak znakomita część bezrobotnych de facto pracuje, tyle że bez umowy o pracę i zachowując formalnie status zarejestrowanego bezrobotnego (i dzięki temu ubezpieczenie, możliwość korzystania z darmowej opieki medycznej, nierzadko zasiłki itp.). Patologii w szarej strefie nie są w stanie ukrócić nawet radykalne działania, podejmowane przez Państwową Inspekcję Pracy.

Z końcem września bieżącego roku w rejestrach bezrobotnych pozostawało nieco ponad półtora miliona Polaków. Jednocześnie w tym samym okresie pracodawcy zgłosili w powiatowych urzędach pracy rekordowe zapotrzebowanie na pracowników. To oczywiście cieszy, ale przerażać może też fakt, że kilkadziesiąt tysięcy osób bez przysłowiowego mrugnięcia okiem dało się wykreślić z rejestru bezrobotnych tylko dlatego, że nie chcieli oni podejmować proponowanego przez urząd pracy zatrudnienia. Powstaje zatem pytanie: skoro tak trudno o pracę na wolnym rynku, to czemu osoby te świadomie pozwalają na wykreślenie ich z rejestru bezrobotnych, nie walcząc ani o pracę, ani o zachowanie statusu?

Odpowiedź jest prosta: szara strefa w zatrudnieniu.

Reklamy

To wcale nie jest tak, że to pracodawcy zawsze zmuszają pracowników do pracy na czarno. Nierzadko pracownicy sami chcą pracować w ten sposób. Dopóki udaje im się zachować status bezrobotnego, dzięki pracy na czarno odnoszą niejako podwójną korzyść - urząd pracy ich ubezpiecza i wypłaca zasiłek dla bezrobotnych, a pracodawca daje nieoskładkowaną i nieopodatkowaną pensję. To oczywiście nie jest rozwiązanie na dłuższą metę, ale nie brakuje osób, które niespecjalnie przejmują się przyszłością, wybierając większe profity "tu i teraz".

Emigracja zarobkowa zmniejsza bezrobocie w Polsce

Znaczący wpływ na zmniejszenie bezrobocia w kraju ma również emigracja zarobkowa. Osoby wyjeżdżające za granicę świadomie rezygnują ze statusu bezrobotnego, co jest podyktowane trudnościami w comiesięcznym stawiennictwie w urzędzie pracy celem podpisania listy. Niestety, wyjeżdżają osoby coraz lepiej wykształcone i o pożądanych na rynku pracy kwalifikacjach. Z pewnością nie wpływa to pozytywnie na polski rynek pracy i znacząco utrudnia pracodawcom znalezienie wartościowych pracowników.

Źródło: gazetaprawna.pl, mpips.gov.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści bez zgody Blasting Sagl zabronione. #praca #emigracje #finanse