Wzięli euro i co im zrobimy? - to było najczęstsze pytanie retoryczne w Europejskim Banku Centralnym, kiedy w pierwszej dekadzie tego stulecia do strefy euro przystąpiły Czarnogóra i Kosowo. Tak po prostu, bez skomplikowanych przygotowań, bez podpisywania formalnych porozumień w noworoczny wieczór kraje te wprowadziły euro na swoich terytoriach, jak oficjalną walutę. Czarnogóra miała w takim pirackim wprowadzaniu cudzej waluty pewną praktykę, bowiem po rozpadzie byłej Jugosławii podobnie zrobiła z niemiecką marką.

Te kraje wprowadzając euro w sposób delikatnie mówiąc piracki zlikwidowały wcześniej własne banki centralne i uporządkowały własne systemy bankowe, co - czas pokazuje to doskonale - wyszło im na zdrowie.

Reklamy
Reklamy

Nie tylko dlatego, że #system finansowy tych krajów osiągał upragnioną stabilizację, ale również dlatego, że po przyjęciu euro wzrastały tam pośrednie i bezpośrednie inwestycje zagraniczne.

Kraje z euro w portfelach obywatelskich, które nie są członkami Unii Europejskiej to również Monako, San Marino, Watykan i Andora, dzisiaj raj podatkowy dla europejskich multimilionerów (za to właśnie Europejski Bank Centralny pozwolił Andorze na wybicie własnych monet dopiero dwa lata po przyjęciu do unii walutowej). Te kraje jednak wprowadzały euro za zgodą i pod czujnym okiem ekonomistów z EBC i urzędników z UE. #Unia Europejska