We wtorkowym programie Telewizji Polskiej premier #Ewa Kopacz chwaliła jakość warzyw w Biedronce. Wypowiedź padła przy okazji rozmowy nt. propozycji PiS dot. wprowadzenia podatku obrotowego dla sieci handlowych w Polsce.

"W Biedronce naprawdę te warzywa są super. (…) W Gdańsku mieszkam obok Biedronki. Chcę panu powiedzieć, że kupuję w Biedronce i te warzywa są super" - doceniała premier Kopacz.

Nawet prowadzący program Piotr Kraśko zwrócił uwagę, że premier promuje tę firmę. Słowa Ewy Kopacz wywołały falę krytyki m.in. wśród pozostałych przedsiębiorców handlu. Supermarkety Intermarche opublikowały na Twitterze zdjęcie kosza warzyw z napisem "My też jesteśmy super", komentując, że jest to przesyłka dla premier od polskich przedsiębiorców.

Reklamy
Reklamy

Sprzeciw wyraziła również Polska Izba Handlu, organizacja, która zrzesza i wspiera sieci handlowe, głównie mniejszego formatu, niebędące dyskontami i hipermarketami.

"Środowisko handlu jest oburzone tą wypowiedzią. Nie godzi się, aby premier Polski reklamowała konkretną sieć handlową. Nie jest to pierwszy raz, gdy osoba na stanowisku premiera wspiera sieć Biedronka - w 2011 roku Donald Tusk publicznie deklarował, że robi tam zakupy. Zadaniem rządu jest troska o rozwój handlu i tworzenie warunków równej konkurencji. Przedsiębiorcy handlowi są zniesmaczeni kolejnym przypadkiem promowania konkretnej firmy przez osobę na tak ważnym publicznym stanowisku, trudno zrozumieć, z czego wynika kolejne takie zdarzenie" - komentował Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu.

W 2011 roku Biedronka również była przedmiotem rozgrywki podczas kampanii wyborczej.

Reklamy

Najpierw Jarosław Kaczyński stwierdził, że jest to sklep dla ubogich, Donald Tusk szybko odpowiedział, że on i jego rodzina, tak jak większość Polaków, kupuje w Biedronce. Oczywiście spotkało się to z ostrą krytyką środowisk handlowych, dlatego też premier Tusk tłumaczył się, że nie chciał promować żadnej firmy.

Wbrew spekulacjom trudno uwierzyć, że jest to celowe działanie, prawdopodobnie wynika to z lekkomyślności, rzecznik rządu skomentował, że wypowiedź ta była naturalna. Dlaczego Ewa Kopacz nie wyciągnęła wniosków z podobnych wydarzeń z 2011 roku? Można by złośliwie stwierdzić, że premier to ambasador tej marki. Osoba na stanowisku premiera powinna uważać na to, co mówi, bo we wtorek widzieliśmy reklamę prywatnej firmy w wykonaniu jednego z ważniejszych urzędników państwowych, w dobrym czasie antenowym. #wybory parlamentarne #Platforma Obywatelska