Pomimo faktu że bezrobocie od pewnego czasu spada, sytuacja na rynku pracy wcale nie wygląda dobrze. I tu nie chodzi wcale o brak ofert zatrudnienia dla bezrobotnych, ale raczej o ich charakter. Pracodawcy poszukujący pracowników coraz częściej szukają pomocy w urzędach pracy, gdyż coraz trudniej znaleźć im odpowiednią osobę na wolnym rynku. Jest to swoisty paradoks, w dalszym ciągu bowiem znacznie więcej osób bezrobotnych przypada na jedną ofertę pracy.

Dlaczego tak jest? Najważniejszych przyczyny takiego stanu rzeczy można upatrywać w braku kompleksowego systemu obsługi osób bezrobotnych, obejmującego całą Polskę, oraz fakcie, że oferty pracy dla bezrobotnych dotyczą głównie zatrudnienia w oparciu o umowy cywilnoprawne, a te bezrobotnym mogą się często w ogóle nie opłacać.

Reklamy
Reklamy

Bezrobotny szuka pracy, ale nie śmieciówek

Niepokojąca jest rosnąca tendencja do wykreślania przez urzędy pracy z rejestrów bezrobotnych osób, które odmawiają podjęcia zatrudnienia proponowanego przez urząd. W samym tylko lipcu bieżącego roku takich osób było niemal 10 tysięcy, dwa razy więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Bezrobotni odrzucają oferty pracy z różnych przyczyn, a najważniejsze z nich to oferowanie pracy w oparciu nie o umowę o pracę, ale na umowach cywilnoprawnych, dosyć niskie wynagrodzenie i konieczność dojazdu do pracy znacznie oddalonej do miejsca zamieszkania.

Problem jest naprawdę poważny. Osoby bezrobotne nierzadko świadomie decydują o odrzuceniu proponowanej im oferty pracy, licząc się z tym, że zostaną wykreśleni z rejestru i utracą status bezrobotnego.

Reklamy

Z tym faktem wiąże się nie tylko utrata zasiłków dla bezrobotnych, ale również ubezpieczenia umożliwiającego chociażby korzystanie z darmowej opieki medycznej (nie mówiąc już o potencjalnych świadczeniach pracowniczych po nawiązaniu umowy o pracę, które uzależnione są od długości okresu pobierania zasiłku dla bezrobotnych). Poprawa stanu gospodarki również ma niebagatelne znaczenie. Osoby zarejestrowane jako bezrobotne liczą na to, że prędzej czy później trafi im się oferta pracy znacznie lepsza niż ta oferowana w tym momencie przez urząd.

Bezrobotni do pracy - tak, ale nie za pensję minimalną

Niezależnie od wszystkiego o nastawieniu niektórych bezrobotnych do proponowanych im ofert pracy decyduje jeszcze jeden czynnik - szara strefa. Nikt nie jest w stanie dokładnie policzyć, ile osób zarejestrowanych jako bezrobotne faktycznie pracuje, tyle że bez jakiejkolwiek umowy i bez konieczności odprowadzania składek ZUS oraz zaliczek na podatek dochodowy. To jedna z największych patologii systemu w Polsce.

Reklamy

Zachowując status bezrobotnego, korzystając z zasiłków dla bezrobotnych i darmowej służby zdrowia, "zarejestrowany bezrobotny" de facto nie jest bezrobotnym, chociaż z punktu widzenia dokumentacji wygląda to zupełnie inaczej. Korzyści z takiego działania odnoszą zarówno nieuczciwi bezrobotni, jak i ich pracodawcy, którzy ponoszą z tytułu zatrudniania na czarno znaczne oszczędności. Koszty zatrudnienia pracowników są bowiem znaczne.

Bezrobotni zauważają, że ofert pracy w urzędach pracy przybywa, podobnie jak na wolnym rynku. Mają więc większą możliwość wyboru. O ile jednak pole manewru w urzędzie pracy jest ograniczone, tak na wolnym rynku te ograniczenia praktycznie nie istnieją. Nikt ich tu nie zmusza do podjęcia zatrudnienia za pensję minimalną, ofert jest coraz więcej i można w nich przebierać.

Oczywiście winę za taki stan rzeczy ponoszą też same urzędy pracy. Nierzadko bowiem oferują pracę osobom, do której wykonywania nie mają one kwalifikacji albo różni się ona znacząco od ich doświadczenia zawodowego i wiedzy. Do tego dochodzi swoista samowolka - co urząd pracy, to różne metody aktywizacji bezrobotnych. Należy się cieszyć, że poziom bezrobocia spada, ale do doskonałości, czy choćby normalności, jeszcze daleka droga.

Źródło: gazetaprawna.pl, mpips.gov.pl #finanse publiczne #praca #system finansowy