Od kilku lat osoby prowadzące w Polsce działalność gospodarczą, szukając sposobów na ominięcie wysokich kosztów pracy i składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne, próbowały przenosić swoje biznesy za granicę. Po tym, jak okazało się to całkiem opłacalne, liczba chętnych na biznesową emigrację zaczęła lawinowo rosnąć. Polacy upodobali sobie - jako nowe miejsce prowadzenia działalności - szczególnie Wielką Brytanię, Słowację i Niemcy. O tym, aby przenieść firmę za granicę, nie decydowały zresztą jedynie wysokie koszty prowadzenia biznesu w Polsce. Niektórzy woleli przenieść się za granicę dla świętego spokoju, chcąc prowadzić swój drobny biznes z dala od potężnie rozrośniętej biurokracji, gąszczu przepisów, notorycznych, utrudniających prowadzenie firmy kontroli, wreszcie od poczucia, że bez łapówki w tym kraju nie da się nic załatwić.

Reklamy
Reklamy

Zjawisko to nie mogło umknąć uwadze Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, który z biegiem czasu coraz skuteczniej egzekwował swoje należności, wychodząc z założenia, że składki na ubezpieczenia emigrujący przedsiębiorcy powinni regulować jednak w Polsce. Dla #ZUS gra z pewnością warta jest świeczki, wszak kilkadziesiąt tysięcy firm przeniesionych za granicę oznacza kilkaset milionów miesięcznie mniej w zusowskim budżecie.

Mniejszy ZUS za granicą - czy to w końcu legalne, czy nie

Przeniesienie firmy na Słowację, do Wielkiej Brytanii czy do Niemiec technicznie jest stosunkowo proste. We wszystkich wymienionych krajach praktycznie nie ma żadnych barier wejścia na rynek, a dodatkowo powstało w Polsce wiele firm, które kompleksowo zajmują się przenoszeniem biznesów za granicę.

Reklamy

O ile w takim działaniu nie ma nic sprzecznego z przepisami prawa, o tyle w ocenie ZUS były to działania, zmierzające do obejścia przepisów prawa. Największy paradoks polegał na tym, że ZUS zaczął wygrywać spory z emigrującymi przedsiębiorcami i skutecznie domagać się uregulowania składek, które z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej zostały opłacone za granicą.

Pomysł na ominięcie polskiego ZUS jest bardzo prosty. Nawet nie trzeba przenosić firmy za granicę - wystarczy poza obszarem Polski znaleźć zatrudnienie. Osoba, prowadząca w Polsce działalność gospodarczą, zatrudniona jednocześnie na etacie w którymś z państw Unii Europejskiej, składki na ubezpieczenia społeczne opłacała tylko z etatu, a z własnej działalności gospodarczej w Polsce jedynie składkę zdrowotną. Ten pozornie tylko skomplikowany proceder pozwalał na zaoszczędzenie nawet 700 zł miesięcznie (pomijając ewentualne oszczędności podatkowe).

Z pomocą przedsiębiorcom przyszedł sam Sąd Najwyższy. W jednym ze swych orzeczeń sędziowie SN uznali, że opisany powyżej proceder podejmowania zatrudnienia na etacie poza granicami kraju w celu obejścia polskich ubezpieczeń społecznych jest legalny.

Reklamy

Jak oszczędzić na składkach ZUS - wystarczy 1/8 etatu za granicą

W swoim wyroku Sąd Najwyższy wyraźnie stwierdził, iż osoba podejmująca pracę w innym państwie Unii podlega w zakresie ubezpieczeń społecznych ustawodawstwu tego państwa, w którym podejmowana jest praca najemna. Tym samym ZUS utracił możliwość domagania się unieważnienia nawiązywanych za granicą stosunków pracy twierdząc, iż są one nawiązywane pozornie, w celu ominięcia obowiązku ubezpieczeniowego w Polsce.

Niestety, nasza biurokracja z pewnością znajdzie sposób i na to. Już teraz pojawiają się pogłoski, że ZUS, tracąc prawo domagania się unieważnienia zagranicznych umów o pracę przed polskimi sądami, będzie dążył do badania takich umów przez instytucje państwa, w którym umowa została zawarta. Przypomina to klasyczne "szukanie na siłę". Nie ma się co dziwić - dziura w budżecie ZUS rośnie szybko. Urzędnicy ZUS muszą jednak zrozumieć, że wielu polskich przedsiębiorców już dawno przestało liczyć na emeryturę w Polsce, a pieniądze, które musieliby przeznaczyć na składki emerytalne, wolą wydać teraz, znacznie efektywniej.

Źródło: money.pl, zus.pox.p

Kopiowanie i wykorzystywanie treści bez zgody Blasting Sagl zabronione #system finansowy #polskie prawo