Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej, umowne zniesienie granic na mocy traktatu z Schengen i unijne dyrektywy, gwarantujące swobodny przepływ obywateli UE, były dla wielu Polaków ogromną szansą na wyjazd. Wyjazd w poszukiwaniu pracy za granicą, ale też stabilizacji życiowej, czasem studiów czy rozwoju. W przeważającej większości jednak wyjazdy do pracy za granicą podyktowane były głównie chęcią dorobienia się. Wielu wyjechało z myślą o zarobieniu pieniędzy i powrocie do kraju po kilku latach. Okazuje się jednak, że z tymi powrotami zza granicy to różnie bywa, a co więcej, czeka nas kolejna wielka fala emigracji.

Emigracja ver. 2.0 - wyjazdy nie tylko do pracy, ale i dla spokoju

Ku rozczarowaniu wielu polityków, którzy obiecali powracającym do kraju Polakom raj na ziemi, wielu emigrantów już zapowiada, że do Polski nie zamierza wracać, a w każdym razie na pewno nie w najbliższych latach.

Reklamy
Reklamy

I chociaż różnie im się układa i nie zawsze znaleźli wymarzoną pracę za granicą, to jednak znakomita większość z nich podkreśla - może i nie zarabiają wiele, jak na warunki emigracyjne, ale mogą chociaż spokojnie żyć.

A spokój dla nich oznacza pracę, stabilizację, brak zmartwień o raty kredytów czy pożyczek, możliwość rodzenia i wychowywania dzieci czy zabezpieczenia swojej starości na skromnym, ale przyzwoitym poziomie. I właśnie te czynniki decydują o tym, że w ramach nadchodzącej kolejnej fali emigracji Polacy wyjeżdżają z kraju już nie tylko dla pieniędzy. Wyjeżdża wielu tzw. dorobionych, którzy nie szukają ciekawej i hojnie wynagradzanej pracy za granicą, ale przede wszystkim normalności i spokoju.

Wyjadę na przekór mrzonkom o dobrobycie w Polsce

Dla wielu obecnie wyjeżdżających pieniądze z pracy za granicą nie są celem.

Reklamy

Chodzi natomiast o spokojne życie i brak zmartwień, jakże typowych dla klasy niższej i średniej w Polsce. Emigracji zarobkowej przybywa, dotyczy to też emigracji "dla świętego spokoju". Ponad dwa miliony Polaków wyjechało w ostatnich latach i wszystko wskazuje na to, że zjawisko emigracji, nie tylko zarobkowej, będzie się nasilać.

A najgorsze jest to, że znakomita większość z emigrujących już deklaruje, że do kraju wracać nie zamierza. Wyjeżdżają wykształceni lekarze, informatycy, architekci, prawnicy, inżynierowie. I wszystko wskazuje na to, że po latach drenowania w naszym kraju fachowców - złotych rączek, nadchodzi właśnie czas drenowania fachowców - specjalistów.

Tracą na tym wszyscy. O ile jednak zwykłemu obywatelowi doskwiera brak spawacza czy hydraulika, bo ci już dawno wyjechali do Francji, o tyle bardzo niepokojącym zjawiskiem jest wyjazd potencjalnych kadr naukowych, bez których o rozwoju i innowacyjności raczej nie mamy co marzyć. Oczywiście nie można przejaskrawiać i obawiać się, że z Polski wyjadą nagle wszyscy specjaliści w swoich dziedzinach, niemniej ich emigrację daje się odczuć już praktycznie w każdej branży.

Reklamy

Utrata "złotych rączek" jest bardzo odczuwalna. Ci ludzie wyjechali już jakiś czas temu, wracać nie zamierzają, a co więcej, powoli żegnają się z Polską na zawsze, ściągając do siebie całe rodziny.

Przykre to, że ludzie chcą tylko normalnie żyć, a jedyną na to szansę widzą za granicą. Przykre tym bardziej, że wyjeżdżają już nie tylko dla pieniędzy. Szukają świętego spokoju, z daleka od polskiego politycznego piekiełka, rozrośniętej biurokracji i systemu, gdzie każdy jest tylko pionkiem i ma się systemowi bezwolnie poddać.

Źródło: pb.pl, money.pl #Unia Europejska #praca #emigracje