Sprawa Romana Kluski była jedną z najgłośniejszych spraw gospodarczych wolnej Polski. Nie tylko dlatego, że w świetle jupiterów służby mundurowe zatrzymały biznesmena, który przez ponad dekadę był na liście stu najbogatszych Polaków tygodnika 'Wprost', czy że po wieloletniej batalii przed sądami na krawędzi bankructwa stanęła założona przez niego spółka Optimus, sztandarowe polskie przedsiębiorstwo nowych technologii i jedyny w tej części Europy producent komputerów. Sprawa Romana Kluski pokazała mechanizm, jaki pozwalał dorabiać polskim sądom - korzystając z efektu skali i niskich kwot zabieranych, bywa że na długo, sądzącym się obywatelom.

#Roman Kluska został oskarżony o przestępstwa podatkowe, których - jak się później okazało - nie popełnił ani on, ani zarządzana przez niego firma.

Reklamy
Reklamy

Dwie doby spędził w areszcie, a wypuszczono go dopiero po wpłaceniu gigantycznej jak na 2002 rok kaucji w wysokości ośmiu milionów złotych. Kaucję tę sąd zatrzymał na 16 miesięcy, czerpiąc pełnymi garściami z odsetek, jakie wypłacał od tej kwoty bank.

Kiedy Roman Kluska wygrał procesy i został oczyszczony z zarzutów wrócił do sprawy kaucji. - "Zaraz, zaraz a czemu nie dostałem odsetek od tych pieniędzy?" - zapytał trzeźwo sądzących go sędziów.

- "Bo prawo nie każe nam tych odsetek płacić" - usłyszał w odpowiedzi. - Skoro nie każe, to pieniądze zarobione na lokatach opartych o tę kaucję możemy zatrzymać.

Roman Kluska pozwał wówczas Skarb Państwa o zapłatę 1,5 mln złotych odszkodowania. I za straty, jakie poniósł tracąc przedsiębiorstwo i dobre imię (przez ponad półtora roku ówczesny rząd nazywał go aferzystą i przestępcą), spędzając dwie doby za kratami i tracąc możliwość zarobienia pieniędzy z wykorzystaniem zajętych przez wymiar sprawiedliwości owych ośmiu milionów złotych kaucji.

Reklamy

Sądy kolejnych instancji odmawiały racji przedsiębiorcy i proces o odszkodowanie i zwrot utraconych korzyści skończył się zasądzeniem Romanowi Klusce... 5 tys złotych odszkodowania i zadośćuczynienia.

Kilka lat później były już prezes Optimusa, przykład przedsiębiorcy zniszczonego błędną decyzją jednego urzędnika, został poproszony przez ówczesny rząd o przygotowanie zmian w polskiej gospodarce, które ułatwią przedsiębiorcom działalność i ograniczą możliwość utraty wszystkiego wskutek błędu. Przygotowane przez niego zmiany pod nazwą "Pakiet Kluski", zostały wprawdzie przyjęte i przez rząd, i przez Sejm, ale nigdy nie weszły w życie.

Dzisiaj spółka Optimus nie zajmuje się już produkcją komputerów i na rynku informatycznym w Europie jest wyłącznie wspomnieniem. Roman Kluska natomiast zajął się produkcją zdrowej żywności na Podhalu. Prowadzi własną działalność gospodarczą starając się, aby z państwem nie łączyło go zbyt wiele. #skandal #sądownictwo