Putin nie rzuca słów na wiatr. W sierpniu rosyjski rząd wydał polecenie niszczenia przemyconych z Zachodu i skonfiskowanych środków spożywczych. Doszło do tego, że w telewizji pokazano krematoria, w których pali się wieprzowinę. Spróbuję wyjaśnić dlaczego taka polityka ma ręce i nogi.

 

Z wyjątkiem północnej Syberii w tym olbrzymim kraju występują dobre, a nawet bardzo dobre warunki uprawy ziemi. Na dodatek ludność Rosji stanowi obecnie tylko 2 procent ludności świata, natomiast znajduje się tam 9 procent światowych zasobów ziem uprawnych. Dochodzi do tego 20 procent ogólnoświatowych zapasów słodkiej wody i 40 procent czarnoziemów tego świata.

Reklamy
Reklamy

Wolny handel jako zwykły frazes

W przypadku Rosji kupowanie żywności za granicą i przeznaczanie na ten cel dochodów z ropy i gazu było zwyczajnym marnotrawstwem. Jednak, kierując się nadzieją na ułożenie stabilnych i partnerskich stosunków z Zachodem, Putin ulegał globalistycznemu hasłu wolnego handlu. To hasło było i jest wyłącznie frazesem.

 

Jako przykład podam, że do niedawna rosyjscy producenci żywności mieli ogromne trudności z przyjęciem ich towarów do sprzedaży przez pochodzącą z Niemiec sieć delikatesów Metro. Dopiero po zastosowaniu tych wszystkich surowych środków grupa kapitałowa Metro w Rosji zaczęła rozmawiać w zupełnie inny sposób z krajowymi dostawcami. Jej menadżerowie są obecnie nawet gotowi uiszczać przedpłaty na przygotowanie produkcji nowych produktów spożywczych.

Kontrsankcje jako dźwignia rozwoju rolnictwa

Istnieją dwa murowane sposoby na uniknięcie poważnych skutków przerwania dostaw na rynek rosyjski z krajów członkowskich UE.

Reklamy

Pierwszy z nich to import z krajów Ameryki Łacińskiej. Drugi to przyspieszony rozwój krajowego rolnictwa. Na obu tych kierunkach pracuje codziennie ciężko mnóstwo ludzi.

 

Dzięki hojnej pomocy ze strony państwa powstały najlepsze warunki rozwoju rolnictwa od czterech pokoleń. Cała #Rosja walczy o możliwie jak największe uniezależnienie od zagranicznej żywności. Na tle odrodzenia krajowego przemysłu ta walka jest znacznie łatwiejsza. Również nowy rosyjski nacjonalizm sprzyja wytrwałości w tej walce. Nie damy się sankcjom Zachodu! - tak wołają wielcy i mali.

Wymiana sankcji otworzyła drogę do nieprzerwanego rozwoju w tej dziedzinie

6 sierpnia 2014 prezydent Putin podpisał Dekret o zastosowaniu specjalnych środków ekonomicznych w celu ochrony bezpieczeństwa narodowego Federacji Rosyjskiej. W tym czasie Rosja pokrywała dostawami z zagranicy ponad 30 procent swojego zapotrzebowania na żywność. Z początku chodziło tu o zakaz importu owoców i warzyw. Praktycznie rzecz biorąc dotyczyło to niemal wyłącznie krajów członkowskich UE.

Reklamy

Krok po kroku embargo rozszerzano na: drób, mięso, ryby, kwiaty.

 

Po upływie roku sytuacja uległa zasadniczej zmianie. Rosyjski import produktów spożywczych zmniejszył się o około 40 procent. W lipcu #Władimir Putin przedłużył zakaz importu produktów spożywczych z państw NATO o rok. Rosyjscy rolnicy zacierają ręce. Jeśli chodzi o konsumentów to ich portmonetki zostały nadszarpnięte z tego powodu o tysiąc rubli (13 euro) na głowę; w stosunku rocznym (!). Lipcowe badania opinii publicznej wykazały, że 87 procent mieszkańców państwa Putina popiera przedłużenie sankcji antyzachodnich.

 

Chłopi w całej Europie ponoszą dotkliwe koszty sankcji nałożonych przez Rosję. Wielu z nich drugi rok z rzędu będzie musiało przyglądać się bezsilnie jak gniją ogromne ilości ich łatwo psujących się artykułów rolnych. Ich straty ocenia się na od 2,5 do 5 miliardów euro. Oferowana im pomoc ze strony organów Unii Europejskiej wyniosła w ubiegłym roku 125 milionów i została rozdzielona głównie między poszkodowanych w Niemczech i Francji. Rolnikom w Polsce i krajach bałtyckich pozostało zgrzytanie zębów. Biorąc to wszystko pod uwagę należy oczekiwać olbrzymiego zwycięstwa Rosji również na tym odcinku walki z Zachodem.

 

Na podstawie: BBC WS, Die Zeit #Wielka polityka