#Jan Kulczyk w wieku 65 lat zmarł w dziwnych okolicznościach w nocy z 28 na 29 lipca, w wyniku powikłań po drobnym zabiegu kardiologicznym. Miliarder nie był leczony z ramienia NFZ, nie ma więc powodu, aby sądzić, że rutynowy zabieg mógł doprowadzić do jego zgonu. W mediach mówi się o nagraniach, które jeszcze nie zostały upublicznione, a w których Kulczyk ma odgrywać kluczową rolę. W związku z tym w TV Republika dominuje przekonanie, że odpowiednie organy państwowe powinny bliżej przyjrzeć się nagłej śmierci biznesmena.

Komunistyczny kapitalizm

Aby zrozumieć, kim był Jan Kulczyk i jak doszedł do bogactwa, należy zapoznać się z genezą jego kariery.

Reklamy
Reklamy

Początek był znamienny i rzutował na sposób zarabiania pieniędzy przez resztę jego życia. Jak sam twierdził, pierwszy milion otrzymał od ojca jeszcze w czasach PRLHenryk Kulczyk w 1956 roku wyjechał bez problemu do Berlina Zachodniego i założył tam prywatną firmę. Były to czasy, gdy paszport mogli otrzymać tylko ludzie, którzy zostali uznani przez ówczesne władze za niezwykle lojalnych wobec systemu. Firma nazywała się Aussenhandelsgesellschaft GmbH i zajmowała się eksportem owoców runa leśnego do Niemiec. Jak podaje dziennik Y-Elita.PL, z ówczesnych dokumentów wynika, iż firma Kulczyka była pod ścisłym nadzorem II departamentu MSW w ramach „Operacji Ren”. W latach 70. Henryk Kulczyk sprowadzał do Polski maszyny rolnicze, a z Polski do Niemiec płody rolne. W dzisiejszych czasach taka działalność nie byłaby niczym nadzwyczajnym, jednak trzeba mieć świadomość, iż był to okres, gdy w Polsce nawet nie istniały prywatne firmy.

Reklamy

Sprowadzanie jakichkolwiek produktów z Zachodu dla zwykłego Polaka było rzeczą nieosiągalną, bo całkowicie zabronioną. Ojciec Jana Kulczyka mógł liczyć na wyjątkowe traktowanie, gdyż jak podaje TV Republika, według teczek IPN na początku lat 60. został zarejestrowany jako współpracownik SB, przejęty potem przez I Departament MSW, czyli wywiad.

PRL-owscy magnaci

Na przełomie lat 70. i 80. również Jan Kulczyk rozpoczął działalność gospodarczą w Berlinie Zachodnim. W 1982 roku junta wojskowa w Polsce pozwoliła zaufanym ludziom zakładać na terenie kraju prywatne firmy, nazywane firmami polonijnymi. Oczywiście jedną z pierwszych firm polonijnych założył Kulczyk wraz z ojcem. Interkulpol, bo tak się nazywało ich przedsiębiorstwo, produkowało i eksportowało na Zachód coraz większą gamę produktów, w czasie gdy w Polsce półki świeciły pustkami i brakowało wielu niezbędnych produktów. Od początku lat dziewięćdziesiątych zmienia się profil działalności firm należących do Jana Kulczyka. Nie idzie już drogą ojca, który przyszłość upatrywał w koncesji na produkcję i eksporcie.

Reklamy

Państwo, czyli worek pełen prezentów

Kulczyk generalnie nie produkuje, ale staje się pośrednikiem między wielkimi firmami zachodnimi a instytucjami państwowymi. Jak opisuje to Wojciech Surmacz, redaktor naczelny "Gazety Bankowej", Kulczyk tanio kupuje od państwa podmioty gospodarcze, by następnie sprzedawać je już po cenach rynkowych. Pierwszym wielkim interesem Kulczyka była, jak podaje Y-Elita.PL, sprzedaż po niezwykle korzystnych dla siebie cenach tysięcy samochodów Volkswagen dla MSW  w roku 1991. Tak zaczyna się nowy rozdział w interesach Kulczyka na styku administracji państwowej i biznesu. Przyczyną, dla której Kulczyk robił interesy głównie z państwem, było to, że państwo posiadało duże pieniądze, natomiast Jan Kulczyk miał doświadczenie. Po każdej kolejnej transakcji sytuacja odwracała się. Kulczyk wychodził z takich interesów z ogromnymi pieniędzmi, natomiast państwo polskie z nowymi doświadczeniami. Ten model przedsiębiorczości biznesmen będzie z powodzeniem kontynuował do końca swej kariery.