Niemcy pozwu Grecji o zwrot równowartości 476 mln marek niemieckich z lat 30. XX wieku niespecjalnie się boją, choć decyzja Europejskiego Trybunału Arbitrażowego wcale nie jest przesądzona. Ekonomiści przyznają jednak, że jest mało prawdopodobna, bo wygrana Grecji pociągnęłaby za sobą lawinę pozwów z całej Europy Środkowej i Wschodniej od krajów, które mimo niemieckiej kapitulacji i otrzymania reparacji wojennych czują się potraktowane niesprawiedliwie. Sąd, który zdecydowałby się na taki ruch postąpiłby mało rozważnie i być może zaszkodził całej gospodarce Unii Europejskiej, której Niemcy są filarem.

Dług Niemiec wobec Grecji (łącznie z wyliczonym przez ateńskich ekonomistów oprocentowaniem) zaspokaja nie tylko roszczenia instytucji finansowych i pozostałych dłużników Grecji, ale gwarantuje temu krajowi mniej więcej rok życia we względnym spokoju.

Reklamy
Reklamy

- "Problem w tym, że coś takiego się nie wydarzy" - ucina dyskusje w tej sprawie rzecznik ministerstwa finansów RFN Marting Jaeger.

Niemcy są jednym z głównych podmiotów domagających się od Grecji przeprowadzenia reform, które - jak zapewnia rząd w Atenach - są nie do udźwignięcia dla tamtejszego społeczeństwa, od kilku lat pogrążonego w głębokim kryzysie. I choć wciąż nie mówi tego oficjalnie boi się niemieckiego pomysłu na wykupowanie greckiej ziemi przez obywateli i spółki spod znaku czarnego orła. #polityka zagraniczna #Grecja

Grecy, doprowadzeni do ostateczności, gotowi są sprzedawać swoją ziemię obcokrajowcom. Niemcy zaś doskonale wiedzą, że jeśli zechcą będzie ich stać na wykupienie choćby jednej czy dwóch wysp w całości. Co dalej? Byłoby to wydarzenie bez precedensu w historii UE, bo w ramach zjednoczonej Europy jedno państwo, bez wystrzału, odebrałoby terytorium innemu państwu. Dotychczas Niemcy zajmowali obcą ziemię przy pomocy czołgów i wojsk.