Święto Zmarłych to dla wielu Polaków nie tylko dzień zadumy na rodzinnych grobach, ale również okazja do całkiem niezłego zarobku. Już na kilka dni przed 1 listopada w okolicach cmentarzy rozstawiają swoje kramy i stanowiska drobni handlarze, oferujący w sprzedaży niemal wszystko, co tylko potrzebne do odnowienia, posprzątania i ozdobienia nagrobka. O ile jeszcze niedawno tradycją byłą sprzedaż zniczy i świec przez harcerzy, o tyle ich miejsce obecnie zajmują doskonale rozeznani w cmentarnym biznesie przedsiębiorcy. A zarobić można nie tylko na przysłowiowych zniczach. Już teraz, na kilka dni przed Świętem Zmarłych, odwiedzając groby bliskich, zaopatrzyć się możemy w specjalne środki do pielęgnacji marmurów i odnawiania tabliczek miedzianych, usuwania wosku z nagrobkowych płyt, misternie zdobionych osłon przeciwwietrznych na znicze i świece, uchwytów na kwiaty i wiązanki itp.

Reklamy
Reklamy

Święto Zmarłych - dzień zadumy i biznesu

Dla drobnych cmentarnych handlarzy 1 listopada (i kilka dni przed i po) to okres prawdziwych żniw. Szokować może komercjalizacja tego święta, ale wydaje się, że nie ma już przed tym ucieczki. Tym bardziej, że niektórzy chwalą sobie możliwość zaopatrzenia się w znicze i kwiaty tuż przy cmentarnej bramie. 95 % Polaków zamierza z końcem października i początkiem listopada odwiedzić groby swoich bliskich, przyjaciół, osób zasłużonych. Zakładając, że każdy z nich wyda kilkadziesiąt złotych na zakup zniczy i wiązanek, łatwo policzyć obroty, jakie przy okazji Święta Zmarłych generuje przycmentarny handel. Nie każdy bowiem w znicze czy świece zaopatrzy się w hipermarketach, gdzie można kupić je o wiele taniej niż na cmentarnych straganach.

Reklamy

Z roku na rok coraz większym powodzeniem cieszą się kwiaty, sprzedawane bezpośrednio przy wejściach na cmentarze. Abstrahując już od znacznie wyższej niż w kwiaciarniach ceny, z pewnością zakup kwiatów bezpośrednio przy cmentarzu jest wygodny.

Jednak handel zniczami i kwiatami to nie wszystko. 1 listopada to dzień znacznych ograniczeń w ruchu, dziesiątki korków i tysiące samochodów na przycmentarnych drogach i parkingach. Fakt ten już od dawna wykorzystują posiadacze busów i taksówkarze. Osoby, które nie chcą korzystać z transportu publicznego, świadomie rezygnując z poruszania się własnym pojazdem, skazane są albo na spacer, albo właśnie na korzystanie z usług taksówkarzy i właścicieli busów, którzy specjalnie na ten jeden dzień w roku uruchamiają dodatkowe trasy i połączenia. I nie trzeba chyba zaznaczać, że ceny przejazdów w tym dniu również nie należą do najtańszych.

Cmentarny handel - tak, ale uczciwie

Niestety, wraz ze wzrostem konkurencji wśród handlujących zniczami i kwiatami pojawiło się bardzo negatywne zjawisko sprzedawania kradzionych bezpośrednio z nagrobków wiązanek.

Reklamy

Ze zjawiskiem kradzieży zniczy, kwiatów czy nagrobnych ozdób zetknął się już co drugi odwiedzający groby bliskich Polak. To prawdziwa plaga, z którą administratorzy cmentarzy walczą, instalując monitoring czy wynajmując całodobową ochronę. Kradzieże zniechęcają też do większych wydatków.

Wydaje się, że od odpustowego charakteru Święta Zmarłych nie ma już odwrotu. I nie chodzi tu już o tradycje krajów zachodnich, które masowo adoptujemy w naszym kraju, takich jak Halloween. O ile Dzień Zmarłych dla znakomitej większości społeczeństwa to dzień zadumy i nostalgii, musimy zrozumieć, że dla niektórych to zwyczajny dzień pracy. I nie ma co się oburzać, dopóki przycmentarny handel mieści się w granicach normy, a sami handlarze przy swoim pędzie za zarobkiem potrafią zachować przyzwoitość, tak wymaganą w tym szczególnym dniu i miejscu.

Źródło: bankier.pl, onet.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie www.blastingnews.com bez zgody Blasting Sagl zabronione. Niniejsza strona internetowa podlega ochronie na mocy prawa szwajcarskiego #finanse #tradycja