Rynek usług ochroniarskich w Polsce szacowany jest obecnie na około 8 mld złotych rocznie. Nie wiadomo natomiast, jakich prognoz spodziewać się na kolejny rok, branżę ochroniarską czeka bowiem rewolucja. Powód? Nowe zasady podlegania ubezpieczeniom społecznym i zdrowotnemu wynagrodzenia z tytułu umowy-zlecenia. Branża ochroniarska to niemal 300 tysięcy zatrudnionych, z których znaczna część właśnie w oparciu o umowy cywilnoprawne. Są one korzystne dla zatrudniających, powszechnie bowiem wiadomo, ilu spośród ochroniarzy to renciści i emeryci, a zatrudnianie ich na umowach-zleceniach finansowo jest bardzo opłacalne. Od nawiązywanych z nimi umów-zleceń nie trzeba było odprowadzać składek #ZUS na ubezpieczenia społeczne, skutkiem czego koszty zatrudnienia nie były wysokie.

Reklamy
Reklamy

To się jednak zmieni wraz ze zmianą w systemie ubezpieczeń społecznych, w szczególności dotyczącą właśnie umów-zleceń.

Praca w ochronie już nie na zlecenie

Branża ochroniarska jest specyficzna i zdążyła już w ostatnich latach dorobić się wielu legend i kontrowersji. Teoretycznie pracownik ochrony to postawny chłop, z kamizelką kuloodporną i bronią w kaburze. Rzeczywistość, przynajmniej nasza krajowa, wygląda jednak inaczej. Odkąd firmy ochroniarskie masowo czerpią profity z zatrudniania niepełnosprawnych, emerytów i rencistów, wizerunek ochroniarza uległ znaczącej modyfikacji. Nie ma co się dziwić, wszak Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych dofinansowuje nie tylko miejsca pracy, ale również wynagrodzenia. Nie chodzi tu o to, że osoby niepełnosprawne, emeryci czy renciści to pracownicy mniej wartościowi.

Reklamy

Problemem jest system prawny, który dopuszcza na zupełnie legalne przekręty i patologie, a tych w branży ochroniarskiej z pewnością nie brakuje.

Do legendy przeszły już ogłoszenia typu "zatrudnię ochroniarza za 4 złote za godzinę". To nie jest żart, wiele takich ogłoszeń można nawet dziś znaleźć w internecie. Co ciekawe, nie są one niezgodne z prawem, zatrudnienie ma bowiem nastąpić w oparciu o umowę-zlecenie, a w jej przypadku nie obowiązuje minimalne wynagrodzenie za pracę. Co więcej, emeryt czy rencista na umowie-zleceniu to dla zleceniodawcy czysta oszczędność, nie musi on bowiem z własnych środków dokładać do ubezpieczenia.

To od nowego roku ma się zmienić. Jak wynika z analiz firmy Deloitte, ozusowanie umów-zleceń spowoduje wzrost kosztów zatrudnienia w branży ochroniarskiej o około 40 %. To z kolei ma się przełożyć na wzrost cen usług o około 25 %. Nie ma co się dziwić, część kosztów zatrudnienia zostanie przerzucona na klientów. Dodatkowo problemy mogą mieć mniejsi gracze na rynku.

Reklamy

Obecnie funkcjonuje w Polsce około 2,5 tysiąca firm ochroniarskich. Wiele z nich zwyczajnie nie wytrzyma wzrostu kosztów działalności, a ratować się będą poprzez współpracę z największymi. Część spośród nich zostanie też pewnie wchłonięta przez konkurentów.

Droższe umowy-zlecenia to droższe usługi ochroniarskie

Już teraz można się zastanowić, czy wzrost cen na rynku usług ochroniarskich nie spowoduje znaczącego wzrostu zainteresowania ochroną, zapewnianą bez udziału czynnika ludzkiego. Chodzi tu głównie o elektroniczne zabezpieczenia osób i mienia. Obecnie praca ochroniarzy jest tańsza niż inwestycje w elektroniczne systemy zabezpieczeń, może się jednak okazać, że proporcje od nowego roku ulegną zmianie.

Branża ochroniarska z pewnością nie jest jedyną, która odczuje skutki zmian w zakresie ozusowania umów-zleceń. Niemniej chyba w żadnej branży odsetek zatrudnionych na tego typu umowach nie jest tak wysoki, jak właśnie w ochronie. Jedno jest pewne - wzrost kosztów usług ochroniarskich. Cała reszta, czyli zmniejszenie skali patologii w zatrudnianiu i normalizacja rynku byłyby na pewno wartością dodaną.

Źródło: gazetaprawna.pl, bankier.pl #system finansowy #finanse