Głównym pomysłodawcą projektu jest #Unia Europejska. Założenia przyjęte na trwającym spotkaniu ministrów zdrowia krajów UE mają pełne poparcie polskiego rządu, który jest w tych negocjacjach w lobby jastrzębi. Poza wprowadzeniem ceny minimalnej Unia proponuje także zakaz reklamy alkoholu, monitorowanie zagranicznego handlu oraz zmniejszenie liczby sklepów, w których dostępne będą trunki.

Ingerencja dla naszego dobra?

Rząd coraz chętniej zapatruje się na projekty dotyczące regulacji cen pewnych artykułów. Ostatnio głośno było także o wprowadzeniu stałej ceny dla książek. Rozwiązanie to miało doprowadzić do poprawy sytuacji na rynku wydawniczym, a także zachęcić Polaków do czytelnictwa.

Reklamy
Reklamy

Takie same zapewnienia słychać i przy okazji tej sprawy. "Polityka cenowa to jeden z najskuteczniejszych elementów walki z alkoholizmem"- mówił ostatnio wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki. Według ministra niskie ceny piwa zachęcają ludzi do pijaństwa, a nie do rozsądnego korzystania z alkoholu."To pokusa dla młodych osób. Ścieżka do szybkiego upicia się. Nie ma kultury spożywania piwa dobrej jakości" - komentuje.

Jednakże, takie rozwiązania uderzają w wolny rynek i w wolność obywateli do samodzielnego gospodarowania przysługującymi im dobrami. Rząd jest jednak zdeterminowany aby wprowadzić zmiany. Pomysł ceny minimalnej został wpisany również do projektu Narodowego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, który jest opracowywany przez Ministerstwo Zdrowia i miałby niezależnie od decyzji UE obowiązywać od 2016 r.

Reklamy

Producenci nie ukrywają zaskoczenia

Na propozycje ministerstwa niechętnie patrzą producenci. Zarówno Stowarzyszenie Polska Wódka, jak i Związek Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy nie ukrywają zaskoczenia tymi propozycjami. "Propozycja wprowadzenia ceny minimalnej nie była konsultowana z producentami alkoholu. Nie wiemy również, czy były prowadzone uzgodnienia z właściwymi resortami, czy jest to wyłączna inicjatywa Ministerstwa Zdrowia" - mówiła Iga Wasilewicz z ZPPPS. Według niej na tak radykalnych zmianach stracą wszyscy - konsumenci, branża oraz budżet państwa. Według producentów zmiany te przyczynią się tylko do poszerzenia szarej strefy i będą stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów, którzy zostaną zmuszeni do sięgania po alkohol niewiadomego pochodzenia. Z pewnością takie zmiany wywołałyby burzę zarówno na rynku, jak i w społeczeństwie. Przykłady z innych państw pokazują, że tak radykalna polityka cenowa się nie sprawdza.

Jaka może być skala zmian?

Nie tylko producenci alkoholu mogą czuć się zaniepokojeni.

Reklamy

Jednym z ważniejszych założeń Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych jest także ograniczenie liczby punktów sprzedaży alkoholu. Według zaleceń WHO jeden taki punkt powinien przypadać na co najmniej 1000 mieszkańców. W Polsce bardzo często jeden taki sklep przypada na 300 mieszkańców. Utrata koncesji mogłaby doprowadzić wiele sklepów do upadku. Miejmy nadzieję, że rząd przystąpi jak najszybciej do konsultacji tego projektu z zainteresowanymi stronami i zda sobie sprawę, jakie mogą wypłynąć z tego konsekwencje. Pozostaje tylko czekać jak rozwinie się sytuacja i do jakich ustaleń dojdą ministrowie krajów UE i czy ten projekt w ogóle dojdzie do skutku.

Źródło: Money.pl, TVP Info, Dziennik Gazeta Prawna

Zobacz >>>  NIK kontroluje stacje benzynowe #finanse publiczne #polskie prawo