Narodowy Program Zatrudnienia, opracowany przez PiS jeszcze w 2013 roku, nie został w przeszłości zaakceptowany przez sejm. Obecnie, mając większość parlamentarną, większość w senacie i "swojego" prezydenta, Prawo i Sprawiedliwość ponownie zamierza wdrożyć go w życie. A łatwo nie będzie. Program jest powszechnie krytykowany, nie brak w nim bowiem rozwiązań, które zamiast wspierać pracowników i ułatwiać walkę z bezrobociem, doprowadzą do kolejnych patologii na rynku pracy.

O co chodzi? O przepisy, dotyczące praktyk zawodowych i ich dofinansowywania ze środków budżetu państwa. Praktyki zawodowe już teraz są powszechne, a ich uzupełnieniem są niejako staże absolwenckie, mające na celu ułatwienie młodym wejście na zawodowy rynek pracy.

Reklamy
Reklamy

PiS uznał, że ten model nie wystarczy, aby poprawić sytuację przyszłych i obecnych pracowników. Partia opracowała swoją koncepcję, którą zamierza teraz forsować i doprowadzić do uchwalenia stosownych przepisów.

Praktyki zawodowe studentów i uczniów według koncepcji PiS

Pomysłodawcy Narodowego Programu Zatrudnienia definiują praktyki zawodowe jako wykonywanie pracy w celu ułatwienia osobom pobierającym naukę uzyskania doświadczenia i nabycia umiejętności praktycznych. Definicja ta niczym zatem nie różni się od przyjętych obecnie rozwiązań. Zasadnicza różnica ma polegać na finansowaniu tych praktyk. PiS proponuje, aby pracodawcy zatrudniający praktykantów otrzymywali miesięczne dopłaty. Ich wysokość byłaby uzależniona od tego, czy zatrudniony praktykant otrzymywałby wynagrodzenie, czy nie.

Reklamy

I tak za zatrudnienie praktykanta bez wynagrodzenia pracodawca otrzymywałby miesięcznie połowę minimalnego wynagrodzenia na dany rok, natomiast za praktykanta z wynagrodzeniem pracodawca otrzymywałby zwrot do wysokości 25 % minimalnego wynagrodzenia.

Dlaczego pomysł jest zły? Idea jest z pewnością słuszna, wszak pracodawcy notorycznie narzekają na brak kompetencji i doświadczenia zatrudnianych pracowników. Realizacja pomysłu PiS doprowadzi jednak do patologii, jaka niestety ma miejsce obecnie z zatrudnianiem osób niepełnosprawnych. Nieuczciwi pracodawcy z zatrudniania praktykantów zwyczajnie utworzą sobie źródło całkiem przyzwoitego dochodu. Oczywiście, najbardziej opłacalne będzie zatrudnianie praktykantów bez wynagrodzenia - nie dość, że pracownik za darmo, to jeszcze można otrzymać na niego miesięczną dopłatę. Jak to się ma do koncepcji umożliwienia osobom młodym zdobycia doświadczenia życiowego? Przecież tacy darmowi praktykanci, zatrudniani jedynie w celu uzyskania dopłaty, będą zajmować się przysłowiowym kserowaniem i parzeniem kawy.

Reklamy

Dofinansowanie do praktyk zawodowych nie dla wszystkich pracodawców

Z dofinansowania praktyk zawodowych uczniów i absolwentów nie będzie mógł skorzystać każdy pracodawca. Koncepcja PiS zakłada podział Polski na obszary i wytypowanie tzw. gmin zdegradowanych ekonomicznie. Do gmin takich należą tereny, na których w czasach byłego systemu prężnie rozwijały się przemysł i rolnictwo, a w dzisiejszych czasach mocno podupadły gospodarczo, cechują się wysokim bezrobociem i znacznym stopniem emigracji zarobkowej. Szacuje się, że do gmin zdegradowanych ekonomicznie zaliczyć można około 25 % wszystkich gmin w Polsce.

Poza wątpliwościami w zakresie nadużyć nowych rozwiązań przez nieuczciwych pracodawców pojawia się pytanie, skąd wziąć środki na finansowanie projektu PiS, jeśli ten wejdzie w życie. Zwycięska partia i na to znalazła pomysł. PiS planuje utworzyć Fundusz Wspomagania Zatrudnienia, który miałby być zasilany środkami, pochodzącymi od pracodawców z tych obszarów Polski, na których bezrobocie nie przekracza połowy średniego bezrobocia w kraju (czyli na fundusz zrzucą się pracodawcy z wielkich miast).

Co ciekawe, nikt z przedstawicieli PiS nie chce komentować istniejącego od 3 lat pomysłu. Czy zatem zostanie on poddany procedurze legislacyjnej? Oby nie, z pewnością są lepsze rozwiązania.

Źródło: gazeta.pl, pis.org.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści bez zgody Blasting Sagl zabronione. #praca #polskie prawo #finanse