„Polacy nie robią zakupów w Biedronce!!! Ogłaszamy bojkot!” – taki tekst pojawił się w serwisie Fronda.pl. Już sama jego forma nieco zaskakuje – początek wpisuje się w manipulatorską retorykę w stylu socjalistycznej nowomowy („Cały naród buduje swoją stolicę”). Czas teraźniejszy ma sugerować, że coś jest faktem i dzieje się w danym momencie. A trudno uwierzyć, by „Polacy” nagle odwrócili się od popularnego dyskontu. O co tak naprawdę chodzi?

Oskarżenia o „promocję homoseksualizmu”

W środowiskach prawicowych jakiekolwiek pojawienie się wątku homoseksualnego jest traktowane jako szkodliwa „promocja” i atakowanie polskiej rodziny.

Reklamy
Reklamy

Trudno zrozumieć jakikolwiek związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy jednym a drugim. Wielki niepokój autorów tekstu wzbudziła książeczka dla #dzieci „Mały słownik ważnych pojęć”, którą można kupić w sklepach Biedronka, a w szczególności hasła „homofob” i „homoseksualizm”.

„Nasze dzieci mogą przeczytać w książce, że homoseksualiści to ludzie czujący pociąg do osób tej samej płci. I widzą zdjęcie uśmiechniętych lesbijek z pieskiem” – to przeraża autorów tekstu. Ale właściwie dlaczego? Trzeba sobie zadać pytanie, czy w tej definicji jest cokolwiek nieprawdziwego. Otóż nie – właśnie tak można w skrócie zdefiniować homoseksualizm. Jest to wyjaśnienie obiektywne i nienacechowane. Właśnie to rozsierdziło prawicę. Nie ma nic o grzechu ani o sprzeczności z naturą.

Równie ostro autorzy krytykują definicję „homofoba”, czyli kogoś, kto nie lubi homoseksualistów.

Reklamy

Do tego ilustracja – wściekły mężczyzna z czerwoną twarzą, agresywnie patrzący na lesbijki. Jak zauważono w komentarzach do tekstu, to trafne przedstawienie jego autorów.

Zagrożenie dla rodziny – tylko skąd?

Następnie pojawiają się oskarżenia, że Biedronka przyjęła sobie za cel zniszczenie polskiej rodziny, narzucenie nieobiektywnych wartości oraz „zaimplikowanie (…) ideologii homo-gender”. Straszenie taką ideologią jest o tyle zabawne, że ona w ogóle nie istnieje. Karą dla Biedronki powinien być bojkot, a Polacy (w domyśle: prawdziwi) nie powinni tam kupować. Jaka jest jednak relacja między rzekomą ideologią a niszczeniem rodziny – o tym już nie przeczytamy. Powód jest prosty: nie da się tego nijak uzasadnić.

„Mały słownik ważnych pojęć” w formie komiksu

„W ramach naszej oferty, na początku sierpnia wprowadziliśmy m.in. »Mały słownik ważnych pojęć« autorstwa Bertranda Fichou, opublikowany nakładem wydawnictwa Olesiejuk” – czytamy w oświadczeniu Jeronimo Martins Polska SA, właściciela sieci sklepów Biedronka.

Reklamy

Odpierane są zarzuty, jakoby #książka promowała jakąkolwiek ideologię. Wybór, czy coś kupić, czy nie, zależy od rodziców, a książka znajduje się w ofercie nie tylko Biedronki.

Publikacja ma na celu przybliżenie dzieciom, w formie komiksu, wielu trudnych pojęć, które często pojawiają się w rozmowach rodziców. Robi to zresztą w sposób jak najbardziej zrozumiały i obiektywny. Czy za to należy potępić Biedronkę? Absurdalność zarzutów Frondy aż kłuje w oczy, dlatego bojkotować należałoby kogoś innego.

Źródło: fronda.pl, wyborcza.pl, natemat.pl