Przedwyborczy festiwal pomysłów na ożywienie gospodarki i poprawienie sytuacji społeczeństwa trwa w najlepsze. Poza propozycjami poszczególnych partii (w tym wielu pomysłach na likwidację i obniżenie podatków), swoje propozycje przedłożył też Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Proponuje m.in. wprowadzenie podatku obrotowego w miejsce podatku dochodowego od osób prawnych oraz opodatkowanie funduszu płac zamiast opodatkowania wynagrodzeń pracowniczych.

Zdaniem pomysłodawców budżet państwa nie ucierpiałby na tych zmianach, byłyby one natomiast korzystne dla zatrudnionych. Ich wynagrodzenia, bez dodatkowego zwiększania kosztów zatrudnienia po stronie pracodawców, wzrosłyby o jedną czwartą.

Reklamy
Reklamy

Całkiem rozsądne propozycje podatkowe - obrotowy zamiast dochodowego

W ocenie głównego ekonomisty ZPP Mariusza Pawlaka, wprowadzenie podatku od przychodów dla firm i korporacji miałoby pozytywne skutki dla budżetu. Przede wszystkim, podatku tego nie można by unikać tak łatwo, jak podatku dochodowego (znane są powszechnie legalne metody unikania opodatkowania poprzez wykorzystanie tzw. dziur w przepisach systemu prawa podatkowego). Podatek od przychodów byłby niemożliwy do manipulowania. Z kolei stawka tego podatku miałaby być niewielka, wynosiłaby odpowiednio 1,49 % dla korporacji i 0,49 % dla banków.

Podatek obrotowy w miejsce dochodowego oraz opodatkowanie (również w postaci składek ZUS) funduszu płac zamiast dochodu pracowników pozwoliłby też na zwiększenie ich wynagrodzeń bez konieczności dodatkowego obciążania pracodawców. Obecnie pracownik zarabiający 2000 zł brutto otrzymuje na rękę około 1450 zł.

Reklamy

Tymczasem całkowity koszt jego zatrudnienia wynosi ponad 2400 zł, gdyż część składek ZUS pracownika finansowana jest ze środków własnych pracodawcy. Jak widać zatem, w postaci danin publicznoprawnych państwo zabiera prawie 1000 zł. Tymczasem po zmianie przepisów i opodatkowaniu funduszu płac, pracownik otrzymałby na rękę około 1700 zł, a całkowity koszt jego zatrudnienia nadal wynosiłby około 2400 zł. Mniejsza część wynagrodzenia pracownika trafiałaby więc do budżetu państwa z tytułu obowiązkowych należności publicznoprawnych.

Zdaniem ZPP budżet państwa nie straciłby na tym, gdyż ewentualne ubytki można by rekompensować podatkiem obrotowym 1,49 % od przychodów korporacji oraz 0,49 % od przychodów banków. W ocenie Mariusza Pawlaka z ZPP taka operacja nie tylko nie uszczupliłaby budżetu państwa, ale przyniosła mu kilka miliardów zł więcej.

Czy czeka nas rewolucja w wynagrodzeniach?

Zmianom w zakresie podatku dochodowego towarzyszyłaby również likwidacja składek ZUS. W miejsce składek ZUS oraz zaliczek na podatek dochodowy, potrącanych z wynagrodzenia pracownika, wynagrodzenie to (z uwzględnieniem kosztów pracy) należałoby obciążyć podatkiem od funduszu płac w stawce 25%.

Reklamy

Rozwiązanie takie, jak przedstawiono na powyższym przykładzie, byłoby neutralne dla pracodawcy i budżetu państwa, a korzystne dla pracownika.

Według przedstawicieli ZPP proponowane zmiany można by wprowadzać w kilku etapach, rozłożonych na kilka lat. Propozycje ZPP nie są jednak jedynymi w tym zakresie, wraz ze zbliżającymi się październikowymi wyborami do parlamentu swoje propozycje przedstawiło też Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska.

Trudno na obecnym etapie uznać, czy i na ile realne są propozycje zmian, jakie przedstawił ZPP. Wydaje się, że zaproponowana przez Związek reforma podatkowa przyczyniłaby się do poprawy stanu gospodarki. Jeśli statystyczny pracownik otrzyma więcej środków do dyspozycji, to środki te tak czy inaczej wyda, a budżet państwa tylko na tym zyska, chociażby w postaci podatku od towarów i usług. Docenić trzeba też w szczególności te propozycje, które nie generują dodatkowych kosztów po stronie pracodawców - takie dodatkowe koszty zatrudnienia z pewnością miałyby negatywny wpływ na już i tak trudną sytuację na rynku pracy.

Źródło: forsal.pl, gazetaprawna.pl #praca #system finansowy #podatki