W zaciszach bankowych gabinetów trwają nerwowe rozmowy o tym, że już niedługo - być może jeszcze przed wyborami, prawie na pewno w kolejnej kadencji Sejmu - banki stracą swoją strategiczną broń, którą szachowały klientów. Chodzi o bankowy tytuł egzekucyjny, relikt epoki PRL-u, instrument nieobecny w dojrzałych gospodarkach wolnorynkowych, który dawał bankom nieograniczone możliwości i władzę nad klientami oraz ich majątkiem. Politycy, na razie jeszcze nieśmiało, za to coraz częściej mówią o zreformowaniu Prawa bankowego w taki sposób, aby m.in. BTE zniknął z zapisów ustawy, a przynajmniej zmienił swój status na tyle, by umowy kredytowe z klientami indywiduanymi straciły miano 'lwiej spółki', czyli takiej umowy, w której tylko jedna strona dyktuje i narzuca warunki umowy,, druga zaś ponosi jej koszty i ryzyka. Pierwszy krok w tej sprawie zrobił już Trybunał Konstytucyjny uznając BTE za niezgodny z Konstytucją. Problem w tym, że banki nie chcą oddać władzy nad klientem.

Od miesiąca na biurku ministra sprawiedliwości leży pismo sygnowane przez Krzysztofa Pieraszkiewicza, prezesa Związku Banków Polskich, w którym prosi on ministra o pochylenie się z troską nad bankowym tytułem egzekucyjnym i tym, w jaki sposób można by go zastąpić. Wszak jest niezgodny z Konstytucją oraz art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Dlaczego?

Bat na klientów

Bankowy tytuł egzekucyjny to instrument prawny dający bankom możliwość ściągania należności z dużników (i nie tylko) w uproszczonym postępowaniu sądowym a więc bez procesu sądowego, w którym swoje racje mogą przedstawić obie strony.

Reklamy
Reklamy

Podczas podpisywania dowolnej umowy kredytowej każdy klient banku musi podpisać oświadczenie o dobrowolnym poddaniu się egzekucji do kwoty w wysokości wpisanej w dokumencie. Często jest to kwota przewyższająca wartość kredytu wraz z odsetkami. Dokument ów wystarcza sądom na wydanie tytułu egzekucyjnego, co skrupulatnie wykorzystują banki, nawet jeżeli klient spłacił większą część kredytu. Mechanizm jest prosty - jeżeli klient wziął kredyt w wysokości 100 tys złotych oprocentowany na 15 proc. to po roku powinien oddać bankowi 115 tys złotych plus koszty kredytu (w takim wypadku ok. 5 tys złotych), czyli łączną kwotę 120 tys. złotych. Jeżeli klient spłacił 80 proc tej pożyczki, czyli ok. 96 tys złotych i w związku z kłopotami nie może chwilowo kredytu spłacać bank rozwiązuje umowę, stawiając kredyt w stan natychmiastowej wykonalności, czyli zamias rat domaga się spłaty całości do dnia określonego przez bank w wypowiedzeniu umowy.

Reklamy

Zwykle klient przestaje spłacać kredyt w związku z kłopotami z płynnością, więc nie ma 24 tys złotych. Jeżeli bank nie zgodzi się na wakacje od spłaty kredytu do sądu trafia oświadczenie dłużnika o dobrowolnym poddaniu się egzekucji, sąd zaś - nie badając sprawy, ani nie sprawdzając umowy kredytowej i faktycznej wysokości spłaty - wydaje tytuł egzekucyjny na kwotę 120 tys złotych i to taka należność jest przez bank ściągana, najczęściej przy pomocy komorników. Klient zaś dowiaduje się o wszystkim dopiero po zajęciu majątku - za późno na odwołanie się od wyroku sądowego. Same banki w Polsce nie raz korzystały z takiej możliwości doprowadzając do ruiny i firmy, i klientów indywidualnych.

To rozwiązanie w gospodarce wolnorynkowej - gdzie z założenia wszystkie podmioty są wobec prawa równe - jest nie do pomyślenia, stąd na rzecz likwidacji BTE lobbowały niemal wszystkie organizacje społeczne pilotujące rynek usług bankowych w Polsce. Proponowały również inne formy zabezpieczeń, z którch banki mogłyby korzystać, a które nie są tak jawnie nierównym rozwiązaniem. Koniec końców od sierpnia 2016 roku BTE przestanie w Polsce istnieć. Być może stanie się to szybciej.

Banki: Prosimy o niskie koszty

"Wyrok Trybunału powodujący wyeliminowanie z polskiego systemu prawnego instytucję bankowego tytułu egzekucyjnego ("bte") pociąga za sobą bardzo daleko idące konsekwencje.

Reklamy

W ustnym uzasadnieniu wyroku Trybunał wskazał m.in., że skutki wyeliminowania bte będą odnosić się zarówno do banków, jak również ich klientów. W aspekcie banków zostało wskazane, że brak możliwości skorzystania z instytucji bte będzie skutkować zwróceniem się w kierunku innych instrumentów prawnych celem zabezpieczenia ich wierzytelności. W sytuacji stosowania przez banki zabezpieczenia w formie oświadczenia dłużnika o poddaniu się egzekucji złożonego w akcie notarialnym (art. 777 § 1 pkt 4 i 5 ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego, Dz. U. 2014 r., poz. 101 ze zm., "Kpc"), Trybunał podkreślił rolę notariusza sporządzającego akt notarialny, jako podmiotu trzeciego względem stron czynności bankowej i zarazem realizującego funkcję organu ochrony prawnej" - pisze do Ministerstwa Sprawiedliwości Związek Banków Polskich. I prosi: "(...)o podjęcie pilnych prac nad ustaleniem jednolitej maksymalnej stawki taksy notarialnej za sporządzenie aktu notarialnego, w którym dłużnik poddał się egzekucji i ustalenia jej na jak najniższym poziomie". Ów koszt nowego zabezpieczenia leżeć będzie wyłącznie po stronie banków. #ekonomia Warszawa #polskie prawo #VaBanque