Niedawno (3 lutego) szefowie Otwartych Funduszy Emerytalnych w Polsce obchodzili smutną rocznicę odebrania im ponad połowy środków zgromadzonych przez pracujących Polaków, które w przyszłości miały być lwią częścią ich emerytur. Większość ekonomistów zgodziła się, że ten ruch rządu był grabieżą - nawet nie subtelną. Pieniądze odebrane #OFE miały formalnie trafić do #ZUS-u i trafiły. Jednak zabieg ten miał tak naprawdę na celu ratowanie budżetowej księgowości Polski i formalne obniżenie długu publicznego. Dzięki niemu Polska zyskała w oczach Unii Europejskiej, Donald Tusk awansował do administracji unijnej, zaś Polakom ubyło 153,15 mld złotych, które odkładali przez ponad 10 lat z każdej pensji.

Reklamy
Reklamy

Zaraz po całej operacji zmiany zasad odkładania na emerytury pojawiły się symulacje, z których wprost wynikało, że osoby zarabiające poniżej średniej krajowej będą mogły w przyszłości liczyć na emeryturę na poziomie kilkuset złotych, jeżeli będą liczyć wyłącznie na to, co będzie im wypłacał ZUS. W tej grupie znalazła się znakomita większość Polaków, a ponieważ ZUS w ostatnich latach słynął z niegospodarności i błędów, emerytury mogą być nawet mniejsze.

Wprawdzie osoby zatrudnione mogą zdecydować, że do tego, czy innego OFE będzie wpływać równowartość 2,92 proc. jego pensji brutto, ale musi w tym celu zgłosić wyraźną deklarację. Jej brak oznacza, że wszystkie pieniądze będą zasilały ZUS.

Głośno oprotestowywana ustawa, której część polityków opozycji nadała szybko miano ustawy złodziejskiej, trafiła wprawdzie do Trybunału Konstytucyjnego z zarzutem niezgodności z Konstytucją RP, ale...

Reklamy

Trybunał do dziś nie rozpatrzył wniosku.

Również prezydent Bronisław Komorowski, formalnie członek Platformy Obywatelskiej, zaskarżając Ustawę nie kwestionował spraw uznawanych za najważniejsze, czyli wywłaszczenia OFE i umorzenia z pieniędzy nienależących do państwa długu publicznego, lecz sprawy drugorzędne, m.in. zakaz reklamowania się Otwartych Funduszy Emerytalnych, zakaz inwestowania w obligacje, nakaz inwestowania w akcje, itp.

OFE były podstawą II filaru emerytalnego, który wprowadzono za rządów Jerzego Buzka. Choć wówczas niepopularna, reforma doczekała się wielu pozytywnych ocen międzynarodowych ekonomistów, którzy podkreślali, że w sytuacji gospodarczej i demograficznej, w jakiej znajdowała się Polska było to doskonałe posunięcie gwarantujące rozwiązanie spraw emerytur wręcz na całe pokolenia.

Bez względu na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego pieniądze z OFE już przepadły - ZUS wykorzystał je do zaspokojenia bieżących potrzeb emerytów i rencistów. Analitycy ekonomiści są przekonani, że TK ustawy po takim czasie już nie zmieni, bo oznaczałoby to konieczność zwrócenia pieniędzy przez Skarb Państwa łącznie z odsetkami. OFE zaś zapowiadały, że w takim wypadku dochodziłyby od Skarbu Państwa również odszkodowań z tytułu utraconych korzyści.