Im bliżej do jesiennych wyborów parlamentarnych, tym bardziej ugrupowania polityczne wszystkich opcji prześcigają się w obietnicach wyborczych oraz pomysłach na dobrobyt i poprawienie koniunktury w gospodarce. Niektóre z tych pomysłów brzmią rozsądnie, nie mają jednak szans w konfrontacji z dziurą budżetową i notorycznymi niedoborami w kasie państwa. Inne z kolei, jak pomysł Platformy Obywatelskiej na likwidację ZUS, brzmią tak naiwnie i populistycznie, że nie wierzą w nie chyba nawet sami autorzy. Jak to bywa przed każdymi wyborami, trwa też festiwal płomiennych obietnic poprawy poziomu życia zwykłych, szarych obywateli - wyborców.

Obietnice rzuca się łatwo, znacznie trudniej jest się z nich potem wywiązać.

Reklamy
Reklamy

A sprawa jest bardzo prozaiczna - na realizację większości partyjnych pomysłów zwyczajnie brakuje środków finansowych. Aby te środki zapewnić, trzeba, niestety, sięgać do rozwiązań obciążających kieszenie społeczeństwa. O tym jednak politycy głośno mówić nie lubią. Łatwo to zrozumieć, wszak trudniej podejmować niepopularne odpowiedzialne decyzje niż rzucać chwytliwymi obietnicami na lewo i prawo.

Reforma podatku dochodowego - dlaczego singiel ma zapłacić więcej?

Pomysł Platformy Obywatelskiej sprowadza się do wdrożenia (z pewnymi modyfikacjami) znanego w niektórych krajach modelu ustalania stawek i wysokości podatków dochodowych w oparciu o dochód na członka rodziny. Koncepcja polega na sumowaniu dochodów gospodarstwa domowego, a następnie dzielenia ich przez liczbę domowników (aktywnych i nieaktywnych zarobkowo).

Reklamy

Ten model w połączeniu z progresją podatku promować będzie rodziny wieloosobowe, a na ewentualnym wprowadzeniu takiego sposobu ustalania wysokości podatku dochodowego najbardziej ucierpią osoby samotne.

Zrozumiałym, zwłaszcza w obliczu niżu demograficznego, jest szukanie pomysłów na zachęcenie Polaków do zakładania rodzin i posiadania dzieci. Od dawna w tej materii ścierają się dwa przeciwne głosy, a kompleksowych rozwiązań brak. Z jednej strony politycy przestrzegają, że na skutek niżu demograficznego i starzenia się społeczeństwa nasz system emerytalny przestanie być wydolny, a emerytury, choć ich wypłata jest gwarantowana przez państwo, będą o wiele niższe od wypłacanych obecnie. Po drugiej stronie stoi rozgoryczenie młodych małżeństw, które - nie bez racji - twierdzą, że na posiadanie dzieci zwyczajnie ich nie stać. Do tego dochodzi trudna sytuacja na rynku pracy, brak perspektyw, brak lokalu mieszkalnego itp.

O ile warto popierać każdą inicjatywę, zmierzającą do poprawy dzietności, to do zmian w systemie podatkowym należy podchodzić ostrożnie. Bardzo łatwo tu bowiem "przekombinować".

Reklamy

Społeczeństwo, nerwowo reagujące już na sam dźwięk słowa podatek, zwyczajnie znajdzie sposób na to, aby niekorzystne dla siebie zmiany ominąć. Skutek zatem może być odwrotny do zamierzonego - mniejsze wpływy do budżetu, większa szara strefa i liczba osób unikających płacenia podatków.

Jak płacić niższe podatki? To proste - mieć dzieci

Oczywiście, osoby samotne mogą czuć się poszkodowane. Przy takich samych zarobkach, jakie osiągają ich koledzy będący w związkach małżeńskich i posiadający dzieci, mogą bowiem zapłacić znacznie wyższe #podatki. Pewne preferencje dla rodzin w zakresie podatków dochodowych funkcjonują już teraz, niemniej gdyby propozycja PO weszła w życie, różnice na niekorzyść singli byłyby większe. Wprowadzenie takiego rozwiązania miałoby też jeszcze jeden skutek uboczny - pracodawcom bardziej opłacałoby się zatrudniać rodziców niż osoby samotne, bo przy takiej samej pensji netto całkowity koszt ich zatrudnienia byłby niższy niż osoby samotnej.

Do wyborów pewnie nic w tym zakresie się nie zmieni. Ewentualny wygrany zapewne sam przedstawi swoje pomysły na niezbędną reformę rozrośniętego do granic możliwości systemu prawa podatkowego i poprawę dzietności społeczeństwa. Byłoby naprawdę dobrze, gdyby te dwa problemy udało się choć w części rozwiązać jedną, czytelną i spójną ustawą.

Źródło: gospodarka.dziennik.pl, rp.pl #system finansowy #finanse