Jeszcze kilka lub kilkanaście dni temu wicepremier i minister gospodarki, Janusz Piechociński, zapewniał tajemniczo w jednej z ogólnopolskich rozgłośni radiowych, że możemy się nie martwić. Istnieje już bowiem niemal stuprocentowa pewność co do tego, że produkujący samochody Jaguar Land Rover, będące marzeniem niejednego kierowcy na świecie, który planuje otwarcie nowej fabryki w Europie, fabrykę tę postawi właśnie w Polsce. W innych mediach podawano już nawet informacje co do lokalizacji fabryki. Miała powstać w Jaworze w woj. dolnośląskim, gdzie tworzona jest Dolnośląska Strefa Aktywności Gospodarczej. Inna wersja głosiła, że będzie to Legnica.

Reklamy
Reklamy

Pierwsza fabryka Jaguara w Europie poza Wielką Brytanią powstanie w...

Naszym atutem miała być doskonale wykwalifikowana, a jednocześnie tania siła robocza. To, jak w każdych tego rodzaju rozważaniach, i tym razem stawiane było na pierwszym miejscu. Wyjątkowo jednak mieliśmy i inne atuty. W Polsce istnieje bowiem i radzi sobie doskonale od wielu lat branża montująca podzespoły motoryzacyjne. W Krakowie natomiast działa już od kilku lat nowoczesna walcownia blach. Z tych blach można by było produkować samochodowe karoserie.Okazało się, że Słowacja jest bardziej atrakcyjna od Polski. Co stanowi o jej atrakcyjności?Zacytujmy prezesa Jaguar Land Rover pana Dr Ralpfa Spetha: "Dzięki temu, że na Słowacji już istnieje przemysł motoryzacyjny, to dla nas atrakcyjne miejsce do dalszego rozwoju".W Polsce również istnieje przemysł motoryzacyjny.

Reklamy

Dlaczego więc przegraliśmy?

Dlaczego nie będziemy zarabiać?

Dlaczego nie wyprodukujemy ok. 350 tys. samochodów w ciągu roku? Dlaczego nie zarobimy 7 mld zł? Dlaczego nie powstanie 6 tys. miejsc pracy? Tego się pewnie nie dowiemy. Premier Piechociński mówi tak: "Na finiszu negocjacji strona słowacka przedłożyła takie warunki wsparcia publicznego, takiej wysokości, że w naszym polskim rachunku kontynuowanie dyskusji byłoby niepotrzebne. Rozłożenie korzyści i nakładów byłoby irracjonalne z punktu widzenia nie tylko miejsc pracy, które zostałyby utworzone, ale także obciążeń dla budżetu w przyszłości (...) nie walczymy o inwestora za wszelką cenę." A jednak nawet mało znający się na negocjacjach, tzw. przeciętny Polak, może się dzisiaj zastanawiać nad tym, dlaczego fabryka, która miała powstać w Polsce, w Polsce nie powstanie. Miała powstać. Tak przecież przekonywał premier Piechociński, poirytowany nawet trochę natarczywymi pytaniami dziennikarki. I może o to właśnie chodzi. Bo nawet nie znający się na negocjacjach, nie będący dyplomatą przeciętny Polak wie, że w pewnych sferach, że w pewnych sytuacjach liczy się dyskrecja. Być może szefowie Jaguar Land Rover uznali, że ewentualny partner, który zdradza szczegóły umowy jeszcze przed jej zawarciem, nie jest do końca wiarygodny?

źródło: wpolityce.pl #finanse publiczne #praca #Polityka Warszawa