Mechanizm dotacji unijnych jest banalnie prostym systemem zachęcającym do zadłużania się. Polska dając złotówkę do unijnej kasy, następnie, aby móc skorzystać z tej złotówki, musi się zadłużyć. Jest to efekt zasady, wedle której UE pokrywa tylko część kosztów sponsorowanego projektu. Gdyby ta sama złotówka nie powędrowała do Unii, państwo Polskie mogłoby ją wydać bez potrzeby zadłużania się.

Na co, by tu jeszcze wydać pieniądze?

Samorządy nie wykorzystują pieniędzy unijnych na inwestycje, które przynoszą zyski. Prawie w każdym przypadku inwestycje po ich zakończeniu stają się skarbonkami bez dna. Dzięki temu mamy wokoło pełno pięknych stadionów, placów zabaw dla dzieci, dróg rowerowych itp.

Reklamy
Reklamy

a nie mamy miejsc pracy. Niektóre jednak ze sposobów wydawania pieniędzy mogłyby zaszokować nawet ludzi przyzwyczajonych do europejskich absurdów w PRL-owskim stylu.

Urzędnicy z poczuciem humoru

Jak podaje Onet, pan Grzegorz Pawelski lat 28, bezrobotny mieszkaniec Kołobrzegu zgłosił się po bezzwrotną unijną pożyczkę dla bezrobotnych. Urząd pracy, zamiast pomóc bezrobotnemu w znalezieniu zatrudnienia, ochoczo przyznał ową bezzwrotną pożyczkę w wysokości 40 tys. zł. Urząd stanął na wysokości zadania i historia pana Pawelskiego zakończyła się szczęśliwie. Należy jeszcze tylko dodać, w jakim celu bezrobotny poprosił urząd o pieniądze. To, co za chwilę państwo przeczytają, nie jest żartem. Jak podaje Onet w wywiadzie z Grzegorzem Pawelskim, pieniądze miały zostać i zostały przeznaczone na budowanie zamków z piasku na pobliskiej plaży.

Reklamy

Dzieła sztuki zamiast przestanków

Według serwisu "Natemat" w Kielcach, 81 budowanych właśnie w ramach programu unijnego przestanków będzie kosztować miasto kilkadziesiąt milionów zł. Jedna wiata to koszt 400 tys. zł. Oznacza to, że jedna wiata jest warta tyle, co domek jednorodzinny za miastem. Ratusz tłumaczy to ich wartością artystyczną. Jarosław Szydło z Miejskiego Zarządu Dróg w maju tego roku mówił lokalnej prasie: „Każdy przystanek to efekt projektu, który wygrał konkurs architektoniczny”. Należy dodać, że super drogie wiaty zaraz po ukończeniu poddawane są poprawką, ponieważ posiadają wiele wad. Są całe przezroczyste, więc w upalne dni nie chronią przed żarem słonecznym i nie posiadają rynien, ani odpowiednich fundamentów.

Zimne termy

Niemiecki tygodnik „Der Spiegel” wyśmiał marszałka województwa warmińsko-mazurskiego, tamtejszego barona PO Jacka Protasa, ponieważ nie poczekał na badania, które wykazałyby, iż woda z podziemnych ujęć w Lidzbarku Warmińskim jest za zimna na budowanie term.

Reklamy

Po ukończeniu term okazało się, że woda musi być sztucznie podgrzewana, ponieważ nie jest cieplejsza niż woda w okolicznych jeziorach w letnie dni. Nie trafiona inwestycja z dotacji unijnych to koszt 70 milionów zł.

Najdroższa strona internetowa w Polsce

Jak podaje Gazeta Wrocławska, Najwyższa Izba Kontroli zmiażdżyła w swoim tegorocznym raporcie, finansowany z funduszy UE, sztandarowy projekt PO w regionie, czyli portal internetowy e-DolnyŚląsk. Strona internetowa miała kosztować 66 milionów zł. Nie wiadomo jednak czy zostanie ukończona, ponieważ już kilkakrotnie przekładano termin oddania jej do użytku. Jest to o tyle niezrozumiałe, że za drobny procent tej sumy, każda normalna firma informatyczna zrealizowałaby ten projekt bez problemu.

Za co cenimy PO?

Takich przykładów w całej Polsce można wyliczać bez liku. Wygląda na to, że terenowym działaczom PO wydaje się, iż najbardziej gospodarnym samorządowcem jest ten, który zaciągnie najwięcej absurdalnych długów. Wielu z nich, niczym koniki polne skaczą sobie z kwiatka na kwiatek, czyli z jednej pożyczki na drugą, bez świadomości, że kiedyś w końcu musi się im skończyć pole. Nasuwa się pytanie, czy to tylko efekt nie kompetencji regionalnych władz PO, czy też skutek uboczny gorączkowego rozkradania samorządowych pieniędzy?

źródło: natemat.pl #Unia Europejska #Platforma Obywatelska