Zadłużenie sektora prywatnego w Polsce jest obecnie jednym z najniższych we wszystkich krajach europejskich. Wynika to z wielu powodów, z których głównym jest trudniejszy niż w innych krajach dostęp do kredytów i pożyczek oraz stosunkowo krótka historia sektora bankowości komercyjnej. Do tego z pewnością dochodzą koszty kredytów i pożyczek oraz ogólny brak zaufania do instytucji finansowych, pomniejszony jeszcze dodatkowo głośnymi w ostatnich latach aferami.

Kredyty i pożyczki konsumpcyjne nie są obecnie dużym problemem

Okazuje się, że dług sektora prywatnego w Polsce jest dużo niższy niż chociażby w Luksemburgu, Cyprze czy Irlandii.

Reklamy
Reklamy

Wynosi on obecnie około 75 % PKB, podczas gdy w np. Luksemburgu jest to ponad 350 % PKB. Co więcej, Polakom daleko w sferze długów prywatnych nawet do średniej unijnej, która wynosi 150 % PKB. Lepsza niż w Polsce pod tym względem sytuacja jest jedynie na Litwie, w Rumunii i Czechach.

To z pewnością dobra wiadomość dla polskich gospodarstw domowych. Niski poziom zadłużenia świadczy, że nie duszą nas zaciągnięte pożyczki i kredyty, w szczególności te gotówkowe. Kredyty konsumpcyjne, masowo udzielane w krajach bardziej rozwiniętych, przyczyniły się w znacznym stopniu do gospodarczej stagnacji. Z pewnością niski poziom długów prywatnych pozwolił nam również względnie bezpiecznie przejść przez ostatnie zawirowania finansowe, szumnie zwane wielkim kryzysem finansowym.

Zadłużenie polskiego sektora prywatnego

Polski sektor prywatny nie zdążył zadłużyć się z wielu powodów.

Reklamy

Przede wszystkim główną rolę odgrywa tu stosunkowo młody wiek komercyjnego sektora bankowego w Polsce. W krajach bardziej rozwiniętych, pożyczki i kredyty konsumpcyjne udzielane były już od dawna. W rezultacie tamtejsze gospodarstwa domowe, po okresie nakręcania koniunktury na rynku poprzez zwiększone wydatki, poczuły wreszcie ciężar zadłużenia i konsekwencje wydawania nie swoich pieniędzy. W Polsce kredyty były drogie, mało kto zaciągał je w celach konsumpcyjnych tak powszechnie, jak odbywa się to obecnie.

Oprócz tego, ograniczone zadłużanie się wynika z pewnością z niskiego w Polsce stopnia zaufania do instytucji finansowych i pożyczkodawców. Ogromne koszty dodatkowe kredytów, opłaty ukryte, gwiazdki w umowach pożyczek, niezrozumiałe zapisy umowne - to wszystko na pewno przyczyniło się do podejmowania przez wiele podmiotów sektora prywatnego starań, zmierzających do finansowania wydatków z własnych środków, przy ograniczeniu do minimum zaciągania kredytów czy pożyczek.

Szybki wzrost zadłużenia prywatnego można było w Polsce zauważyć w okresie boomu na kredyty hipoteczne.

Reklamy

Boom ten wyraźnie wyhamował na skutek działania nadzoru bankowego, które skutecznie ograniczyło dostęp do - zbyt łatwych w jego ocenie - kredytów tego typu.

Co więcej, aby banki chętniej udzielały kredytów czy pożyczek, muszą zgromadzić odpowiednią ilość środków finansowych. A to może być trudne. Polacy mają bowiem niską skłonność do oszczędzania, a nawet jeśli posiadają jakieś dodatkowe fundusze, to niekoniecznie przechowują je na rachunkach bankowych. Wydaje się, iż kultura oszczędzania musi w Polsce poczekać na lepsze czasy. Z drugiej strony, wcale nie zadłużamy się na potęgę, jak to od czasu do czasu wmawia się nam za pomocą różnych środków przekazu informacji.

Oby trudna sytuacja na rynku pracy, zahamowanie koniunktury w budownictwie czy wahania rozwoju gospodarczego nie przełożyły się na wzrost zadłużenia osobistego. Mając jednak na względzie koszty kredytów czy pożyczek oraz fakt, że ludzie są coraz bardziej świadomi i odpowiedzialni, o nagły wzrost zadłużenia prywatnego możemy być spokojni.

Źródło: forsal.pl, bankier.pl, money.pl #system finansowy #finanse